duchy

2007-11-09 19:14
unknowluna

chcialabym poruszyc ten temat i prosic was o rady.pisalam w niektorych postach przez co przechodze w czasie powiedzmy ''czesciowego oobe'' lub lepiej -paralizu sennego.nie wiem czy w tych stanach umysl plata mi figla,ale jedno jest pewne wyczuwam caly czas czyjas obecnosc...i to na co dzien,w ciagi dnia rowniez.
najgorsze jest to ze nie wiem czy to ja sama sobie kreuje przez strach takie sytuacje czy ja po prostu cos przyciagam...
nie jest to 1 wszy raz .od kiedy pamietam wyczuwalam ''cos''.przeprowadzalam sie kilkanascie razy w swoim zyciu i zawsze tak samo...wiec moje pytanie brzmi
1.czy jest mozliwe ze przyciagam duchy?
2.dlaczego akurat w nocy jest zwiekszona aktywnosc?
3.czy jest mozliwe ze przez swoj strach poteguje to?czy to jest tylko moj wymysl?
4.jak mozna temu zaradzic?probowlam oczyscic dom kadzidlami,swiecami itp.ale nic nie pomoglo...
5.czy problem po prostu tkwi we mnie?
z gory dziekuje za jakakolwiek odpowiedz

2007-11-10 09:55
Gabi

1. Moze masz otwarte ciagle 3 oko? Jeżeli sie boisz, masz jakies nieczyste myśli, pragnienia to rzeczywiście mozesz przyciagac cos. Albo moze masz takie zdolnosci i te "duchy" szukaja pomocy - przeciez nie robia Ci nic złego przynajmneij nic takeigo nie napisalas.

2. Może nie tyle co jest zwiekszona aktywność w nocy tylko w nocy najzwyczajniej jest cisza, spokój, Ty jestes bardziej skupiona i wyciszona i lepiej to zauwazasz.

3. Tak wiec moze byc zarowno tak, ze potegujesz to przez strach a moze to byc i wymysł podświadomości - boisz sie duchow - podwiadomosc kazdy szmer itp wola aaaaa, duchy, boje sie.?Albo one nic nie chca, zwyczajnei je tylko widzisz. nie wiadomo.

4. Jak zaradzic? - oswoic sie z tym albo jesli jest to walczyc z lekiem. Jesli to na serio jakies złe duchy (a przeciez moga to byc zwykle byty astralne, dobre duszyczki a nawet Twoi opiekunowie czy opiekun) to przeciez widzisz ze nic Ci nie robia. Walczyc ze strachem. Ja bym nie uzywala kadzideł do oczyszczania tzn zwykłych kadzidel ze sklepu. Jest w nich wiecej chemii i swinstwa niz sobie wyobrazasz. Tylko naturalne kadzidła.

5. Patrz wyzej oczko.gif Ja nie wiem, musisz sama do tego dojsc.

No ale to tylko moje zdanie. moze niech sie wypowie jeszcze ktos bardziej doswiadczony.

ps.
Przypomniało mi sie cos.
Mialam kiedys taki okres - okolo 2-3 miesiecy- ze cały czas widzialam jakies energie. A to błyskajace swiatełka, a to przesuwajace sie szare cienie, a to po prostu przemieszczajace sie energie bez koloru - takie zageszczenie falujace. Na poczatku byłam zaskoczona. Potem zaczełam sie usmiechac do tego i mowic - O hej smile.gif Widze cie smile.gif Raz newet nei wiem jak to powiedziec - zostalam zaatakowana przez to albo to cos chcialo sie ze mna polaczyc, przywitac, nie wiem - po prostu zauwazylam cos a potem to jakby chcialo mnie dotknac - poczułam ogromna energie uderzajaca we mnie - jakby mega wibracje albo prad. Nie bolało ani nie bylo mi zle, nie czulam strachu - czulam sie po prostu dziwnie, jakby sekundowy paraliz z wibracjami a potem mega spokoj.
Znikneło wszystko samo tak jak się pojawiło z reszta niedługo po wyzej opisanym zdarzeniu. Teraz zdarza mi sie zobaczyc cos powiedzmy raz w tygodniu a nie tak jak kiedys, raz na godzine.
Nie wiem czemu to "przeszło"? Wiem, ze wtedy pracowalam nad soba mocno, bawilam sie czakrami. kombinowalam z OOBE. Po zakonczeniu kombinacji z otwieraniem czakr, pracą nad sobą typu "jestem miłoscia, jestem światłem", oczyszczaniu sie - mineło.

Nie kombinujesz z czakrami? Moze to sa takie błędy podstawowe wynikajace z nieprzestrzegania BHP?
Poczekajmy na inne opinie smile.gif

2007-11-10 23:09
unknowluna

unknowluna', 1, 1, '80.57.93.50', 1194732595, 0, 'wlasnie o to chodzi ze nic nie kombinowalam z czakrami,nigdy nie wywolywalam duchow.nie boje sie tez ciemnosci.czasami wyczuwam czyjas obecnosc i mam wrazenie ze nie jest dobra,gdy chodze czasami w nocy po domu mam wrazenie jakby cos za chwile chcialo mnie zlapac...czasami sa tez chwile ze jest swiety spokoj,jak reka odjal,wyraznie czuje jakbym byla calkowicie sama.dostosuje sie do twoich metod.
ktos mu kiedys powiedzial ze jesli sobie nie zyczysz duchow czy nie nie chcesz ich widziec to masz spokoj,z tym ze u mnie to nie dziala.tak samo z paralizem sennym.nie wywoluje ,nie kombinuje a mam codziennie..... dry.gif

2007-11-12 12:06
Sara

Sara', 1, 1, '62.29.136.35', 1194865571, 0, 'Unknowluno smile.gif


Chciałabym rozszerzyć trochę to, co napisałam poprzednio w temacie „ Zaczynam się bac’ , bo jednak chyba pewne tematy potraktowałam zbyt skrótowo , abyś je mogła odnieśc do Twojej sytuacji .

Oczywiście to, co napiszę , będzie jedynie moją prywatną opinią , być może mocno niepełną – dlatego fajnie by było, aby wypowiedzieli się tez jeszcze inni.

Otóż to, co przezywasz , a co opisałas w poprzednich postach , najogólniej rzecz biorąc kojarzę z procesami przygotowawczymi do przezywania pełnych podrózy OOBE - które w mojej opinii - zazwyczaj planujemy sobie jako dusze jeszcze przed danym wcieleniem .

A w tych stanach OOBE zaczynamy ‘widzieć’ to, co normalnie jest zakryte przed naszymi ludzkimi oczami ( poza osobami, które już widza świat duchowy za pomoca trzeciego oka) .

Możemy wiec ‘zobaczyc’ dookoła nas na Ziemi mnóstwo przedziwnych dla nas tworów : a to walające się w naszych mieszkaniach przedziwnych kształtów ‘śmieci energetyczne’ , z których duuuza część jest wytworami naszych mysli , a to przedziwnych kształtów dusze , którym dawno już ‘umarły’ ich ciała ludzkie ( bo jako dusze mamy możliwość przybierania takiego kształtu naszego ciała duchowego , jaki tylko nam się podoba ), czasami nawet możemy zobaczyc dusze pochodzące z innych planów ( wymiarów) na Ziemi …

Spotkałam się z przypadkami, ze niektóre dusze przybieraja kształty specjalnie odstraszające innych , przykładowo ciemne postacie na kilka metrów wysokie , z jakimiś nakryciami głowy – np. w kształcie głowy turów ( osobiście kojarze je z duszami Wikingów ) , albo przybierają postacie czarnej ‘mgły’ , z której na krótkie momenty widać kształty jakiś twarzy albo jeszcze czegos innego …

Oczywiście można spotkac i dusze ‘normalnie’ wyglądające, przybierające dokładnie kształt ciała ludzkiego .

Jak tak teraz patrze na to zjawisko przybierania przez niektóre dusze tych dziwnych kształtow , to powiedziałabym, ze zapożyczyły one tą tendencję ze swiata zwierząt – tam przecież wiele zwierzat broni się w ten sam sposób – będąc zupełnie niegroźnym , straszą innych jedynie swoim wygladem .

I to samo zjawisko dotyczy moim zdaniem tych dusz.


Wychodząc z ciała podczas OOBE , ‘trafiamy’ na taki poziom ‘gęstości’ , jaki odpowiada naszemu poziomowi rozwoju duchowego .

( tu skorzystałam z zapożyczonej od innych wiedzy )

Czyli w takich stanach ‘widzimy’ taki zakres planów , jaki odpowiada wibracji energii , którą odczuwamy.

( to ‘widzenie ‘ – jako że w ciałach duchowych nie mamy przeciez zmysłu wzroku - polega po prostu na odbiorze przez nasze ciała energetyczne odpowiedniego zakresu drgań energii ) .

Czyli osoba, która pełna jest leków, strachu, obaw , i w takim stanie wyszła by z ciała w czasie OOBE , zacznie automatycznie odbierać wrazenia z planów energetycznych, które pełne sa tez takich samych emocji .


A pełny strachu i lęku jest oczywiście poza naszym , ‘ materialnym’ planem ( odpowiadający pierwszej gęstości ) nastepny plan – plan astralny – odpowiadający 2 gestości.

Na planie tym przebywaja przede wszystkim dusze ludzkie oraz dusze zwierzat, które same pełne sa takich własnie emocji .


Dusze ludzkie , które planuja sobie jeszcze przed danym wcieleniem doznawanie OOBE, zazwyczaj sa w moim odczuciu na tak ‘wysokim’ poziomie rozwoju duchowego , że dawno już przerobiły przeróżne leki , i wychodząc z ciała powinny trafic do wyższych podpoziomów planu astralnego ( na których nie ma już emocji pełnych leku ) , oraz do planów , odpowiadających zakresowi działania ciała mentalnego, intuicyjnego, czy wyższych .

Ale czasami może się zdarzyc, ze dusze te , zyjąc w danych warunkach rodzinno – społecznych , nabawiły się podczas dorastania , na nowo, przeróznych leków .

Dlatego tez szczególnie te osoby powinny - aby zrealizowac swoje plany na OOBE - pozbyc się tych swoich strachów.


I to właśnie jest etap, na którym w mojej opinii jestes, Unknowleno.

Zaczynasz doświadczenia z OOBE, ale nie uwolniłas się jeszcze z nabytych lęków, obaw, strachów , i to przeszkadza Ci w pełnym poznawaniu i doznawaniu tych stanów .

Nie ruszysz z wiedzą dalej , jeżeli ich nie pokonasz .

Znam co prawda osoby, które ‘omijają ‘ jakby te lekcje.

Te osoby bowiem , kontaktując się z duszami na róznych planach (mentalnie), albo już wychodząc z ciała, jakby ‘ sztucznie’ , jakby na ‘polecenie’ - wywołuja u siebie stan ‘miłości’ , co powoduje , że nie odbieraja wrażeń z niższego planu astralnego, a jedynie z wyższych ( ‘podobne przyciąga podobne’ ) .
Tym sposobem nie ‘przyciągają’ do siebie dusz, które te niższe plany zamieszkują .

Jednak uważam, ze nie jest to dobry sposób docelowy .

W moim odczuciu swoje lęki należy pokonac, i Ty to już zaczęłaś nawet robić ( napisałaś w pewnym momencie o dziewczynce, która się uśmiechnęła do Ciebie, a ty ten uśmiech odwzajemniłas ) .


Bo co prawda w takiej sytuacji, jak Twoja , można BY zastosować inny sposób , o którym tez myślałam - mogłabym ja czy ktos inny zaoferowac Ci pomoc w odprowadzeniu tych dusz, które sa dookoła Ciebie, i które zaczynasz widzieć . Wyeliminowalibyśmy twój strach – bo już nikogo nie widziałabys dookoła siebie .

Ale przeprowadzając te dusze nie wyeliminowalibyśmy tym samym przyczyny strachu u Ciebie, a za chwilę mogłabys spotkac inne dusze, których bałabys się jeszcze bardziej .

Poza tym w takiej sytuacji może nie miałabys okazji doświadczyc pewnych rzeczy sama , może nie miałabys okazji pomóc sama tym duszom ….. ?



Tak czy owak , kiedy przyszedł mi do glowy pomysł zaproponowania Ci tego rodzaju pomocy, 'usłyszałam ' : ‘poczekaj ‘.

No i tak sobie mysle, ze może na chwile obecną bardziej Ci pomoze to, co postanowiłam napisac o sobie. ( Czyli ‘wędka’ zamiast ‘ ryby’ ).



To, co z własnego doświadczenia mogłabym Ci przekazac, to to, ze na poczatku mojego ‘gadania’ z duszami , przechodziłam takie same lekcje opanowywania swoich lęków .

Tyle, ze nie wychodziłam z ciała , więc te moje lekcje miały troche inna postac .

Skrótowo :

Kiedy niektóre 'okoliczne' duszyczki zaczeły widzieć , że zaczynam 'widzieć i słyszeć 'więcej 'trzecim okiem', niż do dotąd bywało , zaczęły mi przesyłać mnóstwo obrazów , zawierających to, czego dotąd się bałam ,a co zawierała moja ‘pamięc energetyczna ‘ , do której one miały dostep .

Każdy boi się oczywiście czegos innego - moje strachy były bardzo ‘typowe ‘.

'Widziałam' myslokształty wielkich włochatych pajaków, które te duszyczki sadzały na moim ciele , a które zbliżały się do mojej twarzy, lub wchodziły do moich ust , otaczały mnie jakieś stwory o nieokreślonych bliżej kształtach , które pałały wielka nienawiścia do mnie , wielkie węże otwierały swoje paszcze, i zębami jadowymi wpijały się do mojego ciała , itp. .itd .

W zwalczaniu leku, który wtedy zaczynałam czuc, bardzo pomogło mi to, ze jako dziecko zaczytywałam się bajkami, a potem fantastyka naukową, i wyobrazałam sobie przy tym stwory o przedziwnych kształtach .

Kiedy więc ochłonęłam , i zobaczyłam wtedy , ze to, co widze, to tylko 'wizje' , zawierajace co prawda konkretne i istniejące myslokształty , ale nie przechodzące do świata 'fizycznego' , do planu naszej gęstosci , ze na ciele ludzkim nie mam żadnych śladów ukąszeń, ze nie otaczają mnie w naszej gęstości żadne włochate pajaki , zaczełam w tym wizjach uczestniczyc aktywniej .

Sama zaczełam sobie wyobrażać przedziwne kształty , i to tak, żeby widziały je również te duszyczki - tylko nie dodawałam do nich żadnych emocji, zadnego strachu , te kształty były neutralne (nie chciałam nimi nikogo straszyc - ‘pokazywałam’ je jedynie innym , aby udowodnic, ze ja mam tez wyobraznie i zarazem rozumiem sposób, dzieki któremu widzę stworki innych ) .
.

No i wtedy wizje i lęki się skonczyły …..

Lek przed pajakami przerobiłam przymierzając się do niego – dopusciłam do siebie to, ze w Polsce nie ma pajaków jadowitych , i że pajak siedzący mi na ciele tak naprawdę nic mi nie zrobi.
I kiedy zobaczyłam takiego pajaka wodnego kiedys w łazience , wzięłam go w reke , aby sobie udowodnic, że się ich nie boję.
No i te leki się tez skończyły.


Po tych lekcjach przerabiałam nastepne, kiedy efekty działan złośliwych dusz były już jakby ‘widoczne’ i ‘odczuwalne ‘ w naszej gęstości - przykładowo któregoś dnia jakaś duszyczka zrobiła sobie kulke z energii , otoczoną samymi kolcami, i 'wsadziła' mi do ucha – i ona była namacalna, i stanowiła jakby ‘fizyczna’ przeszkode dla palca czy pałeczki - na szczęście był przy mnie Opiekun, który od razu mi ja neutralizował .

Raz czy dwa miałam tez ‘ po jakiejś nocy ‘ przeróżne drobne 'fizyczne' 'ślady 'na ciele (np. jakąś rankę ) , ale na szczeście nie były one grozne, i jak teraz – po prawie 10 latach oceniam te lekcje – ślady te raczej miały mi powiedziec, że jest możliwa również ingerencja dusz w nasze ciało fizyczne , ale zapobiega temu opieka Opiekuna i nasze przerobione lekcje.

Później przerabiałam lekcje przeróżnych ‘dodawanych ‘emocji – uświadamiania sobie tego, ze czuję nie 'mój 'lęk, nie' mój' strach .

Końcowym wnioskiem tych doświadczeń było dla mnie to, że mój Opiekun musi poznac dobrze moje siły wibracji , aby osłabiać siłę tych 'dodawanych' emocji , aby one nie były na tyle ‘silne’, żeby im uległa ( ‘pogrążyła sie ' się w nich ) .

A do tego, aby on poznał tą moja siłe, jest potrzebne to, abym mu na bieżąco mowiła, co czuję w danym momencie .

Później spotkałam się z wieloma osobami, mającymi podobne doświadczenia .


No i to by było tak w wielkim skrócie …..


To, co napisałam powyżej , nie napisałam jednak po to, aby Cię ( albo kogokolwiek innego ) straszyc .

Chciałam , abyś miała jedynie jakis punkt odniesienia, ze nie taki ‘diabeł straszny ‘….



Moje ‘lekcje’ były w mojej opinii jedynie wynikiem tego, że sobie założyłam na to wcielenie stały kontakt z duszami , i to duszami wszelkiego ‘ kalibru i maści ‘, i ta wiedza z tych doświadczeń miała mi w tym pomóc.

Ty, Unknowluno, wcale nie musisz mieć takich samych lekcji , jak moje.


Przydatne byłyby jednak te, które przygotowałaby Cie do tego, ze dusze przybierają rózne kształty - i te lekcje już chyba zaczynasz ( opisywałas jakis kształt , leżacy obok Ciebie, który zobaczyłas w lustrze ) .

Bo gdybyś się pewnie temu kształtowi przyjrzała, gdybys wyraziła taką chęć, to pewnie okazałoby się , ze ten kształt to kształt zwykłego ciała ludzkiego, tylko ‘strach ma wielkie oczy ‘, i widzi się wtedy więcej, niż w istocie jest.

Mogłabyś tez przygotować się , że w OOBE możesz zobaczyc jakies zwierzatka . Pomagałam kiedys przeprowadzać od koleżanki świnke morską , która była do niej jakby ‘przylepiona ‘ jako duszyczka , a od innych znajomych duszyczki psów, kotów ..... bo w wielu , wielu naszych mieszkaniach przebywa nadal obok nas wiele naszych dawnych 'malych braci '.

R.Monroe opisywał swoje doświadczenia z kocią duszą , którą przeprowadzał do nieba , oraz pas drobnych istnień zwierzęcych (?) , który przekraczał w drodze do pierscieni zewnętrznych .

Ale też wcale nie musisz zaznac tego, co zaznał on, bo on przechodził te pierścienie jakby ‘na piechotę’, drobnymi kroczkami , pewnie po to, aby czytającym jego ksiazki pokazac, jak te strefy sa zbudowane – w pózniejszych doswiadczeniach pokonywał te strefy jednym ‘skokiem’ mentalnym , nie zatrzymując się w nich .


(Tak w ogóle – jeżeli jeszcze nie czytałaś - to namawiałabym Cie do przeczytania jego książek – wspaniale pisze, jak pokonywał swoje lęki podczas OOBE. )


Reasumując (wszystko, co napisałam ), w mojej opinii przezywasz jakieś wstępne doświadczenia związane ze stanami OOBE , oraz z widzeniem ‘drugiej ‘ strony , związanym z szerszym zakresem działania czakry trzeciego oka.

W czasie stanów OOBE każdy 'odbiera' te plany gęstości, te wibracje energii, te zakresy drgań, które sam odczuwa .

Jeżeli więc będziesz miała w sobie energię o drganiach zawierających lęki , ‘strachy’ , w OOBE będziesz taki sam plan ‘odbierała’, czyli ‘trafisz’ do niższego planu astralnego.

A zwiedzania tego planu zazwyczaj sobie jako dusze nie planujemy .

Dlatego w mojej opinii Twoi Opiekunowie uczą Cię powoli te Twoje lęki opanowywać , abys zaczeła odbierac ‘wyższe’ plany energetyczne .

Natomiast – gdybys jako dusza zaplanowała sobie pomoc duszom z niższego planu astralnego, to opanowanie własnych lęków tylko Ci w tym pomoże, a nawet wręcz umożliwi.



Tak czy owak , Unknowluno, chciałam tylko jeszcze raz podkreślić , że strach ma naprawdę tylko ‘wielkie oczy ‘ .

Przyglądnij się swoim obiektom lęków , ‘Nie bój się dnia ani nocy – postaraj się tylko je poznac - a lęki znikną ‘ smile.gif


To, co wazne przy tym, to wiedza, ze mocne stany lekowe zatrzymuja energię na poziomie czakry krzyzowej – nie dochodzi ona wtedy wyżej, do czakry splotu słonecznego, odpowiadającej za działanie ciała mentalnego .

A jak energia tam nie dopłynie, to nie będziesz w stanie myśleć - no tak jak w takim stanie można świadomie działać ? Żadne doświadczenie w takim stanie nie ma sensu
……


A jak już będziesz miała za soba te swoje lęki , to może przyglądniesz się bardziej świadomie zdarzającym Ci się stanom, i otaczającym Cię duszom ?

Dziewczynka, o której pisałas, uśmiechnęła się do Ciebie , a ty to odwzajemniłas - może nastepnym razem zapytasz jej, kim jest , i czy by nie chciała znależc się przy swojej mamie lub innym krewnym w niebie ?

Może – bez niepotrzebnego lęku – zobaczysz , że leżący obok Ciebie kształt to tylko myślokształt , a nie dusza ?

Może zapytasz w myślach tego kogos , kogo czasami czujesz obok siebie, kim jest , i po co Cię straszy ? A może zaproponujesz mu pomoc, albo ‘ przynajmniej ‘ wyślesz mu uczucie miłości ?


W mojej ocenie, gdybyś jednak oceniła, ze nie potrafisz tego zrobic, że nie potrafisz pokonac tych swoich lęków, można by było poprosic kogos z zewnątrz o pomoc .


Z własnego doświadczenia dopowiem może tylko , że czasami nie doceniamy siebie .
W swoim czasie nie za bardzo wierzyłam w siebie, i próbowałam, jak tylko mogłam , pomocy z zewnątrz . Jednak to, co miałam przerobic, i tak mnie nie ominęło.

Dziś tych doświadczeń nie załuję , choc nie zawsze były przyjemne.


Trzymam za Ciebie kciuki, i jakby co - jak tylko będę umiała, pomogę Ci przytul.gif

A takich, jak ja, i ‘lepszych’ ode mnie , jest na tym forum o wiele więcej , więc nie bój żaby paker.gif

Ciepełko smile.gif


PS.

Ten post jest juz tak dłuuugi, ze az sie boje, czy ktos go doczyta do konca.

Dlatego nie napisalam juz o przyczynach, które powoduja - moim zdaniem - że 'zatrzymuja' sie przy nas dusze .
Aby ten proces zatrzymac, przyczyny te nalezy ' w sobie' wyeliminowac .

To, co jednak najwazniejsze - uważam , że przyczyny te sa natury 'karmicznej '- dusze te nie sa duszami przypadkowymi - i eliminując te przyczyny, przerabiamy tym samym pewne nasze podstawowe lekcje 'do przerobienia' .

Postaram się to jutro dopisac .

2007-11-12 23:06
unknowluna

dziekuje serdecznie saro,jesli naprawde mozna przesylac uczucia na odleglosc mam nadzieje ze wyczujesz przyplyw milosci i jak bardzo jestem ci wdzieczna za pomoc.juz stosuje afirmacje,pomaga mi,czuje lepsza energie w domu.pracuje nd relaksowaniem swojego ciala bo ciagle jestem spieta.wczoraj mialam wrazenie jakbym miala cos uwiazane u szyi.
mniej sie boje.
tak naprawde nie wiem skad moj sie strach wzial,zdaje sobie juz sprawe ze to on jest powodem wszystkich problemow,nagromadzilam go przez 15 lat,wiec pewnie dlatego jest mi ciezko.
mam jeszcze tez inne pytanie
czy mozliwe jest ze przyciagam takie zjawiska poniewaz jestem jakos szczegolnie wrazliwa?mam na mysli i nie wiem czy to ma cos wspolnego z tym,ale szczegolnie w nocy widze energie przemieszczajaca sie wszedzie,wiedze energie wychodzaca jakby "'strugami'''z moich rak.czuje energie,czasami jakbym ''maczala ''swoje dlonie w wodzie......
mam nadzieje ze wiesz o co mi chodzi....poza tym czest mam takie sytuacje ze przechodzac w sklepie''bramki''zaczynaja piszczec,lub latarnie sie zaczynaja swiecic lub gasnac.lub przechodzac kolo czegos strasznie mi piszczy w glowie jakby miala mi zaraz eksplodowac....

2007-11-13 17:58
Sara

CYTAT
czy mozliwe jest ze przyciagam takie zjawiska poniewaz jestem jakos szczegolnie wrazliwa?



Tak sobie myslę, ze to, co Ci sie zdarza, ma wiele przyczyn.

Jedną z nich upatrywałabym w tym, o czym juz pisałam - ze niektóre lekcje -w moim odczuciu -załozyłas sobie jeszcze przed tym wcieleniem - np. to widzenie 'trzecim okiem' .


Jednym z towarzyszących zjawisk ( ale nie wszyscy je doznają ) dla lekcji tej czakry , jest widzenie przepływów energii, w tym z naszych ciał energetycznych .

Dziewczyno, to przepiekna umiejętnośc , wiele osób by ją chciało mieć smile.gif

I to jest własnie to, o czym piszesz tak :

CYTAT
szczegolnie w nocy widze energie przemieszczajaca sie wszedzie, widze energie wychodzaca jakby "'strugami'''z moich rak.czuje energie,czasami jakbym ''maczala ''swoje dlonie w wodzie......



Na naszych ciałach energetycznych posiadamy mnostwo czakr , które są niczym innym wg mnie , jak tylko ośrodkami wymiany energii z otoczeniem .

Szczególnie na dłoniach mamy duzo fajnych czakr, pobierających energię ( energię Yang) , ale i ją emitujacych
( energię Yin - z meridianów zwiazanych z czakrą serca , i narządami typu : serce, płuca , i krwioobiegiem ) - dlatego nie przypadkowo często używany jest termin ' ręce, ktore leczą ' .

Fajnie, ze widzisz te przepływy energii, bo one mogą dużo o Twoim stanie energetycznym ( lub innych ) powiedzieć - czy ktoś jest w danym okresie 'słabszy' energetycznie, czy silny, co ma zazwyczaj jakieś tam przełożenie na aktualny stan zdrowia ciala ludzkiego i jego organow .

Przepływy energii, szczególnie z dłoni, mówią wg mnie, czy masz ( lub ktos inny ) tendencje do wymiany energii, czy wolisz tylko 'dawac', ale już nie lubisz ' 'brać' , itp, itd.

Jednym słowem mówiąc, przepiekna zdolnośc .

Fajnie by tylko było, abys z czasem unormowała to, czy bedziesz widziała te przypływy energii cały czas, czy tylko w okreslonych chwilach .


CYTAT
poza tym czest mam takie sytuacje ze przechodzac w sklepie''bramki''zaczynaja piszczec,lub latarnie sie zaczynaja swiecic lub gasnac.



Te zjawiska w moim odczuciu byłyby Twoim wytworem jedynie wtedy, gdybyś choc przez chwilę chciała je wywołać . Musiałabys też mieć wystarczającą siłę wibracji ( siłę woli ) .

Ale jezeli czujesz podczas nich jedynie strach, i nie chcesz ich odczuwać, nawet przez 'mgnienie oka', to moim zdaniem nie jest Twoje 'dzieło', a dzieło towarzyszących Ci duszyczek - które maja juz takie zdolności, że potrafią je wywołać .

Te ich 'dzieła' -choc może nieprzyjemne dla Ciebie - miałyby także jakąś tam swoją 'dobrą 'stronę - mówiłyby Ci przykladowo o tym, co możemy jako dusze , że możemy wpływac na otaczający nas świat smile.gif


Luneczko, tak czy owak nie jest zle, a bedzie lepiej smile.gif
Oswoisz się z czasem z tymi zdolnościami, zaczniejsz je kontrolowac, polubisz je przytul.gif

Znałam wiele osób, ktore chciało kiedyś zrezygnowac z jakiś tam 'swoich' umiejętności , a potem nie wyobrazalo sobie bez nich zycia (ha, ha, ha, cos o tym wiem ) .

Tylko zyczę Ci teraz duzo cierpliwości, i otwarcia sie na 'nowe' - bez lęku i uprzedzeń smile.gif


ciepełko smile.gif :m7:


( sorry, ale to obiecane o duszach dopiszę pojutrze, bo juz dziś nie zdążę )

2007-11-14 15:07
salutos_amigos

salutos_amigos', 1, 1, '83.12.122.50', 1195049247, 0, 'A może po prostu wyczuwasz nie jakieś tam duchy czy inne podobne, tylko swojego opiekuna?

A tak po za tym to myślę, że po prostu sama się wyczulasz na obecność bytów. Moja rada brzmi: staraj się żyć bardziej ekstrawertycznie, a samo powinno ci minąć smile.gif

2007-11-14 18:29
unknowluna

dziekuje slicznie saro,nawet czytajac twoje posty czuje sie lepiej od razu.....staram sie jak moge ,ale czasem strach jest odemnie silniejszy,zwlaszcza w nocy jak przez zasniecciem slysze dziwne glosy lub jak jestem zrelaksowana,przewaznie nie sa mile.mam wrazenie ze otacza mnie niekiedy zla energia choc uwazam sie za dobra osobe.pomagam ludziom,pracuje nad swoim charakterem itd.
co do ''piszczacych bramek''to pozastanowieniu sie mam wrazenie ze niekiedy w jakis dziwny sposob moglam to wywolac koncentrujac sie nad tym "'ze kurcze pewnie znowu bedzie piszczec,znowu sie najem wstydu,ze niby cos ukradlam''itp.nie pisalam jeszcze o innej zdolnosci,ktora moze i tez ma na to wplyw,nie chcialam by ktos pomyslal ze cos wymyslam tu na forum,otoz kilka lat temu odkrylam przez glupi przypade,ze jestem w stanie przyciagac metalowe rzeczy do klatki piersiowel i na czesci plecow.
dziekuje tobie tez amigos.nie wiem moze masz racje,ale niewiem ....czy jezeli bylby to moj przewodnik to bym sie bala?no chyba ze nieswiadomie wyczuwajac energie wlacza mi sie strach.....
pozdrawiam wszystkich cieplutko

2007-11-20 12:21
Sara

Sara', 1, 1, '62.29.136.35', 1195557666, 0, 'Jagódko, obiecałam Ci podać przyczyny, które mogą spowodowac , że ‘zatrzymaja się’ przy nas jakieś ‘zagubione’ duszyczki , i oto one :


Ważniejsze moim zdaniem przyczyny, które mogą przyciągnąć do nas dusze spoza grona dusz ‘rodzinnych’ :

* pragnienie przeżycia jakichkolwiek przygód z ‘ duchami ‘,
*chęć dowiedzenia się czegoś od dusz , ‘wywoływanie duchów’
*chęć posiadania 'za wszelką cenę' zdolności paranormalnych , chęc doświadczenia przygód z ‘postrzeganiem pozazmysłowym’ przy pomocy nie Opiekunów, ale przypadkowych dusz,
*chec bycia ‘kanałem channelingowym’ lub medium - bez wcześniejszego poproszenia Boga o pomoc w przygotowaniu do takiego doświadczenia i wystarczającej opieki ,
* chęć pomocy zagubionym duszom - bez wcześniejszego poproszenia Boga o pomoc w przygotowaniu do takiej pomocy i bez wystarczającej opieki ze strony Opiekunów
* 'chwalenie' się wiedzą o duszach
* głoszenie, ze mówi się ‘ prawdę’ , dotąd nie znaną , w imieniu ‘jedynego’ Boga
* chęć nawrócenia dusz ‘na siłe’ , na jakieś jedyne prawdziwe wyznanie , chęć głoszenia jedynej ‘prawdy’ duszom , zwłaszcza duszom ‘demonicznym’
*przynależność do przeróżnych sekt , w tym ruchów czcących przeróżnych ‘Bogów’ , przynależność do satanistów
* narkomania, alkoholizm , palenie tytoniu , jakiekolwiek inne nałogi ( uleganie hazardowi , seksizm ) - nałogi te przyciągają dusze będące również w okowach tego samego nałogu
* chęć zaznania przygód miłosnych z duszami,w tym seksu astralnego
* posiadanie natręctw , dużych i silnych lęków w róznych zakresach ( cechy te przyciągają dusze ' złosliwiące', które te lęki powiększają - 'przyciagasz to, czego sie lękasz ' )
* częste uczęszczanie - ‘na siłę’- ( kiedy jeszcze nie jest się gotowym na tą wiedzę swoim poziomem rozwoju duchowego ) na przeróżne kursy np. rozwoju duchowego, bioterapii, reiki, itp.
* świadome i zgodne z planem danej osoby rozwijanie wiedzy na temat
wszystkich zagubionych dusz, w tym ‘demonicznych’, sytuacji dusz w astralu , itp.


To, co te dusze przyciaga do nas, można w moim odczuciu zawrzec w ogólnych prawach energetycznych :

• nasze intencje- zgodnie z w/w – w tym również plany sporządzane jeszcze w niebie
• przyciąganie z godnie z prawem ‘ podobni przyciągają podobnych ‘
( nałogi, hazard, itp.)
• ‘ przyciągasz to , czego się lękasz ‘ ( lęk przed duszami , przed zjawiskami paranormalnymi, posiadane
natręctwa, leki )




Co do pozostałych dusz, które mogą się zatrzymac przy nas , to są nimi dusze , należące do naszej – szeroko rozumianej rodziny ( do wielu pokoleń wstecz , od najbliższej do dalszej rodziny ) , oraz dusze osób zaprzyjaźnionych z rodziną, w tym dusze bliskich duchowo sasiadów , znajomych, przyjaciół.

To, co je do nas’ przyciąga’, to , co powoduje, ze się przy nas zatrzymuja , to w moim odczuciu przede wszystkim nasza wzajemna ‘karma’ wobec siebie nawzajem .



W dzisiejszych czasach wiezi rodzinne , i wynikające z nich zobowiązania nie sa już tak powaznie traktowane, jak kiedys, co nie oznacza, ze ich nie ma .

W moim odczuciu wiele/lu z nas planuje sobie jeszcze w niebie , przed wcieleniem się , uswiadomienie tych więzi na nowo ( chocby poprzez coraz powszechniejsze ustawienia Hellingera , przeróżne mody na drzewa genealogiczne , mody na ‘sieganie do korzeni ‘ itp. )


Dusze rodzinne, które po śmierci swoich ciał ludzkich nie przejda do nieba, i zostaną tu, na Ziemi, zatrzymują się w moim odczuciu przede wszystkim przy tych osobach z rodziny , które mają podobne spojrzenie na życie , które mają podobne lekcje do przerobienia ( ‘podobne przyciąga podobne’ ) .

Jest w takiej sytuacji bowiem szansa, ze kiedy dana osoba , pod opieka Opiekuna, będzie ‘przerabiała’ dane lekcje, przy okazji ‘przerobi’ je również dana dusza, i tym samym ‘odwiesi się’ z przyczyn , dla których została na Ziemi .



W przypadku dusz rodzinnych jest w takich sytuacjach większa szansa na to, ze przy okazji przeglądania rodzinnych albumów ze zdjęciami , albo innych wspominań , ktos z rodziny poprosi Boga o pomoc dla tej duszy , albo przynajmniej powie : ‘ świec Panie nad jej duszą ‘ – co spowoduje, ze jakiś Opiekun może zaglądnąć do tej duszy, i postara się jej jakos pomóc ( Opiekun nie może tego zrobic bez poproszenia o pomoc przez ta duszę lub kogos innego w jej imieniu – zgodnie z zasadą wolnostojeństwa )


Jest jeszcze inny aspekt tej grupy dusz - wiele osób sobie nie uświadamia ogromu znaczenia faktu znania danej osoby za jej zycia w ciele ludzkim - bo poznaje się tym samym jej ‘adres energetyczny’,’ namiar’ na nią , jej ‘ident’ .

Zwłaszcza ważne jest to w przypadku osób, które się kochało, lub mocno lubiło.

I mimo śmierci ciała ludzkiego danego krewnego, każda nasza mysl o tej osobie , każde nasze uczucie z nia związane , dociera bezpośrednio do niej, i może jej pomóc.


Ktos kiedys przepieknie powiedział : KAŻDA NASZA MYŚL O DANEJ DUSZY MOŻE POMÓC JEJ ODWIESIĆ SIĘ z BŁĘDNYCH PRZEKONAŃ, KTÓRE SPOWODOWAŁY< ZE ZOSTAŁA NA Ziemi

( bo taka mysl - gdy znaliśmy ta duszę – dotrze do niej bezpośrednio , tak, jakby się z nia rozmawiało )

Czyli tak naprawdę KAZDA NASZA MYSL MOŻE TAKA DUSZĘ ‘ ODZYSKAĆ’.


Dlatego tak WAŻNE JEST , CO POMYSLIMY O TEJ DUSZY , i co jej tym samym bezwiednie przekazemy .


Dlatego tak bardzo ważne jest , co sami myślimy, w co sami wierzymy, i tym samym, co przekazemy duszom , machinalnie myśląc o nich , lub co mówimy do innych na głos, a co te dusze mogą przy okazji usłyszeć, i zrozumiec .


Te najważniejsze w mojej opinii przerobione przez nas lekcje , najważniejsze nasze przekonania , które powinniśmy sami 'posiadac ', ułatwiające nieomal 'automatyczną' , 'bezwiedną' pomoc duszom , to :

* dobrze jest zrozumieć, ze powinno się sobie i innym wybaczyć wyrządzone krzywdy , bo nikt z nas nie jest doskonały (a poza tym , gdy sobie nie wybaczymy, a wierzymy zarazem w Boga karzącego, to nigdy nie będziemy mieli odwagi, aby wrócic do nieba )
*mieć wiarę w Boga, który nie karze,
*mieć wiarę w brak ‘piekła’, rozumianego jako miejsce przeznaczone do odbywania kary zadanej przez Boga
*miec wiarę , ze jest w miejsce, do którego dusze mogą wrócić po śmierci swoich ciał ludzkich - niezaleznie od wyznania religijnego , lub jego braku ( ateiści tez wracają do tego samego nieba )
* mieć wiarę, ze dusze mogą spotkac tam swoich bliskich, mogą oczyścic swoje ciała energetyczne , mogą dostac energie, i tym samym mogą ‘godnie’ zyć
* mieć wiarę, ze w niebie można znależć zajęcie interesujące dla każdej duszy, ze pobyt w niebie nie jest nudny
* mieć wiarę, ze do nieba nie ‘ idą’ jedynie ‘doskonali’
* dobrze jest zrozumieć , że błedne jest przekonanie typu ' siedz w kącie , a znajda Cie ' , gdy tymczasem musi byc wyrazona prosba o przeprowadzenie ( zgodnie z zasadą wolnostojeństwa - wyrazona na przyklad słowami : pukajcie (
najpierw) , a (dopiero potem) bedzie wam otworzone
* dobrze jest zrozumieć , ze błedne jest przekonanie, ze na Ziemi powinno sie czekac, az do powtórnego przyjscia Jezusa Chrystusa ( On juz tu dawno wrócił )
* dobrze jest zrozumiec , że błedne jest przekonanie, że do nieba wraca się w ciele organicznym , ludzkim , powstałym na nowo z prochu
* dobrze jest zrozumiec , ze nie ma 'grzechów', których Bóg może nie ‘wybaczyc’
( najczestsza przyczyna zostawania tutaj dusz demonicznych )
( sami oceniamy swoje uczynki )
* mieć wiedzę, ze krzywdy wyrządzone innym można zadośćuczynić pomagając im
* mieć wiarę w mozliwośc ponownych urodzin na Ziemi
*dobrze jest zrozumieć , że na Ziemi mogą nas zatrzymać , ‘niewolić ‘, nasze przyzwyczajenia do ziemskich przyjemnosci ( typu min. jedzenie, picie - przy wykorzystaniu ciał innych ludzi ) , przywiązanie do zgromadzonego majątku ,
*dobrze jest zrozumieć , ze nie można wpływać nigdy ' na siłe' na decyzje innych , w tym nawet naszych własnych dzieci czy innych krewnych , których opuścimy po smierci naszych ciał ludzkich - oni maja prawo do swoich błedów, oni maja prawo do swojego zycia
*dobrze jest zrozumieć, że decyzja wejścia do ciała jakiegos człowieka może skutkowac tym, ze z tego ciała można nie móc wyjśc ( kiedy on ma większe siły wibracyjne ) – bez pomocy z zewnątrz
*dobrze jest zrozumiec, że - już jako dusza –możemy wpływać negatywnie na stan zdrowia dusz będących jeszcze w ciałach ludzkich.

Zdarza się to w sytuacjach , gdy - jako dusza - po smierci swojego ciała ludzkiego - wejdziemy do cudzego ciała ludzkiego, skuszeni np. możliwością zjedzenia czegoś , wypicia .
Wtedy równoczesnie łaczymy naszą siatke energetyczna z zawartymi w niej kodami wszystkich chorób, na które chorowało nasze byłe ciało ludzkie , z siatka energetyczną danej osoby .
Tym samym spowoduje to wymuszenie zmian w siatce tej osoby, i – gdy te nasze wizyty w tym cudzym ciele ludzkim będą czestsze – spowoduje to powolne zapadanie tej osoby na wszystkie nasze byłe choroby, w tym cięzkie choroby smiertelne.

*dobrze jest też wiedziec, że czasami przyczyną pozostania danej duszy tutaj jest zwykłe przegapienie śmierci jej ciała ludzkiego i pogrzebu , i wtedy nasze mysli , lub słowa głosno mówione o danej duszy, muszą uświadomic jej ten fakt.


Spotkałam się jednak z sytuacjami , że czasami – mimo przerobienia przez nas wszystkich powyższych tematów , i mówienia o nich głosno i dobitnie, dane dusze rodzinne mogą przy nas dalej zostać .

W moim odczuciu sa to przypadki , kiedy dana dusza ma wobec jakiejs osoby swoja własna karme - przykładowo nie zdążyła za zycia przekazać jej swojej miłości, swojego wsparcia , i czuje potrzebę zrobienia tego teraz . Taka dusza może potrzebowac trochę więcej czasu na przejscie do nieba.


Zdarza się tez , ze czasami jakaś duszyczka – mimo przerobionych wszystkich potrzebnych lekcji - zostaje przy danej osobie . Spotkałam się z takimi sytuacjami , kiedy taka dusza pomagała tej osobie, bo miała wobec niej zobowiązania karmiczne od wielu wcieleń ( wtedy powinno się zostawic decyzję o rozmowach z taką duszą i ewentualnym jej przeprowadzeniu Opiekunom tej osoby )

****************


Reasumując, w moim odczuciu przestaniemy ‘przyciagac’ do siebie nie znane duszyczki, lub pomożemy - nieomal automatycznie, bezwiednie - tym duszom rodzinnym, które tu się zawiesiły w błednych przekonaniach , kiedy sami przerobimy te 'wspólne' lekcje, których im i nam 'brakuje', a które im przeszkadzaja w podjęciu decyzji przejscia dalej, do nieba.

Dla naszych Opiekunów jest to jakby gwarancją , ze – kiedy przyjdzie czas na opuszczenie przez nas Ziemi – będziemy dzięki tym lekcjom sami wiedzieli, co zrobic, aby tu nie zostac .

Wiedze tę możemy przekazac również naszym dzieciom, aby i ich uchronic przed potencjalnych ‘zawieszeniem się’ - jako dusz ,po śmierci ich ciał ludzkim - na Ziemi lub w przestrzeniach nizszego planu astralnego, pomiedzy niebem a Ziemią .



********************

Jagódko , spróbuj sobie przeanalizowac, które z podanych powodów przyciągania dusz dotyczyłyby w T wojej opinii Ciebie.

A może któryś z ważnych pominęłam ?
Może o którymś zapomniałam ?
Może jeszcze ktoś inny cos doda od siebie ?



Ciepełko przytul.gif smile.gif



PS. 13:48

Ktoś zwrócił mi własnie uwagę, ze duszom rodzinnym pomaga 'zstępująca' rodzina, która ma jakies tam zobowiązania wobec siebie nawzajem , a kto pomoże tym 'zagubionym' duszom, które juz tu tak długo są, że nikt o nich z rodziny nie pamieta , bo byliby 'praprapraprapra...' , i które przy nikim z rodziny nie mogą 'sie zatrzymac ', aby przerobic z nim swoje brakujące lekcje ?

O ile wiem, tym duszyczkom pomagają Ci, dla ktorych Rodziną jestesmy Wszyscy ...bo przeciez wszyscy jesteśmy Jednym smile.gif

2007-11-20 16:51
Rhonin

Rhonin', 1, 1, '62.121.101.79', 1195573915, 0, 'Hehe z tymi elektrycznymi urzadzeniami to tez mam mnostwo zabawy tak jak unknowluna z bramkami itp. =) ja mam ciagle problem z budzikami, zegarkami itp. przy mnie dzwonia/nie dzwonia kiedy chca albo godzina im sie zmienia i tu mowie o kazdym typie zegarka... ;/ A co to tych dusz to taka sama mam z nimi jazde unknowluno, wiec nie martw sie-nie jestes sama glomp.gif

2007-11-20 18:15
unknowluna

dziekuje bardzo saro,
mam teraz duzo do analizowania.jak bedziesz jeszcze miec chwile dla mnie mozesz mi odpowiedziec na pytanie a propo tego co ci napisalam-mozliwosci ze to co mnie ostatnio "'zataakowalo"'demonicznego czy cokolwiek to bylo,to mialo tylko wylacznie zwiazek ze chcialo wyssac energiez?
ni i ztym opiekunem moim,dlaczego nikt posiadajacy takie zdolnosci ani ja ,nie moga go zobaczyc czy sie z nim skontaktowac?

droga rhonin,dziekuje za wsparcie,dobrze wiedziec ze nie jest sie samym.a ty jak sobie z tym radzisz?
goraco pozdrawiam

2007-11-21 08:07
Rhonin

smash.gif nie wiedzialem ze jestem kobieta tongue.gif Jak sobie radze ja-osobnik plci meskiej? coz z dnia na dzien, tygodnia na tydzien etc. Mozna sie przyzwyczaic, nie chcialbym sie ich bac ale utrata takiego kontaktu bylaby tysiackroc gorsza dla mnie tongue.gif

2007-11-21 09:25
Sara

Sara', 1, 1, '62.29.136.35', 1195633506, 0, '

CYTAT
co do ''piszczacych bramek''to pozastanowieniu sie mam wrazenie ze niekiedy w jakis dziwny sposob moglam to wywolac koncentrujac sie nad tym "'ze kurcze pewnie znowu bedzie piszczec,znowu sie najem wstydu,ze niby cos ukradlam''itp.



Tak sobie myślę , Jagódko, że przyczyną, dzieki której wywołujesz te swoje 'piszczące' przygody , jest jednak Twój lęk przed nimi , bo on jakby dominuje w tych Twoich opisach o nich, a i być może chęc jakby 'popisania się' pewnych duszyczek ….
Czyli inaczej : Przyciągasz to, czego się lękasz.


W tym swoim tłumaczeniu bazowałabym przede wszystkim na swoich byłych doświadczeniach w tym zakresie : ‘piszczące’ bramki, właczające się ‘same’ autoalarmy , światła ‘ migoczące’, telewizor i radio ‘buczące’ , komórki nie dzialajace lub wyładowujące sie natychmiast świezo załadowane do nich baterie – kiedy pogadałam z pewnymi duszyczkami, te efekty , o których napisałam , umilkły.

Ale oczywiście to tłumaczenie to tylko moja ‘prawda’ , która może być przecież nie obiektywną .


Na dzień dzisiejszy te wszystkie zjawiska 'paranormalne', zwłaszcza dotyczace urzadzeń elektrycznych , tłumaczę sobie tak:

właściwie wszystko, co jest zwiazane z nami, jako duszami , jest zwiazane z tworzeniem pól elektromagnetycznych : chocby nasza aura, czyli nasze własne pole siłowe dookoła nas, jest niczym innym w mojej opinii, jak tylko polem elektromagnetycznym , powstałym w wyniku przemieszczania sie wewnątrz naszych ciał cząstek energii .

Gdy jako ludzie działamy głownie za pomocą rak , to dla nas, jako dusz, takim samym narzedziem pracy sa nasze mysli : a mysli to znowu nic innego, jak tylko 'wyprodukowane' przez nas cząstki energii o określonych parametrach, czyli inaczej - znowu te same fale elektromagnetyczne .

A wiadomo, że fale elektromagnetyczne, pole elektromagnetyczne , mają wiele wspólnego z pradem elektrycznym, z polem elektrostatycznym, lub polem magnetycznym ( cyt. z Wikipedii : "Pole magnetyczne jest obok pola elektrycznego przejawem pola elektromagnetycznego.
Pole magnetyczne jest też wytwarzane przez zmienne pole elektryczne. Z kolei zmienne pole magnetyczne wytwarza pole elektryczne. Takie wzajemnie indukowanie się pól zachodzi w fali elektromagnetycznej " )

Czyli jako dusze możemy miec duzy wpływ zwłaszcza na tą sferę naszego zycia na Ziemi, która jest zwiazana z przepływami prądu i polami elektrostycznymi i magnetycznymi .
I przez wiele lat poznałam mnóstwo dusz, które się mocno ‘ wprawiły’ w takich działaniach - jedne w pomagających nam, a inne w przeszkadzających ( tutaj bardzo dziekuje moim Pomocnikom , którzy wielokrotnie pomagali mi przy uruchamianiu auta w zimie , z coraz bardziej wyładowanym akumulatorem ) .

Co do działań ‘przeszkadzających ‘ - w mojej opinii tu leżą również przyczyny niekontrolowanych zachowań zwłaszcza naszego sprzetu domowego, chocby tych tzw. czarnych serii, za ktorymi wiele razy - znowu jedynie w mojej opinii - kryje sie działanie jakies zbuntowanej, bezradnej duszyczki, która w ten sposób wyładowuje frustrację ......



Co do wpływu na działanie zegarków, to spotkałam się z takim zjawiskiem wielokrotnie u znajomych , sama od lat tez nie uzywam zegarków, bo zawsze się psuły.
I tu dopuszczałabym nasz wpływ na ich działanie ( czy to w przypadku zegarków elektronicznych, czy mechanicznych – ale te ostatnie tez powoduja powstanie pola elektromagnetycznego ) .

Przyciaganie do siebie metalowych rzeczy ( widziałam nawet kiedyś program w tv z takim zjawiskiem ) tłumaczyłabym również współdziałaniem ze soba pól elektromagnetycznych.

Ale oczywiście to znowu tylko moje prywatne opinie.



Jagódko, co do duszy, o której rozmawiałysmy, zaliczyłabym ją do drugiej grupy dusz - czyli dusz 'rodzinnych' .
( a tak wogóle - abstahując od tej duszy - duszą 'rodzinna' moze byc tez dusza 'demoniczna ')

Tyle, ze dodatkowo brakuje jej energii , i trzeba by ją zacząć namawiac do powrotu do nieba , po kolei eliminując przyczyny zawieszenia się jej , i równolegle prosic Opiekuna o dodawanie jej energii - aby nie podkradała Wam
( resztę dopiszę na priv )


CYTAT
ni i ztym opiekunem moim,dlaczego nikt posiadajacy takie zdolnosci ani ja ,nie moga go zobaczyc czy sie z nim skontaktowac?



Co do Twojego Opiekuna , to przyczynę tego, że go nie ‘widzicie ‘, upatrywałabym przede wszystkim w tym, że być może nie byłoby to w tej chwili celowe, wskazane w jego opinii.

Na pewno bezposrednią przyczyną nie widzenia go jest fakt, że widzi się tylko dusze, będące na swoim poziomie rozwoju duchowego, lub niżej ( czyli ‘widzi’ się dusze, uzywające tego samego zakresu drgań energii ) a Opiekunowie sa na wyższym poziomie.

Ale Opiekunowie maja sposoby, aby – kiedy chcą – stac się dla nas widzialnymi. Jak zasłyszałam, po prostu zagęszczają wtedy pewne rodzaje energii w swoich ciałach .
(Tak powstaje duża cześc zdjeć z ich podobiznami )

Ale widac Twój Opiekun uznał, że w obecnej chwili nie byłoby to wskazane .

Z moich doświadczeń wiem, że kiedy mój Opiekun ujawniał swój ‘ident’, zaraz znajdywali się tacy, którzy go chcieli naśladowac podczas jego nieobecności - może Twój Opiekun chce Cie przed takimi doświadczenia uchronic ?


W mojej opinii takim fajnym sprawdzianem obecności i opieki Opiekuna jest założenie sobie dzienniczka .

Kiedys, gdy tez jeszcze nie znałam swojego, założyłam sobie taki dziennik , i pisałam w nim wszystkie swoje odczucia, wszystkie swoje myśli, związane najpierw tylko z rozwojem duchowym , a potem ze wszystkimi dziedzinami zycia ( choc one tez się łaczą z rozwojem )

Zadawałam w tym dzienniczku wszystkie pytania do Opiekuna , jakie tylko mi przyszły do glowy .

I w jakis czas po napisaniu czegoś, spotykałam jakąś osobę , książkę , odpowiedz na forum, film w TV, odpowiadający mi na to pytanie.

Po kilku takich zdarzeniach wiedziałam już, ze to nie przypadek, ze naprawdę mam Opiekuna , który na dodatek ma ze mna stały kontakt.

Może spróbujesz tej samej metody , Jagódko ? A może nawet juz spróbowałas smile.gif przytul.gif idea.gif

Ciepełko dla wszystkich serce.gif

2007-11-21 15:36
yulian

yulian', 1, 1, '79.184.243.135', 1195655811, 0, 'Saro, bardzo ciekawe posty napisałaś, mam do Ciebie kilka pytań:

1. Czy odróżniasz od siebie duszę i ducha?

Przez duszę rozumiem osobowość, emocje, całą psychikę, myślenie.
Przez ducha rozumiem "Wyższe Ja", zbiór wszystkich doświadczeń z wszystkich wcieleń, cząstkę Boga itp.

2. Czy dusza, która trafia do nieba, wg. Ciebie może jeszcze wracać na ziemię, do swoich bliskich? Czy wejście do nieba jest drogą w jedną stronę?

3. Pytanie sytuacyjne: czy mąż, który miał np. dwie żony w ciągu życia, które się nie znały (pierwsza zmarła wcześniej), po śmierci spotyka się w niebie z obydwoma naraz? Jakie są wówczas relacje między tymi trzeba osobami?

2007-11-22 09:09
Sara

Sara', 1, 1, '62.29.136.35', 1195718943, 0, 'Yulianie smile.gif

CYTAT
Czy odróżniasz od siebie duszę i ducha?



Zanim Ci odpowiem na to pytanie, musiałabym podać Ci moją definicję ducha i duszy, bo troszeczke inaczej je rozumiem .


Dla mnie Duch to Absolut, Źródło , który w celu poznania siebie wciela siebie samego -poprzez swoje cząstki- w różnorodne ciała energetyczne , za pomoca których może poznac swoje możliwości w roznych gęstościach , może się doświadczyc .


Jest to w mojej opinii 7 ciał energetycznych (wiem, że opinie tutaj sa podzielone, ale nie chciałabym zaciemnic tego wątku dyskusją na temat ilości tych ciał ) – począwszy od pracującego w najniższej gęstości :

*ciało ludzkie ( współpracujące czasowo z ciałem eterycznym , zwanym też siatką energetyczną,
nadzorujacą procesy fizjologiczne w ciele ludzkim ) ,
*ciało emocjonalne
* ciało mentalne
* ciało empatyczne
*ciało atmiczne
* ciało monadyczne
* ciało boskie


I w takim podziale ‘dusze’ wystepują w mojej opinii az do po powrotu do Źródła , i ‘zdjęcia’ dopiero tam z siebie wszystkich ciał energetycznych. Wtedy są Duchem .


I nawet dusze, które sa na etapie dzielenia siebie, aby z siebie stworzyc całe systemy słoneczne , i aby sie w nich doswiadczac w róznych postaciach ( które wielu nazywa Logosami, a które mozna by traktowac jako WJ ) , sa nadal wg mnie 'tylko' 'duszami', a nie 'Duchem' .

Może inaczej : sa Duchem wcielonym nadal w ciała energetyczne.

I - znowu jedynie w mojej opinii - nawet te dusze, będące Logosami, mają nadal 6 ciał energetycznych ( do czasu powrotu do Zródła ) , za pomoca których mogą - jeżeli chcą - się przejawiac

Czyli jeżeli chcą - mogą przebywac na planach wielu gęstości naraz, i uzywać wielu cial energetycznych naraz, moga tez uzywać na raz tylko jednego z tych ciał energetycznych , i przebywac tylko na jednym planie gestości - wszystko to zalezy w mojej opinii od nich.

Bowiem wg mnie w danym systemie słonecznym wszystkie 7 planów gęstości wystepuje naraz, jakby w jednej przestrzeni , współśrodkowo , ( fajnie o tym pisze Leadbeater)
i możemy sobie sami wybierac plany ( jak juz bedziemy umieli uzywac naszych ciał energetycznych jakby' osobno' ) , na ktorych chcemy przebywac .

Z tego wynika, że nawet dusze na poziomie Logosa - jeżeli chcą - mogą przejawiac -przykładowo- za pomocą ciała emocjonalnego swoje uczucia , typu radośc, zadowolenie czy miłość.

I potwierdzają mi tą opinię moje własne doświadczenia z bezpośrednich kontaktów z duszami , będacymi na poziomie 5 czy 6 gęstości ( oczywiście znowu tylko w mojej 'prywatnej' opinii ).


Dlatego mogę Ci odpowiedziec jedynie na pytanie, czym się różnia dla mnie przeróżne dusze od siebie nawzajem.

‘Zewnetrznie ‘ – na pewno wielkością swoich ciał energetycznych ( wielkośc mojego ciała energetycznego, gdybym zwinęła go w kulkę , wynosiłaby podobno ok. 9 cm średnicy , ale widziałam dusze , których ciała miały srednicę kilkunastu metrów .

Różnimy się od siebie jako dusze kolorem aury, przejrzystością białego rdzenia ( dusze młode maja ten rdzeń ledwo, ledwo świecący, dusze stare świeca same jak najlepsza lampa )

W kontaktach bezpośrednich odróżnia nas w mojej opinii osobowość , wiedza, umiejętności , i siła wibracji, z którą przejawiamy siebie.


Dusze, które wróciły po śmierci swoich ciał do internatu okołoziemskiego w stosunku do dusz wcielonych aktualnie na Ziemi, lub dusz , które jeszcze tu zostały , i nie pamiętają całej swojej przeszłosci , róznia się moim zdaniem jedynie wielkością ciał energetycznych, intensywnością ich swiecenia i zakresem swojej wiedzy, i umiejętności


Rozmawiałam z duszami , które jeszcze nie wrociły do ‘nieba’, i rozmawiałam z tymi samymi duszami potem, kiedy wróciły, oceniły się, i przypomniały sobie całą swoją przeszłośc – różniły się w mojej opinii jedynie całością wiedzy o swoich doświadczeniach , i swoimi odblokowanymi ( wraz ze zdjeciem siatki energetycznej ) umiejetnościami .

(Tego samego typu opinie zauważam w ksiązkach Newtona )


CYTAT
Czy dusza, która trafia do nieba, wg. Ciebie może jeszcze wracać na ziemię, do swoich bliskich? Czy wejście do nieba jest drogą w jedną stronę?



Znam dusze, które wróciły już do nieba, i które tak sobie ‘ustawiły ‘ ( i ustaliły z innymi ) swoje zajęcia w niebie, że wracają tu, aby uczestniczyć np. w jakiejs formie pomocy innym ( np. w akcjach odzyskiwania zagubionych dusz) .

Słyszałam, ze niektóre dusze wracaja na Ziemie , aby pobyć tu – po prostu - dla przyjemności .
Aby popływać, ‘pobuszować’ po Ziemi ( zabieraja ponoc wtedy więcej swojej energii , aby ich ciało stanowiło opór dla wody, ale żeby jeszcze nie być widzialnymi dla przeciętnych ludzi )

Ale większość dusz, z tego co zasłyszałam , wraca jedynie na Ziemię w określonych dniach , np. 1 listopada lub w jakis wyjatkowych przypadkach .

Nie zawsze powrót dusz jest tu potrzebny, aby skontaktować się z pozostawionymi tutaj bliskimi : są ponoć w niebie miejsca , które służą trochę słabszym ‘siłowo’ duszom do porozumiewania się z rodziną : jest to cos w rodzaju wzmacniacza energii, który wzmacnia myśli , które chcemy z nieba posłać naszym bliskim na Ziemi .

Starsze, silniejsze wibracyjnie dusze radzą sobie samodzielnie – sa na tyle silne, ze ich mysli łatwo docieraja do tych, do których chca je przesłac .

To samo ponoc dotyczy odbierania sygnałow w niebie od konkretnych osób z Ziemi - niektórzy wspomagają się wzmocnieniem, inni ‘zaglądają’ tu – na odległość – sami .



CYTAT
Pytanie sytuacyjne: czy mąż, który miał np. dwie żony w ciągu życia, które się nie znały (pierwsza zmarła wcześniej), po śmierci spotyka się w niebie z obydwoma naraz? Jakie są wówczas relacje między tymi trzeba osobami?



Z tego, co zasłyszałam, nie zawsze tak jest , że nasi współmałżonkowie przebywaja w niebie w tej samej pierwszorzędowej ( liczącej od kilku - do kilkunastu dusz) , czy nawet drugorzędowej grupie dusz ( ok. 1000 osobowej ) , co my.

Dlatego może się tak ponoć zdarzyc , że w niebie będziemy się wzajemnie widywali jedynie w przerwach pomiedzy zajeciami …

No chyba, ze wymyslimy sobie , ze chcemy z kimś pobyć dalej ‘ blisko razem’ , jak na Ziemi – i wtedy możemy odłączyć się od naszych podstawowych grup, i wybrać sobie jakięś miejsce na swój wspólny dom.


W mojej opinii wszystkie wszystkie nasze bliskie związki -w róznych relacjach- ( zona-mąz, rodzice – dzieci, rodzeństwo , przyjaciele -wobec siebie nawzajem ) , które mamy na Ziemi we wszystkich wcieleniach , pomagają nam nauczyć się odczuwania najpierw ‘ zwykłej ‘ ziemskiej miłości, ( której jednak nie ma co lekceważyć i umniejszac jej znaczenia ) , ale tak naprawdę są początkiem uczenia się odczuwania bezwarunkowej Miłości, Agape, pomiedzy większymi grupami dusz, az do nauczenia się odczuwania tej miłości do wszystkich dusz naraz .


Co do innych szczegółów naszego pobytu w niebie, namawiałabym Cię , jeżeli jeszcze nie miałeś okazji- do przeczytania książek M. Newtona : ‘Wędrówka dusz’ , ‘Przeznaczenie dusz’ .

ciepełko przytul.gif


PS. I jeszcze coś : oczywiście to wszystko, co napisałam powyżej, to jedynie moja prywatna ‘prawda’ smile.gif

2007-11-22 15:51
yulian

yulian', 1, 1, '79.184.233.211', 1195743087, 0, 'Sara,

Dziękuję za kolejnego dokładnego posta smile.gif Przyjemnie się je czyta!

Jeśli pozwolisz, wypytam Cię dalej.

Na podstawie takiego Twojego cytatu:

CYTAT
Czyli jeżeli chcą - mogą przebywac na planach wielu gęstości naraz, i uzywać wielu cial energetycznych naraz, moga tez uzywać na raz tylko jednego z tych ciał energetycznych , i przebywac tylko na jednym planie gestości - wszystko to zalezy w mojej opinii od nich.


Czy możliwe jest zatem, że dusze zmarłych wracają do nas z nieba, a jednocześnie one już reinkarnowały się w następne wcielenie? Jeśli tak, to czy podzielasz pogląd, iż wszystkie wcielenia odbywają się jednocześnie?

CYTAT
Jest to w mojej opinii 7 ciał energetycznych (wiem, że opinie tutaj sa podzielone, ale nie chciałabym zaciemnic tego wątku dyskusją na temat ilości tych ciał )


Rozumiem, a czy możesz rozwinąć, jaka jest wg. Ciebie istota ciał: empatycznego, atmicznego, monadycznego i boskiego? O ile natura pierwszych trzech ciał (ludzkiego, emocjonalnego i mentalnego) jest dość prosta, mniej wyraźna jest dla mnie w przypadku pozostałych pozostałych (w literaturze ezoterycznej jednak różnie się je przedstawia, np. w teozofii).

CYTAT
jest w miejsce, do którego dusze mogą wrócić po śmierci swoich ciał ludzkich - niezaleznie od wyznania religijnego , lub jego braku ( ateiści tez wracają do tego samego nieba )


Czy to też możesz rozwinąć? Czy uważasz w takim razie, że osoby o odmiennych systemach przekonań trafiają do tego samego obszaru? Zdaje się, że w badaniach R. Monroe była inna koncepcja, ale mogę się mylić.

CYTAT
Dla mnie Duch to Absolut, Źródło , który w celu poznania siebie wciela siebie samego -poprzez swoje cząstki- w różnorodne ciała energetyczne , za pomoca których może poznac swoje możliwości w roznych gęstościach , może się doświadczyc .


Pytanie już bardzo metafizyczne: dlaczego właściwie wg. Ciebie potrzebny jest ten rozwój i badanie swoich możliwości? Czyżby Absolut nie był u swego początku doskonały? (dyskusję o naturze Boga zaproponowałem też w ankiecie "Kim jest Bóg?" na forum - http://www.przebudzenie.pl/Kim-jest-dla-ci...oge-t4423.html)

CYTAT
I potwierdzają mi tą opinię moje własne doświadczenia z bezpośrednich kontaktów z duszami


Zmuszam Cię pewnie do napisania kolejnego elaboratu oczko.gif, ale czy mogłabyś także szerzej opisać te bezpośrednie kontakty? Kiedy one Ci się zaczęły, w jaki sposób dusze się z Tobą komunikują?

Dziękuję i pozdrawiam smile.gif

p.s. zajrzałem na Twój profil i poczytałem o Twoich doświadczeniach z channelingiem, więc wycofuję ostatnie pytanie oczko.gif

2007-11-23 10:53
Sara

Sara', 1, 1, '62.29.136.35', 1195811581, 0, '

CYTAT
Czy możliwe jest zatem, że dusze zmarłych wracają do nas z nieba, a jednocześnie one już reinkarnowały się w następne wcielenie? Jeśli tak, to czy podzielasz pogląd, iż wszystkie wcielenia odbywają się jednocześnie?



Podzielam ten pogląd - ale trochę inaczej. Różnie w różnych układach odniesienia .

Biorąc za układ odniesienia daną duszę przebywającą w niebie ( internacie okołoziemskim ) - uważam, że nie wszystkie jej wcielenia odbywaja się naraz.

W mojej opinii , mając identyczne własności , jak nasz ‘Ojciec’ , potrafimy podzielic nasze ciała duchowe na jeszcze mniejsze 'części', z których po podzieleniu każda cześć ma oddzielna osobowośc , i identyczne możliwości , jak dusza przed podziałem ( w skali proporcjonalnej do swojej oddzielonej wielkości )

I tą własnie zdolnośc wykorzystujemy w procesie wcielania się : przed danym wcieleniem zastanawiamy się , jaką część od nas czasowo ‘oddzielic’ , aby w danych warunkach energetycznych zrealizowac nasze cele .

I ponoc czasami oddzielamy 10 % naszej energii, innym razem 20 % , a jeszcze innym razem 50 % czy jeszcze więcej ( fajnie o tym pisze M. Newton )

Po oddzieleniu od nas ta cześc naszej duszy wciela się (przykładowo ) w dane ciało ludzkie , a po zakończeniu danego wcielenia laczymy się z nia na nowo w całość , aby podsumować osiągnięte doświadczenia , i zaplanowac nastepne.

Czasami, gdy nasz głod doświadczen jest wielki, oddzielamy od siebie wiecej czastek 'na raz ', i kiedys załyszalam o rekordziście - nawet dla dusz w niebie- : oddzielił od siebie na raz 48 swoich cząstek, 48 mniejszych duszyczek , które nastepnie wcieliły się 'na raz 'w róznych miejscach Ziemi.

Duszyczki te wcieliły się w różnych miejscach na Ziemi , w róznych epokach , ale z punktu widzenia cząstki duszy pozostałej w niebie , wszystkie te wcielenia odbywały się w tym samym czasie .


Po zakończeniu tych równoczesnych wcieleń wszystkich swoich 48 cześci , wszystkie te duszyczki wracaja z powrotem do duszy, która je oddzieliła ( jeżeli sie nie 'zgubią' na Ziemi ) , łaczą się z nia , i znowu nastepuje proces omawiania doświadczeń i planowania nowych .


Czyli – jeżeli miałabym powiedziec , ze wszystkie wcielenia odbywają się równoczesnie, to dotyczyłoby to TYLKO równoczesnych wcieleń wszystkich oddzielonych w danym momencie cząstek danej duszy.


CYTAT
"....jest w miejsce, do którego dusze mogą wrócić po śmierci swoich ciał ludzkich - niezaleznie od wyznania religijnego , lub jego braku ( ateiści tez wracają do tego samego nieba )...."


Czy uważasz w takim razie, że osoby o odmiennych systemach przekonań trafiają do tego samego obszaru? Zdaje się, że w badaniach R. Monroe była inna koncepcja, ale mogę się mylić.



Myślałam tu jedynie o powrocie dusz -ogólnie – do nieba , ale nie o powrocie do tego samego miejsca w tym niebie.

Generalnie jestem ‘za’ opisami Monroe : moim zdaniem są miejsca , na które trafiaja dusze posiadające określone systemy przekonac dotyczących nieba :
wierzysz, ze jest niebo jedynie dla muzułmanów, trafisz w obszar, gdzie wracaja takie dusze,
wierzysz, że w niebie dosięgnie Cię pełnia szczęścia , jakie sobie wyobrażasz –dosiegnie Cie , albo samego, jeżeli masz unikatowe wyobrażenia, albo wraz z innymi – jeżeli wielu sobie tak wyobraza niebo.

( z tych obszarów pewnie pochodza te wschodnie opisy nieba, gdzie mężczyzni leża sobie na poduchach, palą fajke z opium lub haszyszem , a dookoła nich tańczą piekne tancerki )

Mało tego- wierzysz, ze w niebie sa miejsca, w które Bóg odsyla dusze za karę za ich grzechy , wierzysz, ze niebie jest piekło, w których panuja jakies tam okropne warunki – trafisz w takie miejsce

( kiedyś takie podejscie mnie mooocno 'oburzyło', a teraz staram się to ‘obchodzic’ , pomagając przeprowadzać dusze dokładnie do Centrum Przyjęc - z ominiecieciem tych Terytoriów Systemów Przekonań )

Kiedy Twoje poglądy Ci się w niebie, na tych terytoriach -zmienią – wracasz do swojej pierwszorzędowej grupy dusz , aby planowac dalsze wcielanie się .



CYTAT
"...Dla mnie Duch to Absolut, Źródło , który w celu poznania siebie wciela siebie samego -poprzez swoje cząstki- w różnorodne ciała energetyczne , za pomoca których może poznac swoje możliwości w roznych gęstościach , może się doświadczyc ...".

Pytanie już bardzo metafizyczne: dlaczego właściwie wg. Ciebie potrzebny jest ten rozwój i badanie swoich możliwości? Czyżby Absolut nie był u swego początku doskonały? (dyskusję o naturze Boga zaproponowałem też w ankiecie "Kim jest Bóg?" na forum –



Kiedys uważałam, ze Bóg, Absolut jest doskonały, i bywałam oburzona , gdy ktos twierdził inaczej.
Dzis uważam, że tego typu pogląd mnie w sumie ograniczał .

Bo dlaczego właściwie mam uważac, ze Absolut jest doskonały ?

W czym ma mi to pomóc ? Co ten pogląd mi daje ? Poczucie bezpieczeństwa? Czy aby na pewno ?

Kiedys pewnie dawalo , teraz już nie….

Teraz wolę być realistką, bo to mnie o wiele bardziej buduje, niż bycie idealistką ….


Opiszę Ci pewne zdarzenie z moim Opiekunem, choć obawiam się , że może znależć sie ktoś , kto potem – bazując na swoim kawałku slonia, który doświadczył, bazując na swoich poglądach i na swoich doświadczeniach – może powiedzieć : nie opisujesz kontaktów z Opiekunem , bo ‘Opiekunowie ( w domysle wszyscy ) nie są ‘tacy’ ‘…..są inni …. ‘zawsze’ doskonali, ‘zawsze’ idealni ……
pewnie masz przy sobie duszę udającą Opiekuna , a nie prawdziwego Opiekuna " , itd.

(Ale mam cichą nadzieję , ze jednak to, co napiszę , zostanie właściwie zrozumiane .....a poza tym tymi swoimi poprzednimi słowami nie chciałabym nikogo urazic, do nikogo ich bezposrednio nie kieruję , tak tylko podzieliłam sie swoja obawą ....i mi troche ulżyło )


Otóż był taki okres w moim zyciu , że zaczynałam gadac z duszami , zaczynałam doświadczać pewnych doznań ‘para’ wcześniej sobie nie znanych , i wiem, że Opiekunowie i ich Pomocnicy byli przy mnie dzien i noc ….zmieniali się przy mnie, aby nawet na chwile nie zostawic mnie samej …

Później doświadczyłam wielu zdarzeń , których celem – jak to widze z dzisiejszej perspektywy – miało być pokazanie mi, w jaki sposób Opiekun może nade mną czuwac , nawet nie będąc przy mnie ( a ma wiele możliwości do tego , min. ogromne zdolności jasnowidzenia, kontakt mentalny ze mną na odległośc , możliwość działania na odległość , możliwość prowadzenia na odległośc itp. )



No i zdarzyło się kiedyś , że doświadczyłam czegoś ( nie było to jednak zdarzenie zagrazające mojemu zyciu lub inne w podobnych kategoriach ) , czego w mojej opinii nie powinnam , i poskarzyłam się Opiekunowi ….….

I Opiekun najzwyczajniej w swiecie mnie przeprosił , mówiąc, że to jego wina, a przyczyną była nadmierna rutyna …..….

Szok ? Nie, chyba nie. Dziś myślę , że jednak chciał, żeby tak wyszło , że ‘dopuścił’ świadomie to zdarzenie . Chciał, zeby tak ' wyszło' .

I powodem tego było w mojej obecnej opinii to, że chciał, abym ‘dopuściła’ , ze nie jest idealny , bezbłędny, ‘zakończony’ w aspekcie rozwoju .


Ze czasami – w sporadycznych przypadkach – może się zdarzyc, ze i On ( i jemu podobni ) popełni jakiś bład. Niewielki, nie wpływający na nic ważnego , ale jednak ‘ bład’.


To zdarzenie nie spowodowało , ze czuję się pod jego opieką niepewnie, że teraz sprawdzam go w każdej chwili, itp.

Bo było tylko jednym takim zdarzeniem , na dodatek mało w sumie waznym , na przestrzeni ostatnich 10 lat.

Dalej uwazam, ze w -stosunku do moich cech – jest – jakby ‘idealny’ , ‘doskonały’ .

Ale już dopuszczam, ze nie jest doskonały ‘tak w ogóle’, tak, jak sobie wyobrazamy kogos, kto w sobie nie ma już niczego do zmiany . On tez sie dalej rozwija , udoskonala , zmienia.

( na obecna chwilę uważam, że mój Opiekun poprzez to zdarzenie chciał mi pokazac jeszcze wiele innych aspektów innych sytuacji , i to naprawdę baaaardzo waznych dla nas wszystkich , ale o tym może innym razem )


I ten poglad o braku doskonałości zaczełam odnosic też do Absolutu :

jeżeli określiłabym ‘doskonałość ‘ swojego obecnego etapu rozwoju za pomocą liczby 10 , ‘doskonałość’ mojego Opiekuna za pomoca liczby

10000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
0000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

( sorry, Opiekunie, chciałabym napisać jeszcze większą liczbę , ale nie chcę tu zanudzac czytających )

to ‘doskonalość’ Absolutu określiłabym liczbą , która się tu by nie zmieściła ……..


Ale nie byłaby to ‘doskonałośc’, którą określiłabym liczbą 10 do potęgi ‘nieskończonośc’ ……..


Bo w mojej opinii Absolut tej doskonałości jeszcze nie ma , ale własnie- dzieki stałemu doświadczaniu się poprzez swoje cząstki - do niej zmierza .

Czyli inaczej - ma w sobie jeszcze ‘ miejsce’ na zmiany .


Yulianie, co do reszty pytan, to odpiszę Ci dopiero w poniedziałek – bo obawiam się, że gdybym jeszcze cokolwiek dopisała, to takiego długiego postu nikt by nie doczytał do konca .....


Ciepełko dla wszystkich smile.gif

2007-11-23 11:56
cinka

Saro ciekawe sa twoje posty i choc długie to nie nużace. także jak dla mnie mozesz pisac nawet dłuże.

Mam tez jedno pytanie do Ciebie odnosnie ustalania palnu na kolejne wcielenie.
Na jakiej zasadzie ustala sie ten plan. Czy ejst działanie myślowe?
Nie czytałam ani Newtona ani Monroea i nie wiem co to ejst inetrnat okołoziemski.
Co to jest niebo?
Jak Nieba maja sie do świata astralnego?
Czym jest dla ciebie Ziemia, poniewaz piszesz o internacie okołoziemskim. Czy istnieją innego rozdaju internaty okoloplanetarne?

Moja koncepcja Absolutu jest nieco inna, kazdy ma swoją. Jeszce nie napisałm o niej w temacie Yuliana bo ona wydała mi sie poszatkowana, jaks fragmentaryczna. Nigdy do tej pory nie zastanawialam sie nad "całoscia".
Zauważam, ze koncepcja jaka przedstwaiasz oparta na Twoich ooświaczeniach jest koncepcją jakby liniowa. pomimo, ze piszesz, ze dla duszy wcielenie nawet wielokrotne odbywa sie w tym samym czasie.
Chodzi mi Absolut. I własnie czas.

Wydaje mi sie ze doswiadczanie na roznych poziomach swoich mozliwosci, które wzajemie wpływaja na siebie i tworza nowe, zawieraja sie całkowicie w Zrodle, Bogu. Tym dla mnie ejst. I nie jest ogromny choc moze byc. W zasadzie go nie ma. Poniewaz wszytko ejst tak jednym ze wszytkim, ze nic nie ejst wyroznione i w zasadzie tgeo nie ma. Taki całkowity potecjał wszytiego bez jakigokolwiek przejawiania. Nie ma podziałów na swiadomosc i ciala. Opis w postaci liczby nawet do nieskonczonej potegi nie byłby własciwy, poniewaz nie byłby prawdziwy.

Jak sobie ułoze to napisze w temacie załozony przez yuliana. Moze tez byc napisała?

2007-11-23 15:08
yulian

yulian', 1, 1, '79.184.225.78', 1195826913, 0, 'Saro,

CYTAT("Sara")
Ale mam cichą nadzieję , ze jednak to, co napiszę , zostanie właściwie zrozumiane .....a poza tym tymi swoimi poprzednimi słowami nie chciałabym nikogo urazic, do nikogo ich bezposrednio nie kieruję , tak tylko podzieliłam sie swoja obawą ....i mi troche ulżyło


Rozumiem Twoje poglądy i doświadczenia (przynajmniej tyle ile potrafię), nie widzę powodów do obaw. Realistyczny pogląd, iż ani nasi Opiekunowie, ani Absolut nie są bytami absolutnie doskonałymi nie jest znowuż poglądem rzadkim - o ile się orientuję koncepcję tą podziela część forumowiczów.

CYTAT("Sara")
Yulianie, co do reszty pytan, to odpiszę Ci dopiero w poniedziałek ? bo obawiam się, że gdybym jeszcze cokolwiek dopisała, to takiego długiego postu nikt by nie doczytał do konca .....


Doczytałem tego posta do końca i to nawet dwukrotnie smile.gif Piszesz interesująco, łączysz w zrównoważony sposób teorię książkową oraz własną praktykę, nie popadając przy tym w kategoryczność sądów - to mi się bardzo podoba.

Czekam na kontynuację wątku, na razie wstrzymuję się z nowymi pytaniami i komentarzami, gdyż jeszcze ich kilka do rozwinięcia pozostało, a doszły również do tematu wnikliwe pytania cinki.

CYTAT("Cinka")
Moja koncepcja Absolutu jest nieco inna, kazdy ma swoją. Jeszce nie napisałm o niej w temacie Yuliana bo ona wydała mi sie poszatkowana, jaks fragmentaryczna. Nigdy do tej pory nie zastanawialam sie nad "całoscia".
(...) Jak sobie ułoze to napisze w temacie załozony przez yuliana.


Czekam z niecierpliwością na Twoją, cinko, szerszą wypowiedź odnośnie natury Absolutu.
(Z konieczności musiałem poszatkować i pofragmentaryzować szereg różnych poglądów o Bogu, ponieważ założyłem właśnie z góry, iż temat powinien być pluralistyczny, a nawet zawierać sprzeczne ze sobą koncepcje. Myślę, że jest to jakaś próba ogarnięcia różnych okruchów przekonań i w ten sposób dotarcia do Całości.)

2007-11-25 21:35
unknowluna

unknowluna', 1, 1, '80.56.229.34', 1196022952, 0, 'po 1wsze RHONIN SORRY ZA POMYLKE
po 2 analizuje i analizuje i nie moge dojsc do zadnych konkretnych konkluzji.nie wiem czemu.ale mam wrazenie ze to jest badziej skomplikowane.mozliwe SARO ze moze tak byc ,ze sobie zaplanowala w poprzednim zyciu,ze musze przerobic taka lekcje....
co mnie najbardziej niepokoi to ten strach,nie potrafie sie go pozbyc.to jest tak jak by mnie cos przesladowalo.
nie pisalam o tym wczesniej ,ale od nie pamietam kiedy,mam wrazenie ze cos mnie zaraz ma zamiar zaatakowac.skad to sie wzielo?nie mam pojecia.nie mialam latwego dziecinstwa,ale tez nie mialam zadnych sytuacji,zeby ktos mnie czyms straszyl.....
to jest naprawde nie wygodne.nawet jak robie sobie robie wizualizacje,jak juz widze siebie''odplywajaca''w spokoju i milosci-zaraz cos sie pojawia by mnie przestraszyc.....na prawde nie wiem co juz mam o tym myslec,zastanawiam sie juz po malu nad jakims psychiatra.... wub.gif


no i to.co mnie zaatakowalo.to nie przypominalo nic ludzkiego,....co sie dzieje?

2007-11-26 15:09
Sara

Sara', 1, 1, '62.29.136.35', 1196086148, 0, 'Jagódko smile.gif

CYTAT
nie wiem co juz mam o tym myslec,zastanawiam sie juz po malu nad jakims psychiatra....



W mojej ocenie nie powinnam , nie mogę odnieść się do tych Twoich powyższych słow .

Bowiem ocenienie stanu swojej psychiki, i możliwości zapanowania nad swoimi lękami zawsze należy ( i zawsze powinno ) tylko i wyłącznie do nas samych.

Nikt z nas bowiem nie wie, jaka jest siła wytrzymałości innej osoby ……

Jedyne, co może każdy z nas zrobić - w mojej prywatnej opinii - to opisywac Ci swoje doświadczenia , jeżeli są podobne do Twoich – abyś miała potencjalna inspirację dla siebie, i abys je mogła wykorzystac . Oczywiście znowu tylko wtedy, gdybyś tego sama chciała .


To, co na pewno w każdej z takich stresujących sytuacji pomaga, to duża siła naszej psychiki, która wynika z wielu czynników .


1. Przede wszystkim trzeba dbać o to, aby być w dobrym ‘ogólnym’ stanie energetycznym , co przekłada się na bycie w dobrej ‘ogólnej’ kondycji ‘fizycznej’ - bo kiedy mamy mało energii, to wiele stanów naszej psychiki odbieramy jako krańcowe dla nas stany , prawie nie do wytrzymania , stany tak ‘ silnie depresyjne ‘, że sobie z nimi naprawdę zaczynamy nie radzić ( pisze to na podstawie własnego doświadczenia ).

Takie same stany naszej psychiki znosimy natomiast zupełnie znosnie, gdy jestesmy silni energetycznie, w dobrej kondycji.

A dla tej dobrej kondycji zalecany jest ( w skrócie ) :


* taki ogólny ruch ciała ludzkiego ,a jeszcze lepiej ukierunkowany na zrównoważenie przepływów energii , czyli przykładowo Qigong , Tai Chi, joga, ale też wspaniale wpływa taniec, pływanie, dobrze ‘robią’ tez masaże Shiatsu, reiki, akupunktura – bo pomagają przemieszczac w naszych ciałach energetycznych energię, która dopływa wreszcie do wszystkich zakątków naszych ciał energetycznych , to z kolei wpływa na dobrą pracę wszystkich naszych narządów wewnetrznych organicznych , a to z kolei powoduje ( w skrócie ) powstanie silniejszego pola siłowego dookoła nas

*częste przebywanie na słońcu, gdzies wśród zieleni – światlo słoneczne działa pobudzająco na nasza czakrę splotu słonecznego , pobudza nas do działania, wybudza z depresji, miejsca z dla od tłumów ludzi są bardziej zasobne w energię , potrzebną do przetwarzania jej w naszych ciałach energetycznych

*ruch ciała ludzkiego , kiedy człowiek skupia się na nim, pomaga ponadto odwrócic uwagę od problemów , pomaga odpocząć psychicznie


2. WAŻNE - w utrzymaniu dobrej kondycji psychicznej, w zwiekszeniu naszej odporności na stres , czasami w zwiększeniu możliwosci zwyklego 'myslenia' , pomaga magnez .
Zwłaszcza w lękach powinien on być -w mojej opinii -zazywany w dawkach co najmniej profilaktycznych, jeżeli już nie leczniczych
( dawka profilaktyczna wynosi ponoc 200 mg/dzień, choc sa źródła , np. strona http://www.zdrowie.klips.org/rda_sona.htm , gdzie zalecana dawka dzienna wynosi nawet do 800 mg /dzień )



3. Przy stanach lękowych, bardzo pomaga moim zdaniem taki stan - 'bycia bardziej z boku ' w stosunku do naszych problemów . Ten stan umozliwia nam taką bardziej obiektywną ( mniej subiektywną ) analizę naszej sytuacji.

Ten stan możemy osiągnąć sami, gdy tylko osiągniemy inne stany energetyczne , niż te odpowiadające lękom .

A każdemu stanowi naszej psychiki odpowiada inny stan eneregetyczny naszego organizmu, czyli inaczej inne ustawienie i inne praca naszych czakr.



Fajnie by więc było, aby choc przez chwile zrównowazyc pracę tych czakr do takiego stanu, uznawanego za średni ( do tego słuzy czakroterapia ).


Jest do tego multum sposobów, miedzy innymi: światloterapia – naświetlanie siebie światłem o barwach : czerwonym, pomarańczowym, żółtym, jasnozielonym, niebieskim, granatowy, fioletowym . Wspomagajaco działa aromatoterapia , dzwiekoterapia .

Słyszałam o bardzo dobrych rezultatach osiaganych dzieki słuchaniu odpowiednich nagrań Hemi-Sync ( przykładowa strona http://www.hemi-sync.ehost.pl/wykazproduktow.html , nagrania wymienione w części dotyczącej obaw i leków )


4. Byłabym tez wobec Ciebie nie fair, gdybym nie napisala Ci, że w Twojej sytuacji poprawę może spowodować pomoc jakiegoś uznanego egzorcysty świeckiego ....

W mojej opinii musiałaby byc to jednak osoba posługująca sie siłą przy 'usuwaniu' dusz - bo tylko ta metoda jest tak szybka, jak bys tego w mojej opinii pragnęla ( nie dziwię Ci się zresztą ) .

Metody, które przykładowo ja stosuję wraz z moimi Opiekunami i ich Pomocnikami - czego nigdy nie kryłam przed nikim - sa przy takich metodach powolne, dlugie, wymagajace czasu .
Bo też tego czasu wymagają lekcje, które w mojej opinii mają do przerobienia osoby i dusze w Twojej sytuacji.

Ale nie wszyscy muszą mieć podobne do mojego zdanie , i przyznam szczerze, że czasami sama prosze Opiekuna o pomoc tego rodzaju....ale decyzja tak czy owak nalezy zawsze do Niego - a On reaguje tak naprawdę bardzo rzadko, naprawdę w wyjątkowych przypadkach, gdy sytuacja nie rokuje żadnych nadzieji, ze da się ją rozwiązać inaczej ....a zazwyczaj się daje .....tylko wymaga to czaaaasu ........ i wracamy do punktu wyjścia .


***************

Jagódko , jak chcesz, możesz się zainspirowac którymkolwiek z napisanych powyżej punktów.


Może jeszcze ktos inny cos dopisze , bo mogłam cos przeoczyc …..


Tyle na szybko .....nie zdążę juz bowiem dziś napisac nic o tych 'atakach' , i innych rzeczach ....

Jagódko, a Tobie, póki, co , zyczę siły i wytrwałości …..jestem z Tobą uscisk.gif serce.gif


****************




27.11.2007



CYTAT
co mnie najbardziej niepokoi to ten strach,nie potrafie sie go pozbyc.to jest tak jak by mnie cos przesladowalo.
nie pisalam o tym wczesniej ,ale od nie pamietam kiedy,mam wrazenie ze cos mnie zaraz ma zamiar zaatakowac.skad to sie wzielo?nie mam pojecia.nie mialam latwego dziecinstwa,ale tez nie mialam zadnych sytuacji,zeby ktos mnie czyms straszyl



Jagódko, to już zupełnie nie ma w mojej opinii znaczenia, skad się wziął ten twój lek.

Bo czy on pochodzi z Twoich poprzednich wcieleń, czy z dzieciństwa, czy przejęłaś go od jakiejs duszy, z która byłas jakis okres ‘razem’ związania świadomością, czy jakas duszyczka Cie najnormalniej w świecie ‘straszy’ . przysyłając Ci mysli pełne lęków, które bierzesz za własne, to już nie wazne…

Wazne jest jedynie to, że masz już ten lęk w sobie , że utrwaliłaś w sobie tok myslenia zawierający ten lęk, i to jest to, co należy teraz uleczyc.


Jest to niepotrzebny, przeszkadzający wzorzec myslenia , który należy sobie w mojej opinii :

*całkowicie uświadomić ( jakich sytuacji dotyczy , kiedy się właczą , jakie daje reakcje )

* wykorzenic z siebie , wyrzucić z siebie , zastępując go NOWYM, CHCIANYM ŚWIADOMIE WZORCEM MYSLENIA .


W mojej opinii wszelkiego typu lęki zastępuje się myśleniem przeciwstawnym :, typu : ‘jestem bezpieczny ………’.


Kiedy pracowałam nad swoimi lękami , metoda, ktorą stosowałam, była chyba najprostsza:

uświadamiałam sobie, czego się boję , dlaczego się boje, kiedy się boję, i czy musze się bać .

Potem uświadamiałam sobie, ze tak naprawde, to jestem bezpieczna .

Kiedy ten lęk występował tylko u mnie , a inni go pokonywali, uczyłam się od nich, jak można się tego czegoś nie bac .

Najbardziej pomagało mi, gdy poznałam bardziej przedmiot lęku , gdy dowiedziałam się, czego się można tak naprawdę bać .


I tak mi się wydaje, ze tak jest w większości przypadków : przykładowo ktos się boi jadowitych węzy ,a mieszka w rejonach, gdzie jest ich pełno.

Ten strach jest tak duzy, że paralizuje ta osobe , gdy tylko ma kontakt z takim węzem .

Co może ona zrobić, aby tego nie odczuwac ?

Może wziąć książkę w łapkę, i poczytać o wężach, o ich zwyczajach.
Kiedy atakuja, jak atakują.
Może dowiedziec się, gdzie dokładnie przebywają , jakie tereny lubia, aby je omijac.

Może dowiedzieć się, jak się zabezpieczyć przed ukaszeniem przez nich – jeżeli już kiedys ich drogi się skrzyżują.


Wreszcie może iśc do zoo, aby pooglądać te węże spokojnie w naturze -przez szybkę- bez przerażenia, bez strachu , aby się troche ‘odczulic’ psychicznie , i aby sama mysl o spotkaniu z nimi nie wywoływała przerażenia .

Bo kiedy nadal będziemy się panicznie bali na samą mysl o wężach – to przy spotkaniu z nimi cała nabyta wiedza nie będzie spozytkowana ; strach zatrzyma energie na poziomie czakry krzyzowej , do splotu słonecznego, związanego z ciałem mentalnym nic nie dojdzie, i nie będziemy mogli myśleć .

Zostaną same odruchy bezwarunkowe – a to za mało , jak dla człowieka.


W Twoim przypadku, Jagódko , możesz zrobic to samo: uświadomic sobie, czego się boisz, w jakich okolicznościach się boisz, czy ten Twój lek ma podstawy , czy jest określony , bo dotyczy konkretnej osoby ( duszy) , czy konkretnej sytuacji, czy jest nieokreślony .


Bardzo, ale to bardzo pomaga złapanie jakby na chwile oddechu od tego strachu , czyli uzyskanie takie stanu energetycznego, w którym choc na chwilę możesz pomyśleć bardziej na trzeźwo.

Jeżeli nie pomogłyby Ci podane w poprzednim poście sposoby na uzyskanie takiego stanu , poproś Opiekuna, aby pomógł energetycznie zmniejszyc Ci poziom tego leku : może Twoje siły wibracyjne są za małe ,w stosunku do bodzca ( gdyby ten lęk był ‘podawany ‘ dodatkowo z zewnątrz Ciebie ) .

Może Ci pomoże w opanowaniu lęku uświadomienie sobie, ze tak naprawdę to jestes bezpieczna , masz przy sobie cały czas Opiekuna , jako dusza jestes niesmiertelna – wiec nie umrzesz nigdy, jako człowiek tez jestes bezpieczna – bo przecież przyczyny tego lęku nie zagrażają tak naprawdę Twojemu fizycznemu zyciu .


Może Ci pomogłoby uświadomienie sobie, ze w chwilach odczuwania takiego leku jesteśmy jak małe dziecko , które z jednej strony jest trzymane za rękę przez Opiekuna, a z drugiej strony poznaje pod jego opieka cos , czego się boi.

I tak naprawdę to nic mu nie zagraza, tylko musi pokonac swój lek .

A aby go pokonac, musi go bliżej poznac , musi poznac jego przyczyny.


Gdyby nie pomagały Ci takie luzne sposoby przyglądanie się lękowi , sposoby uświadamiające nam lub zwiekszające nasze poczucie bezpieczeństwa , mogłabyś zastosować odpowiednie afirmacje - ale przy ich pisaniu tez trzeba mocno główkować i zaglądać wgłąb siebie , co się czuje.

Jednak pewną ich zaleta jest to, że wymuszają systematycznośc w pracy nad sobą - oczywiście w zakresie tematu danej afirmacji.

Poniżej proponowałabym Ci takie przykładowe strony z materiałem o afirmacjach :

http://www.juliaburgund.pl/infopage.php?id=3

http://www.afirmacje.pl/c12.poczucie_bezpieczenstwa.htm

http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=1134


a tu troche szerszy materiał o lękach – tak w ogóle :

http://www.astraldynamics.pl/artykul-17,,.html



Jeszcze więcej znajdziesz, gdy wpiszesz slowa ‘afirmacje bezpieczeństwa ‘ do przeglądarek.


Może jeszcze ktoś cos dopisze , jeżeli miał podobne doświadczenia ?


Jagódko , jestem z Toba uscisk.gif


Cinko, Yulianie, przepraszam Was za zwłokę w odpowiedzi na Wasze pytania - postaram się odpisac w najbliższych dniach (jutro mam wyjazd - więc pewnie pojutrze smile.gif

/// połączyłem posty /// AE

2007-11-27 12:51
unknowluna

dziekuje serdecznie saro.bede sie stosowac do twoich zalecen.napisze ,po przeczytaniu wszytkich materialow,krore mi podals w linkach.jak narazie spie w miare dobrze.wierzyc czy nie narazie moj partner ochranai mnnie swoja energia.pomaga.ale chce i tk dojsc do przyczyn sama i byc w stanie chronic sie sama.
dziekuje bardzo za otuche.

2007-11-27 14:53
yulian

Unknowluna, jestem przekonany, że sobie poradzisz, grunt to nie ulec lękom we własnym wnętrzu i nie poddawać się w razie potknięć. Trzymaj się namaste2.gif

Saro, życzę udanego wyjazdu smile.gif

2007-11-27 15:40
cinka

smile.gif

Unknowluwna trzymam za Ciebie kciuki. Jakby cos to pisz zanim Sara wróci.
Saro podrozuj i wracaj, bom ciekawa co napiszesz.

2007-11-27 22:23
unknowluna

dziekuje slicznie wszystkim!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
od razu mi lepiej.
gorace calusy
i milej podrozy -SARO!

2007-11-29 13:03
Sara

Sara', 1, 1, '62.29.136.35', 1196337806, 0, 'Cinko smile.gif Yulianie smile.gif Jagódko smile.gif


Dzieki Wam za wsparcie uscisk.gif czasami czuje się zażenowana , jak mi wychodzi dłuuuugi post, i cieszę się, ze Wam to nie przeszkadza smile.gif



CYTAT
Mam tez jedno pytanie do Ciebie odnosnie ustalania planu na kolejne wcielenie.
Na jakiej zasadzie ustala sie ten plan. Czy jest działanie myślowe?



Co do robienia sobie planów na dane wcielenie , to bardzo fajnie w mojej opinii przedstawia to Newton w swoich książkach ‘ Wędrówka dusz’ , czy ‘Przeznaczenie dusz’. Fajnie tez pisała o naszych planach nasza polska psycholog prof. Lidia Stawowska .

To, co dla mnie jest wazne, to to, że moje własne zycie potwierdza mi przedstawione tam przykłady.


W skrócie można by powiedzieć, że kiedy dana dusza rozliczy się już z poprzednim wcieleniem, i wystarczająco odpocznie , zaczyna myśleć o powrocie na Ziemie, i przeżyciu nowych doświadczeń .

W moim odczuciu można by powiedzieć, że te nowe doświadczenia mają duszy pozwolić na :

• zmianę ‘siebie’ , zmianę konkretnych cech osobowości w kierunku przez siebie wybranym
• stopniowego pozbywania się nabytych , niechcianych już wzorców myślenia
• przeżycia wszystkich chcianych doświadczeń , charakterystycznych dla pobytu tylko na Ziemi , i
świata tej gęstości
• pomoc innym duszom, w przerabianiu ich własnych lekcji


Jednym z aspektów tych nowych lekcji, to zmiana siebie samej/samego , w aspekcie swoich cech osobowości : dusze pragna, aby nowe doświadczenia pozwoliły im na nabycie nowych cech osobowości , lub rozwinięcie tych, których mają już ‘ zalążki ‘, i zarazem pozbycie się tych cech , których nie chcą już przejawiać .


Przykładowo w poprzednich wcieleniach dusza zaczeła uczyc się być odpowiedzialną , ale nie jest to jeszcze cecha, którą w pełni ‘nabyła’, i w tym wcieleniu chciałaby ją dalej w sobie ‘rozwinąc ‘.

Chciałaby tez zaczać być bardziej systematyczna w swoich działaniach, bardziej wytrwała .

Skąd dusza wie, co chciałaby w sobie zmienić , w jakim kierunku powinny iść te zmiany ?

Od początków posiadania swiadomości namawia się ponoc każdą dusze, aby NAUCZYŁA SIĘ ‘ZAGLADAĆ’ WGŁAB SIEBIE , i tam znajdywała taka wizje siebie, która chciałaby realizowac .

Jednym z pomocniczych elementów do budowania tej ‘wizji siebie ‘ jest poznawanie innych dusz, tego, jak one z kolei zbudowały siebie , swoja osobowość .

I taka duszyczka, kiedy już rozprawi się ze swoim poprzednim wcieleniem , i wystarczająco odpocznie, zaczyna myśleć o nowym wcieleniu : mysli wstępnie , jak by ono mogło wyglądąć , co chciałaby w nim przezyć , kim by chciała zostać - jeżeli chodzi o płeć, przyszły zawód , miejsce życia .

Tymi swoimi myslami dzieli się z odpowiednimi specjalistami od planowania wcieleń , którzy zaczynają tworzyć taki wstępny zarys jej wcielenia , zawierający szczegóły, których ona nie wzięła pod uwagę .


Potem wszyscy razem dyskutuja wiele razy na temat pewnych szczegółów, czasami wtedy, kiedy w ich opinii zaplanowane przez duszę doświadczenia są zbyt ekstremalne : przykładowo zbyt bolesne, zbyt ciezkie .

Planiści , biorąc pod uwagę plany innych dusz, zaczynaja ‘obsadzac’ też role innych ważnych dla tej duszy osób : rodziców, rodzeństwo, krewnych, znajomych, przyjaciół .

Każda z tych dusz jest ważna z punktu widzenia doświadczeń tej duszy , i vice-versa.

Kiedy plan zaczyna być już gotowy , wszystkie dusze mogą zapoznać się z nim w szczegółach , i kiedy się na niego godzą – zaczynaja się przygotowania .

Dusze ważne dla siebie w danym wcieleniu zaczynają się za soba spotykac , omawiać ogólnie swe ‘role’ .

Dla ułatwienia zapoznają się nawet ze wskazówkami / znakami /drogowskazami, które ustawione sa / zaplanowane w wąznych dla nich momentach zycia .

Znaki te sa jakby ściagami - na pewno troszeczke podpowiadają duszy , ze ten moment jest ważny, ze w tym momencie musiałaby się mocniej zastanowic, przystanąc ….


I to by było tyle w skrócie, jeżeli chodzi o planowanie przez nas naszych wcieleń .

Z takich ogólności dotyczących planowania chciałabym może jeszcze tylko dodać, ze często się MÓWI POTOCZNIE , ze jakaś dusza ‘ przerobia lekcje , przyporządkowane do zakresu jakies czakry’, i że te lekcje przerabiają wszystkie dusze z tego samego ‘poziomu’ , czy grupy piewszorzedowej w niebie .

To może niektórych mylic : czy w takim razie pewne lekcje /doświadczenia się samemu planuje, czy sa one ‘przydzielane obowiązkowo’ ?


W moim odczuciu jest to tak: każdą duszę uczy się i namawia do zagladania wgłąb siebie, i tam szukania kierunku dalszych doświadczen, dalszego poznawania i zmiany siebie .

A zagladanie wgłąb siebie , to w moim odczuciu nic innego, jak tylko zaglądanie wgłąb naszych ciała energetycznych , które wszyscy mamy takie same .

Te ciała energetyczne , to nic innego, jak boska matryca , którą ma tez sam Logos, którego jest częścią każda dusza, wcielajaca się w danym systemie słonecznym .

Patrząc z punktu widzenia podstawowego prawa boskiego – z punktu widzenia ‘energii, która powinna płynąc’, zagladanie wgłab siebie, i szukanie miejsca w naszej osobowości do zmiany , to nic innego, jak tylko szukanie i nazywanie miejsc, gdzie energia ma zastoje, gdzie energia nie jest optymalnie wykorzystana.

A takimi miejscami są przede wszystkim niekorzystne wzorce , które nabyliśmy w całym ciągu wczesniejszych wcieleń ( przykładowo typu lęki , które blokuja przepływy energii już na poziomie pierwszych dwóch czakr głównych ) .


Ale jako ze wszyscy mamy takie same ciała energetyczne , to nic dziwnego w tym, ze mimo osobnych i dobrze wykonanych zaglądnieć dusze na pewnych poziomach rozwoju duchowego znajdują jakby podobne do siebie lekcje do przerobienia.

I lekcje te zabrano jakby w taki ogromny plan lekcji dla wszystkich dusz , który jest jakby takim planem poglądowym .

I z tego planu wynika, że doświadczanie się dusz w pewnych aspektach można jakby zebrać w taki logiczny ciąg lekcji , które można BY przyporządkowac do poszczególnych czakr głownych, i przyporządkowanych im ciałom energetycznym duszy.


Czyli można BY powiedzieć z jednej strony , że każda dusza dokonuje sama wyboru swoich doświadczeń .

Z drugiej strony – w mojej prywatnej opinii - gdy zagląda wgłąb siebie wnikliwie, i planuje jedynie zgodnie ze swoim wnętrzem, poddaje się równoczesnie woli Absolutu , Ducha, czyli Boga , który te ciała energetyczne zaplanował i ‘wykonał’ , i podporządkował je prawu konieczności przepływu energii .





Planowanie planowaniem, ale z tego , co wiem, tak czy owak licza się tylko decyzje podejmowane tutaj, na Ziemi.

I nie zawsze podejmujemy decyzje , które sobie zaplanowaliśmy , nie zawsze nasze zycie wygląda tak, jak miało.

I dlatego tak wazne jest w mojej opinii świadome zycie, uważnośc w każdej chwili , świadome wybory.

Spotkałam dusze, które ‘mineły’ osoby, które miały być ich planowanymi partnerami zyciowymi , zaplanowane dzieci musiały zmienic plany , i urodzic się w zmienionej scenerii ( np. tylko u jednego z planowanych rodziców ), niektórzy te nie wybrali planowanych zawodów , i planowanych przezyć …..


Sama jestem przykładem takiej osoby .

Skąd wiem- bo dyskutowałam już ‘post factum’ – po pewnych okresach mojego życia z pewnymi duszami, które znały moje plany na to wcielenie , i były one inne, niż ‘wykonanie ‘ planu .

Przykładowo i w wielkim skrócie : nie wybrałam planowanego zawodu na to życie ( a miał to być psychoterapeuta działający w zakresie resocjalizacji) .

Teraz widze, że w chwili, gdy dokonywałam wyboru zawodu , spotykałam mnóstwo osób, które mi podsuwały taka propozycję .

Ale nabyte od dzieciństwa wzorce w mysleniu tak mnie ograniczyły , że ten zawód nie wydawal mi się wtedy atrakcyjny .

Jak dla mnie wtedy – wykorzystywał zbyt mało logiki , która mnie pasjonowała, i dlatego wybrałam zawód techniczny. W ogóle w tym okresie proces myślenia dla mnie nie podlegał prawom logiki .

Co do innych dziedzin zycia- spotkałam co prawda zaplanowanego partnera na zycie, ale o mały włos byśmy się mineli , bo jako ściągę zaplanowałam sobie to, ze będą mi się bardziej podobać chłopcy grający na gitarze, będę się wogole interesowac muzyką , no i trafił się taki jeden , którego spotkałam wczesniej , przed meżem .

Na szczęście – z obecnej perspektywy- była to tylko chwilowa znajomośc - bo nie byłby to udany związek – przerabiamy zbyt inne lekcje, aby się udał.

Zaniteresowanie się świadomym rozwojem duchowym planowałam duzo wczesniej , niż to się stało, za to jak już się ‘obudziłam duchowo ‘, to narobiłam w swoim zyciu takiego nieplanowanego bałaganu , ze ledwo niektóre dziedziny uratowałam .

Z tego, co wiem, miałam się tez zajmować bardziej chanellingiem, kontaktem z obcymi cywilizacjami , a tymczasem zapragnęłam pomagać zagubionym duszom .

O ile wiem, trochę zmian spowodowało na pewno to, ze w pewnym momencie swojego życia - już po 'obudzeniu się' - oddałam jego ster w ręce Boga : po prostu powiedziałam : ‘ Boże, jeżeli chcesz, możesz działać poprzez moją osobę , możesz - poprzez mnie- realizować jeszcze jakies swoje inne plany, których ja sama nie wziełam pod uwagę w swoich planach ‘.


Ale mimo tego ‘oddania steru’ Bogu , nie czuję, abym realizowała ‘ cudzą wolę ‘. (ha, ha, ha, chyba naprawdę jesteśmy Jednym ) .

Mimo tej prosby, dalej starałam się, aby każda moja decyzja - ‘tu i teraz ‘- była swiadoma , zgodna z moim wnętrzem.
I była – nadal tak czuję.

W odczuwaniu pewnego komfortu pomaga mi również to, że mój Opiekun wypytał mnie swego czasu , jaka bym chciała być , i - świadomie – wybrałam sobie cechy , które z jego pomoca chciałabym w sobie zmienić .
No i teraz staram się realizowac te swoje znane już , swiadome plany .

Czy jednak nie żałuję nie zrealizowania pewnych planowanych przez siebie tematow , czy załuje zmiany planów ?


Zdarza mi się, bardzo rzadko , głownie ( a właściwie jedynie ) w chwilach bezczynności , gdy wydaje mi się, ze przezywam jakis ‘zastój ‘.
Gdy w mojej opinii marnuję czas, który można by wykorzystać bardziej ‘optymalnie’ .


I dlatego nadal nawołuję : Boże , było dotąd tak ciekawie, nie masz jeszcze czegoś dla mnie ’ do zrobienia’ ?




Cinko, co do pozostałych Twoich pytan, postaram się na nie odpowiedziec jutro - bo już dzis nie zdążę .


Ale bardzo chętnie dowiedziałabym się od Was, czy macie jakieś ‘przeczucia’ dotyczące potwierdzenia ( lub nie ) tego, czy realizujecie jakies swoje wcześniejsze plany , robione jeszcze przed tym wcieleniem ?

Czy też mieliście takie odczucia w pewnych momentach, ze ta osoba, którą właśnie spotkaliście, jest w jakis sposób ‘wazna’ dla Was ?

Czy pamiętacie może momenty przed jakimiś ważnymi wyborami życiowymi w Waszym zyciu ? Czy trwały chwilkę, czy dłużej, czy ktos wam pomagał w wyborze, i kim jest / była dla Was ta osoba ?



Ciepełko dla wszystkich smile.gif

2007-11-29 14:16
Trina

Trina', 0, 1, '79.184.211.218', 1196342197, 0, 'Ja spotkałam pewną osobę która jest dla mnie kimś bardzo ważnym,znam się z nią już 10 lat,i jest mi w jakiś sposób bardzo bliska.
A co do planów założonych przed wcieleniem...?No nie wiem,ale powiem tak-za ponad 2 lata wybieram się na studia i nie wiem co wybrać?Moją pasją jest historia ale coś mnie ciągnie do psychologii.Waham się.
A co do ważnych momentów w moim życiu to na ogół sama dokonywałam wyborów i rzadko kto mi pomagał.

2007-11-30 10:42
Sara

Sara', 1, 1, '62.29.136.35', 1196415771, 0, 'Trino, a jak doszło do spotkania z tą wazną dla Ciebie osobą ? na ile było ono wg Ciebie 'przypadkowe' ?

[b]Cinko, zapytałas [/b]:


CYTAT
Co to jest niebo?
Jak Nieba maja sie do świata astralnego?
Czym jest dla ciebie Ziemia, poniewaz piszesz o internacie okołoziemskim. Czy istnieją innego rozdaju internaty okoloplanetarne?



‘Niebo’ jest dla mnie skrótową nazwą miejsca , do którego wracamy jako dusze po zakończonym wcieleniu na Ziemi , w którym regenerujemy swoje ciała energetyczne , oceniamy zdobyte doświadczenia , odpoczywamy w gronie innych dusz, i planujemy nastepne wcielenia .


Ja ‘niebo’ ma się do świata astralnego ?

W moim odczuciu zajmuje pewną część tego świata , jako ze duża ilość dusz w niebie uzywa cały czas energii , tworzącej ten plan astralny ( uzywa jej automatycznie , przejawiając emocje , czyli ‘uzywając’ ciała emocjonalnego, czyli astralnego )

Ale aby być lepiej zrozumianą , musiałabym tutaj zdefiniowac , jak rozumiem ‘ swiat astralny ‘ i inne światy energetyczne, które nazywam planami , a dopiero potem mogłabym opisać moje rozumienie ‘nieba’ .


Jako ,że nie podróżowałam świadomie w OOBE po bliższej i dalszej okolicy , a uzyskane od znajomych dusz opisy pokrywaja się w pewnym zakresie z opisami zamieszczonymi w książkach Monroe i Leadbeatera , dla uproszczenia zacytuję obu ( ale tez od razu chciałabym dodac , ze nie zgadzam się w całej rozciągłości ze wszystkimi pogladami obu Panów ) :



C.W. Leadbeater:

CYTAT
O Absolucie, o Nieskonczonosci, o Wszechogarniajacym, możemy, na naszym
poziomie myslenia, powiedziec tylko, że jest, gdyż cokolwiek sie powie, bedzie zawsze
ograniczeniem, a wiec niedokładnoscia.
Nieskonczonosc wszechswiatów - w Nim, a w każdym wszechswiecie - niezliczona
ilosc systemów słonecznych.

Każdy system słoneczny jest wyrazem poteżnej Istoty, która
nazywamy Logosem, Słowem Boga, Bogiem Słonecznym, - jest tym wszystkim, co człowiek
sadzi byc Bogiem.
On przenika cały system słoneczny i niema nic, co by nie było Nim.
system słoneczny jest Jego manifestacja w tej materii,



Dalej Leadbeater opisuje, jak Logos dopracowuje swój system słoneczny :


CYTAT
Ostateczną materię zasadniczą, znaną w naszej sferze, nazywaja uczeni eterem
kosmicznym. Dla zmysłów fizycznych przestrzen, zajeta przez ów eter wydaje sie pusta a
jednak eter ten ma gestosc o wiele wieksza, niż możemy to sobie wyobrazic.

Opisał japrofesor Reynolds jako dziesiec tysiecy razy wieksza od gestosci wody, a srednie cisnienie
zostało obliczone na siedemset piecdziesiat tysiecy ton na jeden cal kwadratowy.

Substancja owa jest widzialna tylko dla bardzo rozwinietego jasnowidza.

Musimy przypuscic, że był czas aczkolwiek nie mamy o tym dokładnych wiadomosci, że substancja ta napełniała przestrzen.

Musimy przypuscic dalej, że jakas Wielka Istota, nie Bóg systemu
słonecznego, lecz Istota nieskonczenie wyższa, zmieniła ten stan spokoju, wlewajac Ducha
swego, czyli Siłe swoja w materie, zajmujaca obszar jednego Wszechswiata.

Wprowadzenie tej siły spowodowało efekt podobny do
powiewu poteżnego tchu i utworzyło w eterze niezliczona ilosc malenkich pecherzy, które to
stanowia owe ostatnie atomy, tworzace według nas materie.

Nie sa to atomy chemiczne, ani też ostatnie atomy swiata fizycznego.

Znajduja sie one na poziomie o wiele wyższym, a to, co
zwykle nazywamy atomem składa sie z dużego skupienia tych pecherzyków, jak to
zobaczymy pózniej.

Kiedy Logos Słoneczny poczyna tworzyc swój system, znajduje tuż zaraz
ów materiał, owa niezliczona mase malenkich pecherzyków, zdatnych do skupiania sie w
najróżniejsze rodzaje znanej nam materii, tedy nakresla sobie pole działania, zakresla sfere
szeroka, której obwód jest o, wiele wiekszy od orbity jednej z najbardziej oddalonych
przyszłych planet.

W granicach tej sfery wywołuje gigantyczny wir, skupiajacy w jedna
centralna mase wszystkie pecherzyki, majace stanowic materiał przyszłej mgławicy.

W te wirujaca sfere olbrzymia wpływaja, jeden za drugim, rzuty siły, gromadzacej
pecherzyki w coraz to bardziej złożone skupienia, tworzac w ten sposób siedem
gigantycznych swiatów koncentrycznych, przenikajacych sie wzajemnie, złożonych z materii
o rozmaitym stopniu gestosci i zajmujacych jedna i ta sama przestrzen.


(…)

Prawie wszystka materia przenikajacych sie wzajemnie swiatów była skoncentrowana
w tworzacych sie planetach.
Każda z planet była i jest stworzona ze wszystkich najróżnorodniejszych rodzajów materii,

Ziemia, na której żyjemy teraz, nie jest jedynie
wielka sfera materii fizycznej, złożonej z atomów swiata najniższego, lecz łaczy w sobie
olbrzymi zapas materii swiata szóstego, piatego, czwartego i innych.



Każdy uczony wie dobrze, że czasteczki materii nie stykaja sie z soba nigdy, nawet w ciałach najtwardszych.
Przestrzen rozdzielajaca je, jest zawsze o wiele wieksza od samych czasteczek.

Wszystkie iec rodzaje atomów innych swiatów nie tylko znajduja dla siebie dosc miejsca w tych
przestrzeniach miedzy atomami materii fizycznej, lecz moga swobodnie poruszac sie miedzy
nimi i wokoło nich.

Wynika stad, że glob, na którym żyjemy, nie jest swiatem jednym, lecz
siedmioma przenikajacymi sie wzajemnie swiatami i zajmujacymi jedna i ta sama przestrzen,
tylko rodzaje materii subtelniejszej rozciagaja sie od centrum dalej nizli materia gesciejsza.



(…)

Dla ułatwienia dalismy nazwy wszystkim przenikajacym sie wzajemnie
swiatom ,prócz pierwszego, z którym człowiek nie jest w łacznosci bezposredniej gdy
zachodzi koniecznosc mówienia o nim, nazywamy go zwykle swiatem boskim.

Drugi swiat nzywamy monadycznym, gdyż w nim znajduja sie iskry życia Boskiego, które nazywamy
Monadami ludzkimi; ani pierwszy swiat, ani drugi nie jest dostepny dla najwyższych nawet
jasnowidzen.

Swiat trzeci, którego atomy zawieraja 2,401 pecherzy, nazywa sie swiatem
duchowym, gdyż działa w nim najwyższy Duch ludzki, w człowieku takim, jaki jest obecnie.

Czwarty swiat intuicyjny ' , gdyż oden pochodzi intuicja najwyższa.

Piaty jest swiatem mentalnym, gdyż z jego materii tworzy sie mental, czyli ciało myslowe człowieka.

Szósty nazywa sie swiatem emocjonalnym, gdyż uczucia ludzkie wywołuja falowanie jego materii;
nazywa sie również swiatem astralnym, która to nazwe otrzymał od alchemików w
sredniowieczu, a to dzieki temu, że materia jego jest gwiazdzista i błyszczaca w porównaniu z
materia swiata gestszego.

Siódmy, złożony z materii, która widzimy wkoło nas, nazywa sie swiatem fizycznym

Materia, z której tworza sie wszystkie te przenikajace sie wzajem swiaty, jest
zasadniczo jedna i ta sama, lecz różnie ugrupowana i majaca różne stopnie gestosci.

Dlatego szybkosc wibracji tych różnych typów materii jest bardzo rozmaita. Możemy ja traktowac
niby skale falowan, składajacych sie z wielu oktaw.

Materia fizyczna posługuje sie pewna iloscia oktaw niższych, astralna - inna grupa oktaw bezposrednio wyższych, materia mentalna grupa jeszcze wyższa i tak dalej.


Każdy z tych swiatów ma własnych mieszkanców, których zmysły normalnie zdolne
sa do odpowiadania na wibracje tylko własnego swiata.

Ktos, żyjacy jak my wszyscy w
swiecie fizycznym, widzi, słyszy, czuje za pomoca wibracji, zwiazanych z otaczajaca go
materia fizyczna.

Podobnie jak fizyczna, otoczony jest materia swiata astralnego, mentalnego
i innych, przenikajacych swiat jego Materii gestszej, lecz normalnie nie jest swiadomym tego,
gdyż jego zmysły nie sa w stanie odpowiedziec na oscylacje materii tamtych swiatów

(…)

Istota żyjaca w swiecie astralnym, może zajmowac te sama przestrzen, w której żyje
inna ze swiata fizycznego, a każda z nich może zupełnie nie wiedziec jedna o drugiej i nie
przeszkadzac sobie wzajemnie w swobodzie ruchów. To samo stosuje sie do wszystkich
swiatów.

Jestesmy w tej chwili okrażeni swiatami materii subtelniejszej, tak bliskimi nam, jak
to, na co patrzymy, a mieszkancy tych swiatów przesuwaja sie obok nas i przez nas bez
najmniejszego udziału w tym naszej swiadomosci.

(…)

Ponieważ ewolucja nasza, skoncentrowana jest obecnie na tym globie, który
nazywamy ziemia, rozpatrywac bedziemy swiaty wyższe tylko w zwiazku z nia, dlatego jesli
użyje terminu "swiat astralny" oznaczac to bedzie tylko astralna czesc naszego globu, a nie
jak dotad astralna czesc całego systemu słonecznego.

Astralna czesc naszego swiata jest również globem, lecz z materii astralnej i zajmuje to samo miejsce globu, które my widzimy, z ta tylko różnica, że materia astralna, bedac o wiele lżejsza, rozciaga sie we wszystkie strony
przestrzeni o wiele dalej od atmosfery ziemskiej.

Rozciaga sie ona na przestrzeni nieco mniejszej od sredniej odległosci ksieżyca, w ten
sposób, że podczas gdy globy fizyczne ksieżyca i ziemi znajduja sie od siebie w odległosci
240,000 mil, astralne ich ciała stykaja sie, kiedy ksieżyc jest w perigeum i nie stykaja sie,
kiedy ksieżyc jest w apogeum.

Zastosuje termin "swiat mentalny" do jeszcze wiekszego globu
z materii mentalnej, w srodku którego znajduje sie nasza ziemia fizyczna.

Kiedy dojdziemy do globów z materii jeszcze subtelniejszej, znajdziemy, że ich sfery sa tak duże, że stykaja sie
ze sferami sasiednimi innych planet tego systemu, choc jednoczesnie materia, tworzaca je,
znajduje sie naokoło nas, na powierzchni ziemi stałej.

Wszystkie te globy z materii subtelniejszej sa czescia naszej ziemi i wszystkie w
czesci swojej widocznej kraża koło słonca.



Co oznacza dla nas to współistnienie tych 7 planów energetycznych , tych siedmiu swiatów o róznej gęstości ?


W mojej opinii oznacza to, ze będąc w tym samym miejscu przestrzeni, możemy korzystać z wielu planów energetycznych jednoczesnie, korzystając po prostu 'na raz' z możliwości, jakie nam daja nasze ciała energetyczne , lub z każdego z tych planów z osobna.

I tak właściwie się dzieje już teraz: bedąc w naszych ciałach ludzkich korzystamy z najgęstszego z planów ,
ale równoczesnie odczuwamy emocje , a odczuwamy je dzieki posiadaniu ciała emocjonalnego, wykorzystującego ‘materie’ planu astralnego .

Równoczesnie myslimy – dzieki ciału mentalnemu – wykorzystując ‘materię’ planu mentalnego .

Wielu z nas zaczyna już odczuwać na własnej skórze to wszystko, co czuja wszyscy dookoła nich -
a to oznacza uruchomienie możliwości ciała empatycznego, wykorzystujacego ‘materie ‘ odpowiedniego planu empatycznego ( intuicyjnego) .

Wykorzystując drgania, dźwięk , do tworzenia
, do kreacji , wykorzystujemy ciało atmiczne , i energię planu przynależną do tego ciała .

Plan monadyczny, to plan , na który- gdy na niego wejdziemy- ‘ widzimy i czujemy’ naszą jednośc z wszystkimi innymi duszami, z którymi stanowimy tak naprawdę całość .

No i ostatni plan – boski, z którego będziemy korzystali po zakończeniu poznawania siebie w obecnych ciałach energetycznych, po zrzuceniu z siebie tych’ ubran’, przechodząc w nastepna postac do doświadczenia siebie – ducha.


W związku z tym jednakże, że większość dusz , wcielających się na Ziemi , wykorzystuje do przejawiania siebie dopiero energię z planów astralnych i niższych warstw planów mentalnych Ziemi , które rozpościerajają się bliżej ‘ jadra ‘ Ziemi, ( Ziemie wyższych planów maja wieksze średnice ) , totez po śmierci ich ciał ludzkich nie mogą przemieszczac sie swobodnie po wyższych planach energetycznych , rozpościerajacych sie daleko od Ziemi , lecz mogą przebywac jedynie w obszarach tych planów , których energię wykorzystują .

I w cześci tych obszarów zbudowano sztucznie miejsca , służące do regeneracji dusz , do odpoczynku, do ocenienia zdobytych doświadczen oraz do zaplanowania nastepnych.


Jak wygląda całość tych obszarów , na których przebywamy jako dusze ?



Cytat z ksiazki Monroe :



CYTAT
Jak już mówiłem poprzednio, rośliny zajmują poziomy od pierwszego do siódmego.
Pozostają w stanie wibracyjnym na poziomach od pierwszego do siódmego.
Jest to ten sam układ wibracyjny.

Zwierzęta istnieją na poziomach od siódmego do czternastego, a gdy osobnik osiągnie, gdy świadomość osiągnie poziom czternasty, to nie będzie mogła wznieść się wyżej, jeżeli nie zechce zmienić swej formy.

Poziomy od piętnastego do dwudziestego pierwszego są tym, co nazywacie ludzkim życiem na Ziemi. Kiedy osoba osiągnie w swoim rozwoju poziom dwudziesty pierwszy, wówczas ma do wyboru albo pójść wyżej, albo pozostać w świecie form ludzkich, ale człowiek nie będzie mógł wznieść się wyżej, jeżeli nie zechce porzucić swej ludzkiej postaci.

Monitor: – Przestać być człowiekiem?

Inny Głos: – Poziomy od dwudziestego drugiego do dwudziestego ósmego są waszym mostem.
To poziomy, na które wkraczacie po śmierci. Teraz znajdujesz się na poziomie dwudziestym, a ponieważ jest to poziom wstępujący, więc możesz wejść w rzeczywistość wykraczającą poza fizyczne życie, lecz nie będziesz mógł tam pozostać, jeżeli nie zdecydujesz się porzucić ludzkiej postaci. Czy to jest jasne?

Monitor: – Tak, do tego miejsca – jasne.

Inny Glos: – I gdy osoba lub świadomość – mówimy tu o świadomości – osiągnie poziom dwudziesty ósmy, most zostaje przekroczony i od tej chwili dla świadomości, która chce rozwijać się dalej, nie przewiduje się możliwości posiadania ludzkiej postaci i bycia człowiekiem – i to nawet w wypadku gdyby chodziło o zdobycie doświadczenia służącego uczeniu się.
Ja już nigdy nie będę inkarnował jako człowiek. Jako inna forma życia – tak, lecz nie jako człowiek.

Trudno mi to wyrazić w słowach, ponieważ płaszczyzna waszego istnienia nie jest taka sama jak moja.

Może uda mi się to jaśniej wytłumaczyć w następujący sposób:
Wyobraźcie sobie siedem pierścieni. Tym siedmiu pierścieniom odpowiada czterdzieści dziewięć poziomów.

Pierwsze trzy pierścienie to materia fizyczna, taka jaką znacie. Są to wasze rośliny, zwierzęta, ludzie. Czwarty pierścień to wasz pomost, wasz świat, centrum tej całej sfery.
Jest to czas, w którym świadomość może dokonać wyboru i zdecydować, czy wrócić na poziomy niższe, czy wznieść się na poziomy wyższe.
I wiele świadomości wybiera tę pierwszą możliwość i wraca na niższe poziomy, w świat form fizycznych.

Trzy wyższe pierścienie to sfera, którą nazywacie światem duchowym. To właśnie tam zostaje wykonana większość pracy.

Nie mogę wiele pomóc komuś, kto nie osiągnął poziomu osiemnastego, gdyż mój plan, mój poziom wibracji jest inny. Dlatego też jest mi tak trudno służyć wam pomocą w konkretnych sprawach. Mogę przekazywać wam idee, lecz nie mogę dawać bezpośrednich wskazówek. Mógłbym to zrobić wówczas, gdybyście znajdowali się na poziomie osiemnastym. Moja sfera i wasza sfera stykają się, gdyż wasze jest wznoszącą się spiralą, wznoszącą się -– jakiego słowa używacie, by to określić? Aha, elipsa. A więc jest to wznosząca się elipsa, ruch wstępujący po elipsie, dzięki czemu mogę dotrzeć do miejsca skrzyżowania i porozumieć się z wami, lecz nie tak jak w przypadku kontaktu bezpośredniego. Gdy już osiągnę poziom czterdziesty dziewiąty, a osiągnę go, opuszczę tę całą sferę bytu. Nie będzie to jednak oznaczało, że osiągnąłem najwyższy punkt. Oznacza to tylko, że pozostawię za sobą zespół tych siedmiu pierścieni, tę całość, jaką stanowi siedem pierścieni.

Spróbujcie sobie wyobrazić tych siedem pierścieni zawartych w jeszcze większym pierścieniu, nad którym znajduje się siedem następnych pierścieni, które z kolei otoczone są jeszcze większym pierścieniem. To da wam pewne wyobrażenie, czym jest nieskończoność. Ten ciąg się nie kończy.



Po śmierci naszych ciał ludzkich wracamy jako dusze na poziomy od 22 do 28.

Niestety nie wszystkie te poziomy sa miejscami dla dusz, w których dokonałyby one przeglądu zgromadzonych doświadczen, regeneracji ciał energetycznych, w których zaplanowałyby one swoje przyszłe wcielenia.


Jak wygladają te poziomy wg Monroe ?

CYTAT
Poziom 22. Gdzie ludzie w trakcie swojej egzystencji fizycznej wciąż posiadają jedynie częściową świadomość. W stanie tym przebywają cierpiący na delirium, utratę zmysłów, a także uzależnieni od środków farmakologicznych czy alkoholu. Są tam także pacjenci poddawani narkozie lub w stanie śpiączki. Doznania na tym poziomie zapamiętywane być mogą jako sny bądź halucynacje.

Poziom 23. Zaludniony jest tymi, którzy niedawno zakończyli fizyczną egzystencję, ale którzy nie są w stanie tego rozpoznać i zaakceptować albo są niezdolni do zerwania więzów z Ziemskim Systemem Życia. Przebywają tu osoby ze wszystkich okresów.

Poziomy 24-26. Obejmują Terytoria Systemów Przekonań zajęte przez niefizyczne istoty ludzkie z wszystkich okresów i miejsc, które zaakceptowały i zgodziły się z różnymi przesłankami. Mieszczą się w nich przekonania religijne i filozoficzne zakładające pewną formę istnienia po śmierci.

Poziom 27. Znajduje się tu miejsce, które moglibyśmy nazwać Centrum Przyjęć bądź Parkiem. Jest to sztuczna synteza stworzona przez Ludzkie Umysły, stacja przesiadkowa zaprojektowana w celu złagodzenia szoku wywołanego opuszczeniem rzeczywistości fizycznej. Przybiera najróżniejsze formy środowisk ziemskich, przez co staje się łatwiejsza do zaakceptowania dla olbrzymiej różnorodności przybyszów.

Poziom 28. Poza nie tylko czasoprzestrzenią, ale także ludzką myślą. Przebywanie na tym poziomie lub dalszych ogranicza drastycznie możliwość powrotu do fizycznego ciała ludzkiego.




Wynika z tego, ze optymalnym miejscem , do którego powinniśmy się jako dusze starać wrócic, jest poziom 27 ze stworzonym tam dla dusz Centrum Przyjęć .

Z opisów Monroe , które potwierdzaja mi bliskie mi dusze wynika, ze w tym centrum Przyjęc jesteśmy witani przez bliskie nam osoby, które już wcześniej zakończyły swoją egzystencję fizyczną oraz dusze przeszkolone w udzielaniu pomocy takim duszom 'swiezo' po zakonczonym wcieleniu .

Tutaj mamy możliwość zasięgnięcia porady co do następnego kroku na ścieżce dalszego rozwoju , przy czym mamy miedzy innymi takie możliwości, jak :
• odnowę kontaktu i powrót do Oryginalnej Jaźni (Ja-Tam) ( dotyczy to w mojej opinii dusz od pewnego etapu rozwoju duchowego)
• spotkanie i dyskusję z osobami o takich samych przekonaniach, co może się wiązać z odejściem do konkretnego Terytorium Systemów Przekonań ( poziomy 24-26)

To, co w powrocie poprzez Centrum Przyjęc mi się podoba, to możliwość wyboru , którą się daje duszom : bo założmy , ze ‘ nabędziemy’ na Ziemi wzorzec , ze tylko jakaś jedna religia jest właściwa, albo że w niebie czeka nas ‘ kara’ za nasze grzechy w postaci piekła ….

I gdybyśmy – majac takie wzorce myslenia - wracali do nieba -omijając centrum Przyjęc- zostaniemy automatycznie przyciągnięci do określonych terytoriów Przekonań, gdzie moglibyśmy ugrzęznąć na długie lata , albo smażąc się w piekle, które sami sobie na tych terytoriach wymyslimy, albo grzęznac w okowach jednej religii , a która jest bez wypaczeń ?


Jak w takim razie wrócić PRZEZ Centrum Przyjeć ?

W mojej opinii wystarczy wiedziec, ze ono jest , i wystarczy poprosic przeprowadzającą nas dusze, aby nas tam ‘zaprowadziła’.

Bo jak by nie popatrzeć, skoro jesteśmy ‘przyciągani’ tam, gdzie pasujemy naszymi poglądami, to Centrum Przyjęć tez jest jakimś systemem przekonań – tyle, że najbardziej obszernym , najbardziej dającym nam wolność wyboru
….


I to by było tyle ‘mojego’ w kwestii ‘nieba’ , Cinko smile.gif


Czy w jakiejś mierze te opisy ‘pasują ‘ do tego, co sobie wyobrażałaś na jego temat ? A jak pasuja do Twoich wyobrazeń, Yulianie ?

A może jeszcze ktos inny miał jakies inne wyobrazenia ?


Ciepełko dla Wszystkich smile.gif

2007-11-30 13:13
Trina

Saro-poznałam tą osobę 10 lat temu na placu zabaw tongue.gif Mieszkamy bardzo blisko siebie .Ok 1 minuta...drogi? smile.gif Chodzimy razem od 3 lat do tej samej klasy i do pracy.
Uważam,że nie ma "przypadkowych spotkań" oczko.gif

2007-11-30 14:01
Sara

Sara', 1, 1, '62.29.136.35', 1196427665, 0, '

CYTAT
Uważam,że nie ma "przypadkowych spotkań


tez tak uważam smile.gif

Bo nawet - abstrahując od osoby, o której piszesz, i od naszych planów , robionych w niebie przed tym wcieleniem , to przeciez i tak każda osoba , którą spotykamy , a której spotkania sobie nie planowaliśmy ( bo byłoby to zbyt szczegółówe ), jest przez nas przyciagana dzieki obowiazującycm na Ziemi prawom, jak chociazby te : 'podobne przyciaga podobne' czy 'przyciagamy to, czego sie boimy' ....

Moim zdaniem dla przepływów energii nie ma przypadków .

ciepełko smile.gif

2007-11-30 14:47
cinka

cinka', 1, 1, '217.98.12.108', 1196430451, 0, 'Dziękuje Saro, bardzo ciekawe.

Teraz widze, po cytowanych tekstach "definiuje" sie Niebo, Boga a także świat duchowy, ze to jest troszkę czymś innym dla mnie. Dlatego czasem operując jakimś wyrazem komuś innemu maluje sie przed oczami zupełnie co innego niz staramy sie naświetlić. Taki filtr znaczeniowy, zniekształcający kompletnie rzutowany obraz.


W moim pojęciu świat duchowy to ten kiedy juz całkiem rozstajemy się z "ciałem ludzkim, nawet tym najsubtelniejszym czyli rozstaniemy się z Ziemia jako całością planów materialnych wkraczamy w świat Ducha.

Tylko, że tu troszkę inaczej kombinuje tzn. że można powiedziec, ze naszym zadanie jest podniesienie Ziemi (w zrozumieniu jakim napisałam poprzednio) do Nieba - czyli sfery Ducha. Nawet nie na zasadzie wspinania się po spirali, czy elipsie ale podniesienie świadomości Ziemi do Nieba. Przemiane Ziemi w Niebo.


Mam taka uwagę do drugiego cytatu. Zakładane jest istnienie tej najsubtelniej materii, która Duch formuje w kolejne systemy. Rozumiem, ż e ta materia jest w przestrzeni. Być mzoe niezrozumiałam.
W każdym razie chciałabym zauważyć, ze nawet idąc za koncepcja Wielkiego wybuchu to trzeba pamietac ze WW to rozprzestrzenianie sie przestrzeni, to jej ekspansja. Przed wybuchem, nie ma przestrzeni, co znaczy ze sa takie rejony, których nie ma. Nie ma "tam" nawet żadnego abstrakcyjnego punktu , nie mówiąc o materii.

Czyli takie NIC, które mnie ciągle i nieustannie fascynuje smile.gif Lecz to pewnie jeszcze nie to NIC smile.gif

Rożne znam koncepcje także uzyskiwane przez wglądy. Trochę się rożni od tej prezentowanej przez Ciebie Saro.

Mianowicie ( o ile uda mi sie to wyartykuowac) Dusza, która po śmierci ciała uzyskuje kontakt ze sfera duchową, wcale nie sielankowo sie czuje, wręcz przeciwnie. To co niejasne jeszcze, nieoczyszczone niemalże pali, ponieważ w czystości prawdy ukazuje swoja nieprawdę. Dlatego egzystencja wystawiona na ukazywanie sie tych "niedoróbek" powoduje, e w ciele ziemskim odczuwa względna ulgę.

I jeszcze jedno, które się z tym wiąże, ze dusza ma dostęp do Ducha jedynie przez człowieka. Ponieważ nie ma umiejętności rozrożniajacej. Tylko człowiek, mzoe wpłynąć na dusze, poprzez otwieraniem świadomości zeby ta uzyskała wglad w Ducha i juz nie płonęła tym ?palącym ogniem? niewiedzy. Dusza jest jakby dyskietką z programem, który pozbawiony możliwości zaistnienia w systemie jest całkowicie niefunkcjonalny.

Człowiekiem zaś nazywam wszystko to co mieści na tym ziemskim palnie wg tego jak to określiłam na początku.
Dlatego byty na tych najbardziej subtelnych palnach takze sa ziemskie.

I w zasadzie to człowiek, choc w funkcjonujący w dużej gęstości, ma mniej do porzucenia niz te ziemskie subtelne przejawienia Człowieka, funkcjonujące w mikroskopijnych gęstościach.

I Ty Saro wspominasz o przeskoku w niewcielanie się. Tylko co jest wcielaniem a co nim nie jest. W tej przdstawaianej przeze mnie koncepcji niewcielania sie to juz przejawianie sie w Duchu jedynie.

Na czym polega "problem" z tym przeskokiem? jest nim właśnie owo przywiązanie i niechęć do porzucenia czegoś bardzo wartościowego dla danego planu. Im wyższy plan to przywiązanie choć wilce subtelne, to niezwykle trudne do porzucenia. Czyli im wyżej tym trudniej.

No mniej więcej tyle smile.gif

Jeszcze raz dziękuję za to ze przedstawisz koncepcje, z którymi sie zgadzasz. Pobujam sobie w obłokach i popatrzę na nie z mojej cinkowej perspektywy lotu. Jakie chmurki zobaczę na tym obrazku, to wiedza tylko następne minuty, których nie ma smile.gif
Pozdrawiam

2007-12-04 10:55
Sara

Sara', 1, 1, '62.29.136.35', 1196762143, 0, 'Dzieki, Cinko, za Twoje koncepcje.

Są dla mnie bardzo ciekawe , i choc pozornie niby inne od tych poprzednio przedstawionych przez mnie, to jednak – jak się tak przyjrzec dokładniej - wiele z nich się moim zdaniem ze soba pokrywa.


Tak w ogóle, to zgadzam się z Toba , że czasami mamy tak różne doświadczenia i przemyślenia , ze aby rozmawiać o tym samym, trzeba by sobie wczesniej duzo rzeczy nawzajem zdefiniować smile.gif


Dużo też zależy od naszej możliwości ( umiejętności ) przelania naszych myśli na słowa – bo tracimy wtedy możliwość wspomagania się dodatkowo wysyłaniem do rozmówcy fal energii zawierających jakby dodatkowe wyjaśnienia – tylko bezsłownie , co niesamowicie w mojej opinii podnosi efekt zrozumienia się nawzajem .


No i mnie w tych moich postach bardzo brakuje tych dodatkowych możliwości , bo chyba nie napisałam pewnych rzeczy zbyt jasno – zwłaszcza o przebywaniu dusz w świecie duchowym ..



CYTAT
Cinka Nov 30 2007, 02:47 PM

W moim pojęciu świat duchowy to ten kiedy juz całkiem rozstajemy się z "ciałem ludzkim, nawet tym najsubtelniejszym czyli rozstaniemy się z Ziemia jako całością planów materialnych wkraczamy w świat Ducha
.



Myslę podobnie. W mojej opinii dusza wciela się czy to na Ziemi , czy na innych planetach naszego, czy tez innego systemu słonecznego do czasu ukończenia pewnych lekcji, i zdania jakby ‘matury’ z samodzielności .

Wtedy jest wolna od konieczności wcieleń , i jest na tyle samodzielna, ze może przemieszczać się na duze odległości, porozumiewać na duże odległości , umie wykorzystać inne możliwości swoich ciał energetycznych , przestrzega praw innych dusz - i dlatego dostaje zgodę ( otrzymuje ‘WOLNOŚĆ ‘) na to , aby bywać sobie w Zaświatach, gdzie chce , i robić, co chce .

Robi to zazwyczaj już po połączeniu się z innymi duszami ze swojej grupy ‘ pierwszorzędowej ‘ , jak ją nazywa Newton
( ta grupa to wg Monroe – dusze Ja Tam, w nazewnictwie Moena - to dusze z Dysku , taka grupą był wg J. Pope - Michael, który dyktował jej swoje przekazy ) .

Dla pełnej jasności, i identyfikacji, otrzymanie tej wolności nazywa się w nazewnictwie Kościoła Katolickiego – 'zbawieniem całowitym ' .


Napisałam ‘ otrzymanie wolności’ , i pewnie te słowa poruszą co poniektóre osoby , o dużym poczuciu własnych praw : , które mogą zapytać : jak można otrzymać ‘ wolność’ ? kto sobie rości prawo do dawania nam czegoś, co i tak mamy ?


I rzeczywiście tak można zapytać z punktu widzenia nas – duszyczek obecnie wcielonych w te nasze ciała ludzkie.

Ale zupełnie inaczej to wygląda w mojej opinii z punktu widzenia Logosa, czyli duszy , której oddzielonymi częściami są prawie wszystkie dusze wcielające się w naszym systemie słonecznym ( ‘prawie wszystkie ‘ dusze – bo część dusz tu wcielonych pochodzi z innych systemów słonecznych, czyli są częściami innych Logosów ) .


Systemów słonecznych, i doświadczających się Logosów ( czyli ‘szkół dusz’ ) jest – jak zasłyszałam - całe multum , i aby w tych niezmierzonych przestrzeniach Zaświatów zachować jakis porządek, tym bardziej, że każda szkoła dusz ma przydzielone do siebie okreslone zadanie , Logosy powinny być odpowiedzialne za swoje części, za dusze, które sa ich częścią , a które przebywają na terytorium wspólnym dla nich wszystkich.


A samodzielne i odpowiedzialne są dopiero dusze, które to ‘udowodnią ‘ - no i stad pewnie mamy tą maturę i tą ‘ wolność ‘.

Z punktu widzenia Logosa , którego jestem częścią, nie dziwię się takim ‘zabezpieczeniom’
.

Mozna sobie tu wyobrazić jakby Rodzinę : Logos – to jakby Ojciec/Matka dusz w tym naszym systemie słonecznym, my wszyscy ( no prawie wszyscy ) jesteśmy Jego ‘ dziećmi’.

No i tak sobie myślę , która mądra matka/ojciec sobie pozwoli na to, aby wypuścić w ogrooomny świat przeróżnych dusz swoje niesamodzielne dzieci

( w sensie dosłownym – niesamodzielne, bo:

* nie umiejące ‘chodzic’ ( czyli poruszac się na duze odległości za pomoca mysli - a to wcale nie jest wcale takie łatwe, bo trzeba miec odpowodnie siły wibracyjne, aby skoki były odpowiednio długie , no i trzeba znac namiary miejsc docelowych tych skoków ) ,

* nie umiejące ’ mówić ‘
( porozumiewac się na duze odległości miedzy soba niewerbalnie - i tu znowu wazna jest siła wibracyjna danej duszy ) ,

* bez umiejętności zdobywania ‘jedzenia’ - w przenosni - ( czyli bez umiejętności przyswajania energii ze wszystkich planów energetycznych ),

* i nie umiejące ‘nic większego’ robic z budulca , jakim jest energia



W mojej opinii najwazniejsza jest na dodatek ta umiejetnośc 'zdobywania jedzenia ' , czyli samodzielnośc energetyczna : żadna dusza nie potrafi myśleć, porozumiewac się , poruszać , czuc uczuc, nie potrafi współodczuwac, nie potrafi tworzyć nic z energii - bez energii , którą przyswaja z odpowiednich planów energetycznych .

A tą energie trzeba najpierw umieć przyswajac , no i ona musi być dostepna


A niestety dostepna jest jedynie w obrebie innych systemów słonecznych, gdzie sa inne szkoły dusz , no i istnieją tzw. mosty energetyczne, które rozpostarte sa pomiedzy tymi szkołami – dla dusz, które ‘zapuszczą’ się dalej , wgłąb Zaświatów .

( zasłyszałam tez, że w niektórych rejonach Zaświatów podejmojowane sa takie wspólne akcje rozprzestrzeniania energii w miejscach , gdzie nie dochodzą mosty energetyczne )


Dlatego też pewnie dopiero starsze dusze dostają zgode na przebywanie dalej od swoich systemów słonecznych , od swojego Logosa - Ojca/ Matki - bo one potrafia już przyswajac energie z wyższych planów, a dopiero te wyższe plany zazwyczaj się zazębiają pomiedzy systemami słonecznymi

( czego niestety nie ma w przypadku niższych planów – i dusze , które wykorzystuja jedynie z nich energie, sa zmuszone sytuacją energetyczna do przebywania w ich obrębie )

Zasłyszałam tez , że duszom , które otrzymują wolnośc przebywania w całych Zaświatach, Logos dodaje pewną ilość energii na wszelki wypadek, taki ZAPAS , i wystarcza ona w zupełności na eony lat ich potrzeb .

(Dusze te zreszta w pewnym momencie wracaja do Logosa, do duszy, która jest ich całością , kiedy On skonczy się już doświadczac w danym systemie słonecznym, i łącza się z Nim w Całość .

I zaczyna sie w mojej opinii etap doświadczania całego Logosa ).

Stąd nie dziwie się , ze ‘ nasz ‘ Logos zabezpiecza się w ten sposób , że daje zgodę na przebywanie w calutkich Zaświatach tym duszom, tym swoim częściom , które udowodnią swoja samodzielnośc energetyczną i odpowiedzialnośc .

Dlaczego odpowiedzialnośc ?

Bo niestety taki Logos musi założyć, że naprawienie wszelkich potencjalnych ‘szkód’ , które dusze, będące Jego częściami gdziekolwiek zdziałają , należy – w ostateczności - do Niego samego sad.gif

No a ‘szkody’, jakie mogą wyrządzic w innych szkołach młodziutkich dusz inne dusze, jeszcze nieodpowiedzialne w swych działaniach, moga być niestety ogromne ….


A wracając do świata duchowego, to kiedys sobie uświadomiłam, ze do czasu zdania tej jakby ‘matury’ , tak naprawdę to większość z nas przezywa swoje dzieciństwo – na Ziemi, i innych planetach podobnej gestości . I dopiero nas czeka dorosłe zycie dusz , pełne jego wyzwań smile.gif

Wooow, ile jeszcze przede mna , jak ja sie cieszę tancze.gif taniec.gif cmok.GIF uscisk.gif smile.gif



CYTAT
Czyli takie NIC, które mnie ciągle i nieustannie fascynuje Lecz to pewnie jeszcze nie to NIC



Też się zatrzymałam na tym etapie, i tez sobie mysle, ze to wcale nie jest ‘Nic’ tylko jeszcze wyższy plan do doświadczania się smile.gif


CYTAT
W tej przedstawaianej przeze mnie koncepcji niewcielania sie to juz przejawianie sie w Duchu jedynie


Tez tak uważam, choc w aspekcie tego ‘Nic’, to zaczynam myśleć, czy aby 'Duch ' tez nie jest nastepnym etapem naszego wcielania się ?
Troszeczke za ta koncepcją przemawia mi ten wymieniony w ksiązce Monreo niekończący się ciag pierscieni ….ale zobaczymy, pozyjemy smile.gif



CYTAT
I jeszcze jedno, które się z tym wiąże, ze dusza ma dostęp do Ducha jedynie przez człowieka. Ponieważ nie ma umiejętności rozrożniajacej. Tylko człowiek, mzoe wpłynąć na dusze, poprzez otwieraniem świadomości zeby ta uzyskała wglad w Ducha i juz nie płonęła tym ?palącym ogniem? niewiedzy. Dusza jest jakby dyskietką z programem, który pozbawiony możliwości zaistnienia w systemie jest całkowicie niefunkcjonalny



Tu niestety nie rozumiem , dlaczego dusza nie ma w Twojej opinii umiejętności rozróżniającej ? Czy mogłabyś napisać coś więcej na ten temat ? Bo może czegoś nie wzięłam pod uwagę.


Dzięki jeszcze raz , Cinko, za odpowiedz smile.gif uscisk.gif

Ciepełko dla wszystkich smile.gif

Losowe posty: