Ból po rozstaniu z dziewczyną

2006-08-11 11:24
halley

Nie wszystkie związki kończą sie ślubem smile.gif

Rozstajemy się z dziewczyną w dość dramatycznych okolicznościach. Syuacja staje się nie do naprawienia postanawiamy się dłużej nie męczyć i się rozejść. Kochałem ją bardzo więc ból jaki doświadczałem był naprawde wielki. W pewnym momencie stał się niedowytrzymania, niewiedziałem już, co ze sobą zrozbić. Postanowiłem poprosić Boga o pomoc, prosiłem o to, aby pomógł przejsć te trudne chwile i mi i tej dziewczynie, aby wszystko ułożyło się jak najlepiej. Chwilkę potym poczułem przemożną chęć położenia się, kiedy się położyłem łzy same leciały ciurkiem i poczułem kolejny impuls, aby pozwolić całemu temu bólowi, całemu cierpieniu chodżby niewiem jak wielkiemu przepłynąć przez moje serce. Czułem, że to dobra rada więc przestałem to dusić i puściłem. Fala emocji bóli i cierpienia stała sie tak duża, że niewiem nawet jak ją opisać. Jednak nie byłem sam, prócz tego doszło coś jeszcze wdzięcznośc niesamowita, równie wielka jak ból. W moi sercu dosłwonie czułem jakby ktoś dokonywał operacji. Wprowadzając w wir to wszystko wypłukiwał ból i cierpienie. Po jakimś czasie pozostała tylko wdzięczność i radość. Mój ból był uzdrowiony. Przy następnym spotkaniu z tą dziewczyną, które miao miesca około miesiąca później jak i po dziś dzień, jesteśmy dobrymi przyjaciółmi a wydawało się, że albo będziemy się unikać, albo wręcz w ogóle przestaniemy się widywać.

Podczas tego przezycia kilka lat temu pojawił się jeden z pierwszych przebłysków, że nie ma nic czym Bóg by nie był. Jest i bólem i radością.

2006-08-11 13:46
Animka

Zwierzenie osobiste, choć wszyscy zapewno to znają...doświadczyli nie raz, albo dopiero doswiadczą. Ja zaliczam sie do pierwszej grupy smile.gif

Rozstania sa bolesne, ponieważ uzalezniamy się od bliskich osob...jak od wszystkiego co nam coś daje...
I spójrz, ze dzieki rozstaniu mozna dopiero zobaczyć jak przedmiotowo traktuje sie ludzi-niektórzy się pewnie nie zgodzą, no bo przecież powiedzą, ze kochali...a ja powiem, ze to nie była milość...tylko przywiazanie. Własnie dlatego boli, bo się przywiazujemy, chcemy kogoś "mieć" i utrzymywać przy sobie...
Dodatkowo boli, bo rozstanie chwieje naszym iluzorycznym poczuciem bezpieczeństwa, rozwla w pyl poczucie wlasnejwartości
Temat rzeka....Ale dzięki rozstaniom mozna się bardzo dużo nauczyć.

Ja tez się rozstalam z kimś...Amiska miala wtedy 6tygodni.
To co wtedy czulam jest porównywalne do rozrywania...jakby coś pękało we mnie...
Przerabianie, zadawanie pytań trwalo dość dlugo(a mzoe krótko- czas jest względny)...
Nie będę wnikać w szczegóły, bo nie o to chodzi...
Chcialam powiedziec, ze dopiero po rozstaniu, gdy popękaly skorupy schematycznego myślenia o tym jak być powinno. Gdy odpadły moje oczekiwania... Dopiero wtedy mogłam powiedzieć, ze popłynęła milosć...
Miłosć a nie zakochanie oczko.gif

Ps. ze wszystkimi byłymi mam dobry kontakt smile.gif

Jeszcze moje jedno spotrzeżenie na temat rozstań. Jesli się rozstajesz to jest to ucieczka, przed samym sobą...poporstu w pewnym momencie nie wytrzymujesz już odbić lustrzanych. A w zwiąkach takich odbić jest najwiecej, najsilniej wychodzą na wierzch wszystkie nasze cienie...a przed tym nie ma ucieczki...to wróci.

2006-08-11 14:10
halley

Animko, w ostatnim sptwierdzeniu pojechałas bardzo ogólnikowo. jest wiele innych rzeczy, czynników, chociażby rozbieżność dróg własnego rozwoju, czy powstanie pustki, czyli partner staje się hamulcem do dalszego poznania, czy chociażby inny pomysł na życie niż nasz. Nie wszystko jest lustrem i patrzenie w ten sposób może sprawić, że przestaniemy widzieć, co jest naprawdę.
Oczywiscie można tu mnożyć mądrości, poco doświadczac, to ego chce itp. Ale zycie jest jakie jest i robimy w nim rzeczy, jakie robimy. Patrzenie na wszystko z poziomu wzorców, ego itd. wcale nie pomaga zrozumieć sytuacji a tylko komplikuje ją. Najprostrze rzeczy są tutaj najsłuszniejsze smile.gif Spotykają nas rózne przeżycia i niezależnie od tłumaczeń one są jakie są, trzeba je przeżyć i fajnie jest mieć miejsce aby je opisać tym samym uwalniając tą energię z siebie. Kto wie, może ktos czytając to odnajdzie siebie? Przypomni sobie to, co sam doświadczył, może podejdzie do tego inaczej? może tym własnie podejściem uzdrowi dawny, zaszyty ból? Niektórzy piszą pamietniki, inni zwierzają się ludziom spotakanym na ulicy... Spoób jest nieważny, ważne jest tylko uwolnienie.
Warto się dzielić. smile.gif

2006-08-11 14:26
Animka

CYTAT(halley)
Animko, w ostatnim sptwierdzeniu pojechałas bardzo ogólnikowo.
tak- tu sie zgodzę- źle się wyraziłam, miałam na uwadze fakt, ze ktoś własnie moze w tym odnaleźć siebie i zastanowić się np dlaczego kolejny związek sie rozpadl a on/ona nie wie dlaczego...i obwinia partnera. Znam sporo takich przypadków.

Powiem jeszcze, ze mnie pomogło pisanie..pisanie i pisanie....zapisąłam przez 2 miesiace 3 zeszyty 60kartkowe...a moze iw iecej bo pisalam gdzie popadlo... włóżku, w parku, przy jedzeniu- dobrze, ze nie przez sen smile.gif Jak zaczęłam pisać to nie moglam przestać, byla to jednocześnei swego rodzaju ucieczka od Teraz, bo w teraz czułam pustkę, której nieakceptowalam...ale jednoczesnie przy tym pisaniu uwalnialo sie duzo ... aż któregoś dnia pisząc poczułam jak przychodzi akceptacja, rozumienie...

Wiesz... np wiele osób nie rozumie tego, ze nie czuje czegoś takiego jak żal, czy nienawisc...co więcej powiem, ze sa w szoku i pukaja sie w głowę jak mówie, ze czuję Miłość :-D

Z przestrzeni wolności i miłości widzi się wszystko inaczej serce.gif

2006-08-11 18:34
halley

CYTAT(Animka)
Z przestrzeni wolności i miłości widzi się wszystko inaczej

To właściwie wszystko wyjasnia i cieszę sie, że potwierdziałaś moje doświadczenia własnym, że pisząc bardzo wiele się uwalnia.

Losowe posty: