wgląd w dusze

2008-04-27 14:22
Manuela

Manuela', 1, 1, '83.12.159.252', 1209298958, 0, '

CYTAT(verowa @ Apr 27 2008, 02:09 PM) <{POST_SNAPBACK}>
sara, po drugiej stronie widac dusze i widac nie tylko ich aure, ale dokladnie stan ich czakramow, wielkosc, otwarcie czy zamkniecie, widac czym sa otoczone, jakie maja wibracje oraz kolory. niestety, wszystko widac smile.gif


verowa,
co do Twoich umiejętności - chciałabym miec taki wgląd we własną tylko osobę..

2008-04-27 15:53
verowa

verowa', 1, 1, '83.29.206.244', 1209304430, 0, 'manuela, masz racje, co mi tam przyjdzie z takiego pisania. juz poprawilam swoj post, wykasuj tez prosze moj cytat z twojego.
co do wgladu we wlasna dusze, to pisalam i napisze jeszcze raz, to jest proste jak drut smile.gif
ja sie z dusza swoja widuje dopiero od ostatniego grudnia, czyli jakies 4 czy 5 miesiecy. wczesniej w rozwoju bylam daleko dalej niz wiekszosc z was smile.gif po prostu jak juz sie spotka swoja dusze, to latwiej pracowac w dojke niz pojedynczo. i dusza wszystko pokazuje, co jest do odpracowania, wiec jest latwiej, zeby nie powiedziec LATWO smile.gif
w moim profilu jest link do bloga, w ktorym opisuje jak to wyglada

2008-04-27 16:23
Manuela

ok, poczytam w wolnej chwili. jednak jakos tak nie czuję zeby to bylo proste jak drut, bo myslę że poki mamy jakies obciązenia, póty wszystko co widzimy bedzie szło przez te filtry..

2008-04-28 12:14
verowa

verowa', 1, 1, '83.29.230.237', 1209377671, 0, '

CYTAT(Manuela @ Apr 27 2008, 04:23 PM) <{POST_SNAPBACK}>
ok, poczytam w wolnej chwili. jednak jakos tak nie czuję zeby to bylo proste jak drut, bo myslę że poki mamy jakies obciązenia, póty wszystko co widzimy bedzie szło przez te filtry..

manuela smile.gif
poki masz obciazenia, to widzisz dusze ze wsyzstkimi dokladnie obciazeniami. w roznych strojach, z akcesoriami, widzisz ze ma pozamykane albo zabrudzone czakry i ciala. na kazdej czakrze i kazdym ciele sa podpiete rozne wzorce i obciazenia. to widac, choc oczywiscie nie wszystko na raz. raczej dusza pokazuje to co ma najwazniejszego na dany moment do zrobienia, albo to, co ty masz w intencji do oczysczenia.

najtrudniej jest zobaczyc dusze, ktora sie czegos boi, chowa sie. dusze zazwyczaj boja sie kary bozej, boja sie, ze jesli sie ujawnia, albo zwroca w strone boga, to on je trzasnie jakims gromem, albo czym smile.gif te jest stosunkowo latwo przekonac do pokazania sie, bo zazwyczaj sa zlaknione kontaktu z bogiem bardziej niz sie boja. trzeba do nich gadac jak do dziecka, doslownie smile.gif ale sa tez dusze, ktore maja za soba wiele blednych praktyk religijnych, i te nie chca sie pokazac zeby nie zapaprac sprawy jeszcze bardizej. probowaly juz wszystkiego i wszystko zawiodlo, wiec wiecej nie chca niczego praktykowac. te jednak tez z czasem mozna przekonac, ze skoro juz tyle bladzily to jeszcze jeden raz nie zaszkodzi, a kto wie, moze sie nawet uda smile.gif spotkalam jedna taka dusze. byla szalenie sceptyczna do tego wsyzstkiego, ale w koncu machnela reka i powiedziala ok, a co mi szkodzi smile.gif

po pierwsze trzeba chciec spotkac swoja dusze, po drugie, trzeba troche z nia wczesniej pogadac, nawiazac wstepna znajomosc, po trzecie kilka razy sprobowac ja zobaczyc. w koncu sie ja zobaczy. bo to jest tez w jej interesie, zeby sie pokazac i zaczac uwalniac ze wzorcow. oczywiscie musimy miec czyste intencje do widzenia duszy. nie np. po to, zeby zobaczyc, ze ma ona piekny pioropusz indianski albo czapke kardynala i sobie podpompowac ego, tylko po to, zeby i pioropusz i czapke i wszystko co z tym zwiazane oddac bogu=zrezygnowac z tego.
oczywiscie z czasem przychodza rozne inne dziwne rzeczy, bo nie wystarczy duszy zabrac jej akcesoria, ale i trzeba ja nauczyc dzialac na nowo. czyli otworzyc serce przede wsyzstkim, nawiazac kontakt ze Zrodlem i potem UZYWAC energii milosci. to nadzwyczaj wazne i wielu z nas zapomina, ze nie wystarczy serce miec, ale i trzeba go jeszcze uzywac...
tym niemniej, jak juz sie zrobi ten pierwszy krok, jak juz sie duszyczke zobaczy, to potem leci jakos. zawsze trzeba prosic Zrodlo o prowadzene i ochrone, warto gadac do swojego przewodnika, nawet jak sie go przez pewien czas jeszcze nie widzi.

tutaj na przebudzeniu jest juz jedna duszyczka, ktora sie pokazala na oczy swojemu wcielonemu czlowiekowi, juz zaczely prace nad oczyszczaniem, wiec moze sie tu kto pochwali i doda otuchy innym, oraz potwierdzi, ze to nie takie skomplikowane, nawet jesli przy oczyszczaniu poczatkowo sa jakies trudnosci oczko.gif

2008-04-28 12:21
Manuela

widzisz, tylko dla mnie jest niezrozumiałe zobaczyc własną duszę, bo dla mnie dusza=ja. swoje ciało moge zobaczyc okiem, w odbiciu lustra ale duszę tak jako obserwator? tzn. kto by na nią patrzył? zombi? biggrin.gif no sorry - trudno mi to pojąc tongue.gif

2008-04-28 12:31
Khandro

no ja zobaczyłam swoją duszę smile.gif
ehhh i wtedy dopiero się zaczęło aaaa.gif

tak, jak pisze verowa, dość łatwo ją zobaczyć, właściwie już wcześniej się pokazywała, próbując nawiązać kontakt tylko ja nie traktowałam tego poważnie - verowa pomogła mi to zweryfikować.

Aktualnie mam z duszą fazę 'wzorce' więc pokazuje wszystko co możliwe oczko.gif przychodzi też duchowe otoczenie karmiczne i to też uzdrawiamy. Odkąd mam kontakt z duszą to oprócz tego co widzę i co oczyszczamy to jakoś przytomniej też jest w moim życiu w materii, inaczej patrzę na sytuacje, których doświadczam - niosą ze sobą bardziej dla mnie zrozumiałe przekazy.

2008-04-28 12:50
verowa

verowa', 1, 1, '83.29.230.237', 1209379855, 0, 'k.h.a.n (masz magiczny nick, zmien go oczko.gif ) juz czuc roznice w twoich energiach, gratulacje smile.gif
jesli masz konkretne pytania, pytaj na forum

manuelo. wiec nie chodzi ani o zombie ani o kogos innego. chodzi po prostu o inny rodzaj energii subtelnej. ty skladasz sie z ciala fizycznego, astralnego, eterycznego i mentalnego, a twoja dusza sklada sie z wyzszych cial, TWOICH oczywiscie, ale jednak inaczej wibrujacych, inaczej sie przejawiajacych. tak jak mozesz zobaczyc kolory poszczegolnych czakr, tak jak widzisz aure czlowieka, tak samo mozesz zobaczyc te wyzsze ciala subtelne. to po prostu inny rodzaj energii i tyle. filozofii w tym nie ma smile.gif poza tym, jesli to dla ciebie problem, to popros dusze, zeby ci sie dala odczuc w sobie. jesli nie chcesz ja widziec poza soba, to ona smialo moze ci sie pokazywac jako ty, jako warstwa ciebie. ja kiedys swoja poprosilam, zeby siedziala we mnie, bo uciekala mi gdzies na cale dnie i nie wiedzialam co robi. teraz juz zazwyczaj jest po prostu blisko mnie, zazwyczaj widuje ja tuz nad soba, troche naprzeciw, ale to zalezy od sytuacji. jesli masz opory przed widzeniem, to mozesz po prostu gadac z nia. tez to jest jakis kontakt i jest to lepsze niz brak jakiegokolwiek kontaktu.
a poza tym, pamietaj,
1. chciec to moc,
2. nie da to sie parasola w d. otworzyc i go stamtad wyciagnac smile.gif

aha, i przede wszystkim chodzi o to, zeby twoje ciala (twoja jazn) zjednoczyc z wyzszymi cialami (wyzsza jaznia) twojej duszy, oraz to wszystko z nadjaznia. widzenie duszy jest potrzebne do zjednoczenia, do odpracowania wzorcow, a potem do urzeczywistniania cech boskich. tego sie nie robi dla ekstremalnych przezyc, choc i takich nie brakuje smile.gif

2008-04-28 13:54
Aquu

Verowa, Khandro, ja mam pytanie czysto techniczne. Jak widzicie swoje 'dusze'? Czy jest to widzenie fizyczne, czy raczej "okiem umysłu"? I też czy potrzebny jest jakiś stan głębszej medytacji? smile.gif Czytałem większą część Twojego bloga Verowa, ale tam nie znalazłem odpowiedzi smile.gif

2008-04-28 14:06
Manuela

Manuela', 1, 1, '83.12.159.252', 1209384400, 0, 'verowa, alez ja nie mowie ze nie da sie oczko.gif u mnie mental zawsze bardzo starannie weryfikuje rozne pomysły oczko.gif i ciezko mi cokolwiek zobaczyc np. podczas proponowanej juz tu na forum medytacji regresywnej bo jak juz jakis obraz sie pojawia to natychmiast aktywuje sie umysł i obraz niknie. powoli skladam klocki i myslę ze to jest jeden z efektow konkretnego obciązenia, ktore nie pozwala mi stracic czujnosci. wiec troszkę pracy muszę wlozyc pomijając juz samo to czy bym chciala dązyc do rozwoju 3oka czy nie. kiedys aurę raz zobaczylam, zupelnie spontanicznie po kilku dniach stosowania zalecanych cwiczen. dalej tego nie rozwijałam oczko.gif w kazdym razie na poziomie swiadomosci jestem otwarta na rozne drogi poznania ale parcia na to nie mam hehe
wszystko w swoim czasie smile.gif

2008-04-28 14:28
geminus

Verowa

CYTAT
ja kiedys swoja poprosilam, zeby siedziala we mnie, bo uciekala mi gdzies na cale dnie i nie wiedzialam co robi.
Była ze mną na lodach laugh.gif laugh.gif

2008-04-28 14:55
verowa

CYTAT(geminus @ Apr 28 2008, 02:28 PM) <{POST_SNAPBACK}>
Verowa Była ze mną na lodach laugh.gif laugh.gif

nie z toba gemius, tylko usilowala urodzic mesjasza biggrin.gif

aquu, widze normalnie, jak sie widzi we snie, albo po zamknieciu oczu. nie umiem tego lepiej nazwac. po prostu jest to energia subtelna, slabiej ja widac niz materie, ale podobnie. moze podobnie, jak sie opisuje widzenie duchow. od wspomnien regresingowych to sie rozni tym, ze wspomnienia zazwyczaj odbywaja sie w jakiejs scenerii, jest plan pierwszy drugi i dziesiaty i sa inne postaci. dusze najczesciej sa "bez tla", a raczej maja tlo odpowiednie do stanu w jakim sie znajduja, czyli jasne, swietliste, albo ciemne, szare, niektore siedza w ciemnych dziurach, niektore trzymaja przy sobie przedmioty, z ktorymi sa zwiazane obciążeniami. np. moja matke widzialam na tronie. wszsytkie dusze, jakie widzialam do tej pory, byly jakby zawieszone w powietrzu nade mna. i to widzenie (ja to nazywam swiatem dusz) daje inne odczucia niz np. kiedy poprosilam dusze, zeby byla we mnie. wtedy ja czulam inaczej i widzialm np. tylko jej skrzydla.
zazwyczaj na poczatku widzenie jest delikatne, ledwie widoczny bialawy dymek, swietlisty przeblysk. jesli juz cos takiego sie zobaczy, to potem jest juz z gorki. na poczatek zawsze dobrze jest zaciemnic oczy, zeby wzrok fizyczny ni e przeszkadzal. teraz widze dusze juz w pelnym swietle, ale na poczatek zaciemnialam pokoj. mnie najlatwiej jest zobaczyc dusze z rana zaraz po przebudzeniu, kiedy nie do konca jeszcze wyszlam z fazy snu. cos podobnego do swiadomego snienia, bo masz juz przytomnosc umyslu, ale wciaz jestes nim gdzie indziej.
ech, moze kiedys bede umiala to lepiej wyjasnic. w kazdym razie warto probowac i znalezc wlasny sposob na zobaczenie wlasnej duszy smile.gif gadajcie do nich najpierw, oswajajcie. one na poczatku sa zdziwione tym kontaktem. zyja w swoim swiecie i w wiekszosci przypadkow, niewielka uwage zwracaja na swojego czlowieczka.

2008-04-28 15:14
Khandro

Najwyraźniej odbieram gdzieś na poziomie czakramu serca, prawie jak bym tam miała oczy i oglądała film. Manifestuje tak, jakby projekcja następowała w tych okolicach (może tam gdzieś jest tzw siedziba duszy???) i przenikała przez ciała subtelne, wypychając go/obraz na zewnątrz. Czyli Dusza może być osadzona w ciele fizycznym ale może tez być trochę ponad, obok itp. obraz jest bardzo rzeczywisty i ogrania całość. Rzeczywisty znaczy, że widać dobrze wszystko co jest do zobaczenia i nawet można prosić żeby pokazała, co ukrywa itp.

Trzeba się trochę przyzwyczaić, pierwszego dnia jak świadomie otworzyłam się na współpracę z dusza to nie mogłam nic innego robić, dopóki nie nauczyłam się świadomie kontrolować procesu. To inny sposób widzenie niż przez 3cie oko czy koronę, bardziej rzeczywisty, dotykalny, a nie wyobrażeniowy/inspiracyjny.

To też pierwszy rodzaj ‘jasnowidzenie’ gdzie się tym nie zachłystuję, gdzie nie buduje ego na tym, bardzo naturalny, tak jakby widzenie Duszy było ze mną od zawsze i nie mam potrzeby się tym ekscytować.

Czuje, że da się oczami (jestem pewna) tym bardziej że ja sporo już widziałam oczami fizycznymi energii ale po tym wszystkich ekscesach (z pierwszych kontaktów), dla bezpieczeństwa wolę duszę i to co z nią związane na razie czuć sercem. Serio.

Myślę, że nie darmo rozwijamy ŚWIADOMOŚĆ, bo świadomość tego co się dzieje jest bardzo ważna. Dusza jest integralna częścią i jeśli ona się bawi np magią to my świadomie tez możemy czuć się z tym dobrze (przecież wiele osób świadomie nadal uprawia magię a nie tylko na poziomie nieuświadomionym) i tutaj trzeba wybrać, czy wiedząc że ‘bawię się w magię’ na poziomie duszy chce z tego zrezygnować czy nadal chcę się bawić, czerpać z tego, zasilać itp. Nie miałam wątpliwości że chce się tego pozbyć, chociaż w momencie puszczania/powierzania Bogu i tuz po czułam taką pustkę, smutek.

Niektóre zjawiska i interakcje trudno wytłumaczyć ludzkim językiem, łatwiej się czuje czy widzi niż przekłada na słowa.

Dusza która się inkarnuje zabiera ze sobą masę wzorców, one się na nią składają i poprzez fizyczną inkarnację dusza pracuje z tymi wzorcami które zebrała, zdobyła, doświadczyła, podejrzała itp. czyli to wszystko z czym ma pracować, czego się uczyć - nosi w sobie, w swojej energetyce. „Pod tym wszystkim” jest ciałem świetlistym, które lekkie i oczyszczone łączy/stapia się z duchem (z wyższymi jaźniami). Czyli jako Źródło jest Światłem czystym. Jako duchowa świadomość wcielająca się w ciało pracuje z tym ale to ciało/umysł JA ma świadomość czasami większa niż dusza ale nie większą niż Duch.

Podczas medytacji mamy kontakt z Duchem (niektórzy z opiekunem) i po jakimś czasie świadomość na tyle się poszerza (nie tylko w wyniku medytacji, ale tez w wyniku otwartości na uzdrawianie), uczymy się rozróżniać, świadomie dokonujemy świadomych wyborów i tutaj poprzez świadomą prace z dusza można przyspieszyć proces oczyszczania.

Mogę sobie tylko wyobrazić ile jeszcze musiałaby się wcielać moja dusza gdyby chciała uzdrowić niektóre wzorce, jakie we współpracy ze świadomością – JA – zostały teraz powierzone Bogu.

Dużo o świadomości we wszystkich odmianach

PS. Verowa nick trochę przetransformuję smile.gif i dziękuję

2008-04-28 16:01
geminus

Verowa

CYTAT
k.h.a.n (masz magiczny nick, zmien go
Verowa ,ten cytat to manipulacja ,narzucanie własnego zdania biggrin.gif co Ty na to ?
CYTAT
juz czuc roznice w twoich energiach, gratulacje
A to posłodzenie i aprobata biggrin.gif (żeby ktoś posłuchał)

CYTAT
nie z toba gemius, tylko usilowala urodzic mesjasza
Cos Ty ,jednak była koło mnie i nie usiłowała urodzić ,to było wzdęcie po lodach laugh.gif

2008-04-28 16:51
Manuela

CYTAT(geminus @ Apr 28 2008, 04:01 PM) <{POST_SNAPBACK}>
VerowaVerowa ,ten cytat to manipulacja ,narzucanie własnego zdania biggrin.gif co Ty na to ?A to posłodzenie i aprobata biggrin.gif (żeby ktoś posłuchał)

to napisał nasz gemek, ten sam, który napisał
CYTAT(geminus @ Apr 25 2008, 11:43 AM) <{POST_SNAPBACK}>
wygodne jest postrzeganie innych ,szufladkowanie ,patrzenie jak fajnie pasują do jakichs wzorców ,jak się nadaja na leczenie albo terapie ,byle odwrócić uwagę od samego siebie ,powodzenia

ahahaha.gif

2008-04-28 18:01
geminus

Manuela a co ma piernik do wiatraka? Czy ja kogoś zaszufladkowałem? poradziłem leczenie albo terapie? Jak widzisz zmontowałas dwa rózne cytaty bezsensu smile.gif
Ja sie tylko spytałem Verowej czy lubi narzucac własną wolę i dlaczego ,oczywiście nie musi odpowiadać zwłaszcza jak jest zajęta gadaniem z własną duszą ,bo co wtedy jak znów ucieknie biggrin.gif

2008-04-28 19:39
Manuela

Manuela', 1, 1, '83.12.159.252', 1209404344, 0, '

CYTAT(geminus @ Apr 28 2008, 06:01 PM) <{POST_SNAPBACK}>
Manuela a co ma piernik do wiatraka? Czy ja kogoś zaszufladkowałem? poradziłem leczenie albo terapie? Jak widzisz zmontowałas dwa rózne cytaty bezsensu smile.gif
nie bez sensu bo pisałes również o postrzeganiu innych (tu postrzegałeś verowe) i o patrzeniu jak fajnie pasują do jakichs wzorców (tu u niej wskazałes konkretnie na manipulację). zatem cytaty zestawiłam jak najbardziej logicznie tongue.gif
CYTAT
Ja sie tylko spytałem Verowej czy lubi narzucac własną wolę i dlaczego
kłamczuszek nono2.gif nie spytałeś, stwierdziłeś ze to robi i zapytałes co ona na to biggrin.gif
CYTAT
,oczywiście nie musi odpowiadać zwłaszcza jak jest zajęta gadaniem z własną duszą ,bo co wtedy jak znów ucieknie biggrin.gif
co najwyzej pojdzie do swojego ogrodu, wyrąbie pare drzew i po sprawie ahahaha.gif

2008-04-28 20:35
Adrian

A ja się boję swojej Duszy / czasami nienawidzę jej.

CYTAT(verowa @ Apr 28 2008, 02:55 PM) <{POST_SNAPBACK}>
one na poczatku sa zdziwione tym kontaktem. zyja w swoim swiecie i w wiekszosci przypadkow, niewielka uwage zwracaja na swojego czlowieczka.

A teraz już wiem dlaczego.

Co znaczy: żyją w swoim świecie? Jaki jest ten ich świat? Co tam robią? Czasem mam wrażenie, jak z kimś rozmawiam, że nasze Dusze tam w górze się z nas śmieją, ale to poważnie? Tak notorycznie moja Dusza ma mnie w d...?

2008-04-28 21:31
verowa

verowa', 1, 1, '83.29.230.237', 1209411096, 0, 'adrian, wiem o czym mowisz, u mnie to tez bylo podobnie na poczatku kwasny.gif ale dala sie w koncu przekonac, teraz jest duzo lepiej. zobacz TU, majda napisal skarge na dusze. TU znajdzeisz jeszcze wiecej artykulow i skarg na dusze.
dusze, jak sie poskarzyc bogu ze cie zlewaja, wstydza sie, albo boja i jakos to do nich dociera. poza tym warto rozmawiac, tzn. mowic, tluc w kolko o co chodzi, przekonywac. po jakims czasie wszystko sie zmienia, kiedy dusza zalapie, ze nie jestes tylkojej kolejnym niechcianym wcieleniem, ale ze to ty wlasnie mozesz wplynac na jej rozwoj i uwolnienie. ale trzeba jej to powiedziec, bo widocznie ma glupi program z poprzednich wcielen. trzeba by to wyczyscic. sprawdz jaki jest stosunek twojej duszy/twoj do zycia w materii. moze ona ma jakies praktyki, w ktorych wyrzekla sie zycia w materii i teraz kazde swoje przymusowe wcielenie traktuje jak kule u nogi? moze chodzi o inny trop, nie wiem, ale popytaj. pociesze cie,z e ponad dusza zawsze stoi przewodnik i opiekuni, a ponad nimi jest Zrodlo, i to tam wlasnie mozesz uderzac od razu ze swoimi prosbami i skargami. dusza nie ma mocy, by sprzeciwiac sie twojej woli, jesli ja podeprzesz energia Zródla
ze skargami tez nie mozna przesadzac, bo one sie doluja za bardzo. wszystko z umiarem, poskarz sie i zobaczysz, cos ei bedzie dzialo. nie podziala, poskarz sie znowu i znowu. ale poza skargami musisze tez jej mowic, co powinna robic. jesli znasz juz jakies swoje obciazenia, to konkretnie co ci stoi na przeskodzie, to poczytaj modlitwy od majdy. dusza powinna takie rzeczy slyszec, dostac jakies wskazowki od nas.

swiat dusz, to ich naturalne srodowisko (przeciez nie sa materia). tam rzadza sie swoje prawa (brak czasu i przestrzeni, mysl jest rzecyzwistoscia, energie dzialaja silniej niz w materii, nie ma jezyka, tylko komunikacja pozawerbalna itd.)
kazda dusza ma sowj program karmiczny (poza tymi, ktore sie uwolnily i oczyscily), z tego co ja obserwuje z mojego poziomu, to one wykonuja jakies swoje czynnosci, cos buduja, siedza zacpane, uprawiaja seks, bawia sie magia - wszystko zalezy od obciazen i wzorcow. dusze sa bardzo wierne i jesli cos przysiegly komus tysiac wcielen wczesniej, to nadal sie tego trzymaja. na taj zasadzie dzialaja wszystkie inicjacje, kody i blokady. jesli jedna dusza uwiaze inna dos iebie, to tak juz zostanie, dopoki ktoras z nich sie nie uwolni.

gemius, a te lody to byly z rumem czy z marychą?

2008-04-28 21:44
Divja

Divja', 1, 1, '77.236.0.197', 1209411844, 0, 'Że niby moja dusza się mnie wstydzi albo mnie "zlewa"? Coś takiego! smile.gif Sorry ale to brzmi jak niezły kawał i tak wybieram to odbierać smile.gif

2008-04-28 21:53
geminus

CYTAT
gemius, a te lody to byly z rumem czy z marychą?
Nie mam pojęcia co ta Twoja dusza wcina że taka jakaś pokręcona :"dusza nie ma mocy, by sprzeciwiac sie twojej woli, jesli ja podeprzesz energia Zródla".Dusza też nie ma mocy jak sie podeprze człowiek inną energią ,znaczy z innego żródła. szampan.gif
Wtedy dusza siedzi w chacie i czeka aż ciało do niej dotrze tongue.gif
A ciało jest tu

2008-04-28 21:59
doreen

doreen', 1, 1, '77.112.103.40', 1209412759, 0, 'Dla mnie kontakt z Duszą odbywa się przede wszystkim na poziomie Serca. Co do wglądu, czy też ujrzenia jej to miałam taką możliwość. Oto moje doświadczenie z ubiegłego roku

'ANIELSKA ŚWIADOMOŚĆ'

united states of consciousness

Podczas ostatniej medytacji znowu spotkałam się z SOBĄ-ANIOŁEM. Jeszcze nie tak dawno temu widywałam te istotę, ale nie mogłam do końca zrozumiec, że to Ja, moje Wyższe JA...Ta przepiękna złocista istota 'utkana' z światła/miłości - Światłomiłości... Tym razem nastąpiło tak błogie połączenie-zespolenie... Miłość Absolutna... Total FLY... Nadal mam fizyczną formę doreen light, ale i to postrzegam teraz w innym świetle... Ta fizyczna doreen light - po prostu tam bardzo ją kocham:) Udało mi się uzdrowić moją przeszłość (karma free), zintegrować wiele wewnętrznych przeciwieństw (wyjście poza dualizm) i uwolnić się od wzorca walki...


Tak wiem jak bardzo idealistycznie to brzmi, ale pisałam o tym doświadczeniu na bieżąco, a ono było takie fascynujące, takie cudowne, że aż trudne do oddania slowami.. Tak to w tamtym momencie widzialam.. To było prawdziwe.. Dzisiaj wiem, że to odczucie naprawde wiele mi dało, w tym sporo mocy na dalszą podróż.. A być może była to jedna z pocztowek z przyszlosci, ktore czasami otrzymuje 'z góry' oczko.gif Dodam też, że mniej więcej w tym samym czasie udało mi się zbliżyć jeszcze bardziej do SIEBIE i okazało się, że jestem całym ogromnym niebiańskim KRÓLESTWEM (złocistym, słonecznym).. Ostatnio natomiast widuję swoją Duszę jako Światło (wewnątrz/zewnątrz) Gwiazdy.. W tym jest też głębszy sens, którego w tej chwili jeszcze nie odkryłam do końca (ale go przeczuwam), dotyczy on czegoś w rodzaju namiarów na dokonanie pewnego przejścia.. Póki co wciąż słyszę o tym, aby koncentrować się na rozświetlaniu świata Miłością, i na harmonizacji.. Wiąże się to jednak nie tylko z planem fizycznym, ale w dużej mierze z astralem (oczyszczanie go miłością), itd..

Najbardziej niesamowite doświadczenie z (moją) Duszą miałam jednak w wieku 3 lat.. Po tym doświadczeniu włączyła mi się niesamowita świadomość jak na tak małe dziecko.. Byłam naprawdę w szoku i sama siebie pytałam - skąd ja to wiem? i odpowiadałam sobie - przecież małe dzieci nie powinny wiedzieć o takich rzeczach.. Wiedziałam dobrze, że ta wiedza nie pochodzi z tego wcielenia, bo pojawiła się w tym momencie, od razu jako gotowa, a jeszcze pięć minut wcześniej jej nie było.. Czułam się wtedy jak trzyletnia staruszka smile.gif To wyglądało też troszkę jak zabranie z tego świata i ponowny zrzut na planetę Ziemię.. Dosłownie miałam wrażenie, że zamyka się za mną jakiś wielki właz.. Nie chciałam tego, czułam bunt, bo tam mi było dobrze.. Po tym doświadczeniu uruchomiły się też we mnie różne możliwości, np. zdolność czytania, która pojawiła się sama z siebie..

Wiele razy też w ostatnim dosłownie momencie zostałam odratowana przed śmiercią i wówczas też Ją czułam..

Zawsze jest blisko, choć zarazem wydaje się być tak daleko (?)

SERCE w każdym bądź razie najbardziej do niej przybliża, jest łacznikiem, pomostem smile.gif

Przede wszystkim jestem otwarta na PRAWDĘ i dziś czuję, że troszkę mam jeszcze do zrobienia, choć ostatnio udalo mi się uwolnić od czegoś bardzo przyczynowego, a mianowicie od złości na Boga.. Zrozumiałam, że to nie przez niego, że to był mój wybór, który doprowadził do wielu różnych konsekwencji.. A potem już sprawa coraz bardziej się komplikowała i nie zawsze coś było bezpośrednio moim wyborem, ale mialo bezpośredni związek z tym pierwszy wyborem.. I dobrze jest smile.gif

to tak z mojej strony w tym temacie, poczułam chęć aby coś napisać to napisałam i ot tyle smile.gif

LOVE<

2008-04-28 22:03
verowa

czyli jednak rumowe...

2008-04-28 22:36
Aquu

dziękuję verowa smile.gif

2008-04-29 11:03
verowa

CYTAT(Divja @ Apr 28 2008, 09:44 PM) <{POST_SNAPBACK}>
Że niby moja dusza się mnie wstydzi albo mnie "zlewa"? Coś takiego! smile.gif Sorry ale to brzmi jak niezły kawał i tak wybieram to odbierać smile.gif

przecio nie kazda dusza bruzdzi swojemu czlowiekowi, divja smile.gif sa takie, ktore bardzo o niego bdaja i go cholubia. a sa takie, ktore utrzymuja poprawne stosunki. ale co w tym jest najwazniejsze, to ze nawet jesli dusza ci bruzdzi (los ci swini), to mozesz z nia przepracowac takie nastawienie i ulozyc relacje calkiem inaczej.
wiem, ze to sie moze wydawac absurdalne, ale dusze naprawde maja swoje sprawy do zalatwiania i malo kiedy rozumieja a juz zwlaszcza przejmuja sie prawami rzadzacymi w materii. czesc z nich jest tu na zeslaniu, bo chcialy zawsze byc w swiecie dusz, a tu musialy sie wcielic i dupa. oczywiscie jest to skutek karmy, a karma jak wiadomo daje sie oczyscic.

doreen, ja bym sadzila, ze mialas wglad regresywny, albo z miejsca przed zejsicem w materie, albo z ktorego swiata mentalnego czy astralnego, zaleznie od tego czy przejawilas sie jako aniol czy jako elf (z opisu wyglada na aniola). co nie zmienia faktu, ze byl to kontakt z twoja wlasna dusza i ze w razie ochoty, mozesz go smialo kontynuować smile.gif

2008-04-29 11:52
doreen

doreen', 1, 1, '77.114.73.188', 1209462726, 0, 'Myslę, że sęk w tym, że ludzie różnie sobie Duszę wyobrażają. Często się spotykam z tym, że ludzie za Duszę biorą swoje ciało eteryczne, ale to przecież tylko część nich.. Sama w dzieciństwie widywałam własnie takie eteryczne istoty, czasami przy cmentarzach i też je tak właśnie określałam.. Z pewnością mając wgląd można zrobić przegląd siebie jako całości poprzez przegląd poszczególnych części smile.gif


CYTAT(verowa @ Apr 29 2008, 11:03 AM) <{POST_SNAPBACK}>
doreen, ja bym sadzila, ze mialas wglad regresywny, albo z miejsca przed zejsicem w materie, albo z ktorego swiata mentalnego czy astralnego, zaleznie od tego czy przejawilas sie jako aniol czy jako elf (z opisu wyglada na aniola). co nie zmienia faktu, ze byl to kontakt z twoja wlasna dusza i ze w razie ochoty, mozesz go smialo kontynuować smile.gif


To był wgląd w to jak wyglądałam w tym akurat momencie smile.gif Nie był to ani astral, ani mental, bo troszkę się już napodróżowałam i potrafię to odróżnić.. To było PONAD.. Bylo jak Świadomość Chrystusowa.. Wcześniej miałam już kilka doświadczeń z Chrystusem, którego spotykałam na Słońcu.. To brzmi fantastyczne, ale jest prawdziwe - dla mnie smile.gif
No, ale wszystko jest wciąż w ruchu i wczoraj miałam okazję doświadczyć zupełnie nowego jak dla mnie tańca w wielkiej kosmicznej dyskotece, hehe oczko.gif Ta muzyka to był odjazd.. Ach muzyko sfer.. Lets's DANCE tancze.gif

2008-04-29 12:09
tryt

Są poglądy, że Chrystus to jest słoneczny byt smile.gif

2008-04-29 12:19
Divja

Ja jako duszę rozumiem swoją Wyższą Jaźń a ona nigdy nie bruździ ani nie szkodzi ani nie zlewa itp co tam wymianiałaś. Stąd koncepcja wydała mi się absurdalna.
Kontakt z WJ, centrum jestestwa jest dla mnie czymś kluczowym, WJ to taki "punkt integrujący", tak jakby obejmujący wszystko czym jestem, samo "sedno".
Zaczynam co nieco rozumieć co masz na myśli mówiąc "dusza", chociaż takie podejście jest dla mnie szczerze mowiąc nieco pokręcone:) No ale jeśli to komuś rzeczywiscie pomaga to nie ustawiam się w opozycji smile.gif

2008-04-29 12:32
doreen

doreen', 1, 1, '77.114.73.188', 1209465172, 0, 'Divju dlatego ja o swojej Duszy napisałam jako o WJ, dla mnie moja Dusza to właśnie moje WJ, lub też inaczej Całkowite JA smile.gif Jednak bardzo mnie ciekawi podejście Verowej w tym temacie, które jest dla mnie jakby nowe i ciekawe smile.gif

tryt.. tak, dużo się o tym mówi i to jest mi bardzo bliskie.. ten rodzaj światła i wibracji..

2008-04-29 22:28
verowa

CYTAT(Divja @ Apr 29 2008, 12:19 PM) <{POST_SNAPBACK}>
Ja jako duszę rozumiem swoją Wyższą Jaźń a ona nigdy nie bruździ ani nie szkodzi ani nie zlewa itp co tam wymianiałaś. Stąd koncepcja wydała mi się absurdalna.
Kontakt z WJ, centrum jestestwa jest dla mnie czymś kluczowym, WJ to taki "punkt integrujący", tak jakby obejmujący wszystko czym jestem, samo "sedno".

no to dla mnie to co mowisz raczej bedzie "najwyzszym ja" czyli nadjaznia, czyli duchem. ale nie mam pewnosci czy to cos sie w ogole nie brudzi, bo jeszcze tam nie dotarlam. pewnie nie, ale kto to wie smile.gif
dusza to raczej moje srednie (czyli wyzsze) ja, albo ta czesc moich cial subtelnych, ktora jest niesmiertelna (w przeciwienstwie do mnie, verowej, ktoram sie urodzila i umre, a potem mnie pochowaja i zgnije smile.gif) i w ktorej przechowuje sie pamiec doswiadczen z kolejnych wcielen.
przynajmniej na dzis tak uwazam.

2008-05-15 12:16
1

1', 1, 1, '89.79.203.194', 1210846573, 0, 'Dobra trzeba obudzić ten topic bo jest bardzo ważny! Moje własne dywagacje intelektualne bo tematem zajmuję się dobry miesiąc (a u mnie miesiąc jak rok u niektórych) rozpocząłem na innym forum. Niestety wszyscy milczą (umysły) i pozostają Ci co "czują".

Wklejam rozmowy Verowy i Moje

Ja sam

KOD
Sławomir napisał, że Dusza=Podświadomość to bardzo nowatorskie podejście jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałem a przeczytałem wiele rzeczy dotyczących jednego i drugiego. Ale przyrównanie...


Moje małe opracowanie na temat duszy:

Słowo "Jaźń"; wprowadził do filozofii św. Augustyn określając pewność własnego istnienia;. Kartezjusz opisywał jaźń jako;coś wynikającego z istnienia myśli; czyli Cogito, ergo sum (myślę więc jestem). Jaźń mogąca myśleć istnieje bez ciała i jest substancją niezależną, a według Fichtego i Kanta to pierwotny twór. W Suttanipacie, którą uważa się za najstarszy buddyjski tekst, Budda mówi: "Żyjcie w świecie, polegając tylko na Jaźni jako na fundamencie, uwolnijcie się od wszystkich rzeczy, nie polegając na żadnej z nich".

Z kolei patrząc na teozofów którzy mówili Dusza=Ego, ale powracające EGO do ciała przyczynowego zabiera tylko pozytywne doświadczenia. I tutaj powstaje luka, na tej podstawie i na podstawie przesłania Kripalu dla którego Jaźń jest jak gwiazda betlejemska oświecają i prowadząca coś dużo niższego czyli Duszę (ale dużo ważniejszego) usadowiłem podświadomość w Duchu. Nie w duszy, ale w Duchu (Duch to najbliższa otoczka duszy). Tutaj byłoby też uzasadnienie dlaczego w tej wysokiej gęstości czujemy się tak dobrze, bosko, ponieważ duch zostaje jakby zepchnięty poziom niżej (z całym brudem, przeżyciami).

Dodatkowo według Newtona świadomość w wyższych gęstościach (nie astralnej, nie mentalnej), ale przyczynowej i wyżej) łączy się natychmiast z nadświadomością/wyższym ja stwarzając jeden organ. Łatwo to wysnuć czytając "Wędrówka Dusz".

Co naprawiają opiekunowie po powrocie do świata dusz? Na pewno nie jaźń? Pozostaje Duch i dusza. Jeśli wierzyć nadal teozofom Duch pozostaje przed bramą, więc naprawia się duszę. Więc ten bardzo wrażliwy organ jest tak bardzo narażony. Jeśli odrzucić teozofie moglibyśmy wtedy Ducha przyrównać do duszy - i tu powstaje nowe spojrzenia na bardzo wiele rzeczy.

Jaźn (nadświadomość/wyższe ja) świeci, promienieje jak gwiazda betlejemska dla duszy (która przeżywa, utożsamia się, poznaję, doświadcza, walczy, miłuje). Jaźń to stała struktura która rośnie, rośnie, rośnie czyli świeci coraz mocniej, a dusza asymiluje przez działanie.

Muszę Sławomirowe podejście przetrawić bo na razie dla mnie dusza jest jakby doskonałością, oblepione niedoskonałością lub czymś duże mniejszym czyli podświadomością (Duchem) tutaj jak dla mnie jest cały brud, nawyki, upodobania. Odrzucam odrazu utożsamianie się podświadomości czy nieświadomości jako części Jaźni. Świadomość natomiast oczywiście jako główna struktura duszy. Może dlatego Budda powiedział polegał na jaźni (jako umyśle doskonałym), a nie czymś niedoskonałym "duszy".

http://pl.wikipedia.org/wiki/Duch_(filozofia)

Według teozofów, duch jest najwyższą i jedyną wiecznie istniejącą formą istnienia i emanacją absolutu. Razem z intelektem i jaźnią tworzy nieśmiertelną duszę człowieka.

Gdzie jest świadomość, tak jak napisałem? Czy raczej Duch spełnia rolę skorupki w jajku? A dusza "żółtko" jest wnętrzem? Wybija mi jakiś pogląd - już miesiąc się nad tym główkuje...


Verowa
KOD
Ulotny, ja nie wiem jak jest z podswiadomoscia, ale dusza - w takim rozumieniu i widzeniu, jak widze ja i inni, w tym S.Majda, to nie jest najdoskonalsza czesc nas, choc oczywiscie moze to chodzic wylacznie o pomieszanie w nazewnictwie. wg mnie to wlasnie duch jest najwyzsza czastka, ktorej skladowa jest dusza i osobowosc (czyli ja).
do tej pory na moj chlopski rozumek, najblizsza jest mi teoria trojpodzialu:
osobowosc=jazn
dusza=wyzsza jazn
duch=nadjazn
zwane tez wyzsze czy nizsze ja i jak tam jeszcze kto by chcial.
tak czy inaczej, kiedy mowie do pewnej okreslonej czesci siebie "dusza" ona reaguje, i nie jest to najwyzsza czesc mnie.
co do podswiadomosci, to nie zajmuje mnei wcale, poniewaz wszystkie obciazenia zawieraja sie na wszystkich naszych 12 czakramach i 12 cialach subtelnych, a co za tym idzie, czyszczenie tych cial i czakramow uwalnia i oczyszcza szybciej i skuteczniej niz "tresowanie" podswiadomosci i tluczenie w kolko latami afirmacji.
w kazdym razie latwiej jest sie oczyszczac, kiedy dwie czesci ciebie wspolpracuja, a nie kiedy ty swoje, a "to cos", nazywane albo podsiwadomoscia, albo dusza, albo jak ty znowu chcesz duchem swoje...


Ja sam
KOD
Przy tym temacie najwięksi doktorzy, filozofowie "wysiadali"...... czy my też?

>>wg mnie to wlasnie duch jest najwyzsza czastka, ktorej skladowa jest dusza i osobowosc (czyli ja)<<<

Czyli tutaj się poniekąd zgadzamy w sensie dusza jest w duchu.

>>osobowosc=jazn<<

Budda by nigdy nie powiedział "oddaj się swojej osobowości",a powiedział ""Żyjcie w świecie, polegając tylko na Jaźni jako na fundamencie". Czyli on oparł się na czymś doskonałym w swojej istocie! Coś co musiało pochodzić prosto od Boga! Czyżby nadświadomość/wyższe Ja?

>>co do podswiadomosci, to nie zajmuje mnei wcale, poniewaz wszystkie obciazenia zawieraja sie na wszystkich naszych 12 czakramach i 12 cialach subtelnych<<

Ta teoria nie ma podstaw naukowych nawet logicznych bo jak wcześniej napisałem. Skąd odkrycie o 12 ciała subtelnych? Jeśli 12 ciał subtelnych to musi istnieć 12 gęstości? Brak jakichkolwiek badań i teorii na ten temat! Wahadło w tak poważnym temacie nie jest żadnym wyznacznikiem... bo to jak plama na teleskopie "odkryłem nową planetę, nie to tylko była plama na szybce".

W gęstości przyczynowej nie ma bałaganu jest co najwyżej niedomiar (niedosyt dobrego). Jeśli przyjmujemy warunek logiczny, że powyżej gęstości przyczynowej/buddhi/atma/ nie istnieje nic złego, niewłaściwego tylko co najwyżej brak dobrego, urzeczywistnionego. Gdzie jest to nasiąknięte zło? Skąd ono w ogóle tam jest? Czy to nieświadomość tak działa? A może głównym domem istot duchowych był mental, a może teozofia się myli i brud, syf, asymiluje się w gęstości przyczynowej równie łatwo jak w fizyczności? Jak dla mnie nieświadomość powoduje spadek do niższych klas, a świadomość powoduje przejście do wyższych, to próby i błędy jakie popełniamy są gdzieś zbierane? I następuje moment gdzie musimy je sobie uświadomić i przepracować (patrz Ziemia). Jaki udział ma w tym dusza? Duch? Nadświadomość?

>> osobowosc=jazn
dusza=wyzsza jazn
duch=nadjazn<<

Może raczej świadomość zamiast osobowość? Czytając Augustyna czy Kartezjusza można rzecz porównywali dusze do jaźni, ale znowu M.Newton trochę to popsuł bo napisał: "dusza kiedy się rodzi zostaje dużo później obdarzona jaźnią". A jak piszę dalej: "dusza jest świadoma tuż po narodzeniu, dusza potrafi myśleć". Mamy takie istoty jak strzygi (mają duszę(osobowość, pewność swojego istnienia), ale brak im nadświadomości). Nadświadomość jest darem od Boga czytaj (nadświadomość/Wyższe Ja).

Patrząc na istniejące definicje "Jaźni" musiałoby się to równać duszy? Dusza według mnie jest świadomością i osobowością. Ale to jak bańka mydlana w której znajduję się różne przywary i jednego może być więcej, a drugiego mniej, jedno będzie wyżej drugie niżej! Istnieje jeszcze coś co jest bezosobowe i bez podmiotowe bo patrząc na cud stworzenia musi coś takiego istnieć coś co się nie identyfikuje? Zostaje nam Duch i Nadświadomość (Wyższe Ja). W zapiskach z sesji Newtonowski (pomijając jego słabą wiedzę i interpretacje) widzimy jak dusze mają swoje upodobania i zachowania, a ciągle są pozbawione jaźni. Czyżby szykowała się zmiana paradygmatu?

Można to rozbudować jeszcze o Monroe który był kiedyś spiralą energetyczną, w pewnym momencie powiedział "chce czegoś innego, chce zmiany" - nagle go olśniło czyżby został obdarzony nadświadomością? Udowodniłem w swoim topicu o różnorodności samej nadświadomości, ale gdzie nasza kochana dusza? Czy ona może być z jednej strony tak doskonała i boska, a z drugiej brudna i poszarpana?


Sylvia
KOD
Ci co sie oświecili nie robili sobie takich dylematów. Zwyczajnie akceptowali "mam duszę i ją czuję", celem jest jedność wewnętrzna z Najwyższym Dobrem w sobie:)


Dzisiejsze i wczorajsze moje doświadczenie (opisane w moim dzienniczku)

KOD
Przyznaje rację lub raczej dopuszczam możliwość, że podświadomość to dusza.

Jak odpuściłem intelektualizowanie na ten temat, zacząłem ostro medytować. Zawracałem się do swojego wnętrza mówiąc "podświadomość" lub "dusza". Jedna godzina (jeden dzień), drugi dzień, trzeci dzień - za każdym razem zero odzewu, zero obrazu, pustka. Wczoraj wieczorem był YUPI

Przed tym YUPI pojechałem do centrum Katowic po małżonkę, niestety miałem zablokowany telefon (rachunek na poczcie się zgubił-banał). Byliśmy umówieni, ale ja się spóźniłem (10 minut) i nie wiedziałem czy wróciła autobusem. Biorę telefon do ręki i czekam aż zadzwoni i nagle wywaliło mi straszny gniew: dzwoń, kontaktuj się ze mną, zaraz rozwalę ten telefon, jak przyjechałem tutaj na marne, ale Ci wygarne. Tak nagle jakiś samochód zatrąbił i wybiło mnie z tego stanu! Hej co ja zrobiłem, gdzie ja byłem, co ja w ogóle mówię! Czy "wywaliło" mi brak kontaktu z własną duszą, czy może dusza próbowała się skontaktować ze mną i tak to uzewnętrzniła - widocznie coś robię źle.

Wczoraj wieczorem czytałem artykuł Sławomira: http://www.ezosfera.pl/slawomir-majda/artykul/436 i nagle poczułem się tak jak za dawnych lat katolickich. Byłem bardzo oddany, spowiedź, częste msze św i jakby nagroda za dobre sprawowanie czułem żar wśrodkowej części klatki piersiowej (może nawet nie w środku ale bardzie po lewej mej stronie) YUPI to samo uczucie co wczoraj. Ty duszo mówisz do mnie! Jeszcze przed tym wszystkim (kilka tygodni wcześniej) miałem chyba 100 procent zjednoczenia jaźni (trwało to godzinę) i wtedy zastanawiałem się jak to utrzymać dłużej i coś mi podpowiadało skup się na sercu, tam na wewnętrznej białej kuli.

Przyznaję bo w psychologi termin podświadomość jest nieużywany w ogóle lub w celach masowych jeśli chcesz się liczyć używasz słów (przedświadomość i nieświadomość). Pracy jeszcze dużo, ale jestem szybki zawodnik bo wszystko mi pomaga, a morał z tej historii jest taki, żeby skupiać się na środkowej partii jakby przenieść cały punkt myślenia w rejony serca. Uczucie jakie podaję dusza są niesamowite.



Dusza nie jest jaźnią! Jaźń jest czymś osobnym bez osobowości, upodobań i zaopatrywań. Gdybyśmy nie posiadali Nadświadomości (Wyższego Ja) bardzo ciężko byłoby nam nabrać dystansu do wszystkiego. Co z tego jeśli moje półroczne badania pokazały, że Nadświadomość podzielona przeze mnie na 4 klasy I, II, III, IV(poziom Buddy, Jezusa) wskazała, że większość ludzi ma bardzo młodą Nadświadomość, a ja Sam męczyłem i trąbiłem przez tyle wcieleń do poziomu III.

Jaźń oświeca duszę, promienieje i najciężej jest nam porzucić tą walkę epokową Religia=Dusza; Nauka=Podświadomość (samo Chrześcijaństwo się pogubiło). Zresztą który psycholog używa słowa "podświadomość" jedynie niepraktykujący lub mówiący do szerszego ogółu ludzi? Ostatnio przez psychiatrę (znajomego) zostałem wyśmiany, dlaczego?

Ciężko jest nam przełknąć, ze dusza może mieć cechy podświadomości (pragnienia, wolę, chcenia i potrzeby) wyobrażamy sobie ją jako coś doskonałego i czystego? Ja również tak myślałem dając przykład i wkładając brud do Ducha, pozostawiając przy tym nieskazitelną biel w duszy. Ten pogląd teraz będzie w modzie i będzie rósł (już rośnie)...
Nie pozostaje nam nic innego jak poczuć a w niektórych przypadkach zobaczyć smile.gif

2008-05-15 15:11
verowa

CYTAT(1 @ May 15 2008, 12:16 PM) <{POST_SNAPBACK}>
Dusza nie jest jaźnią! Jaźń jest czymś osobnym bez osobowości, upodobań i zaopatrywań. Gdybyśmy nie posiadali Nadświadomości (Wyższego Ja) bardzo ciężko byłoby nam nabrać dystansu do wszystkiego. Co z tego jeśli moje półroczne badania pokazały, że Nadświadomość podzielona przeze mnie na 4 klasy I, II, III, IV(poziom Buddy, Jezusa) wskazała, że większość ludzi ma bardzo młodą Nadświadomość, a ja Sam męczyłem i trąbiłem przez tyle wcieleń do poziomu III.

tak nie do konca jestem pewna czy rozumiem, co mowisz, ale byc moze to co ty nazywasz nadswiadomoscia, ja nazywam nadjaznia? dusza - wg mojej terminologii - nie jest jaznia (nie jest jaznia w calosci), poniewaz jazn tez dziele umownie na trzy i w tym trojpodziale dusza zajmuje miejsce srodkowe czyli jazn wyzsza.
ok. nazewnictwo przejete glownie od mojrzesza, moze i nie byc ostateczna albo sluszna terminologia, chodzi o to, ze czuje ze trojpodzial (na osobowosc, dusze i ducha) jest sluszny i ze pasuje do niego przydzielenie mu po 4 z 12 cial.


CYTAT
Jaźń oświeca duszę, promienieje i najciężej jest nam porzucić tą walkę epokową Religia=Dusza; Nauka=Podświadomość (samo Chrześcijaństwo się pogubiło). Zresztą który psycholog używa słowa "podświadomość" jedynie niepraktykujący lub mówiący do szerszego ogółu ludzi? Ostatnio przez psychiatrę (znajomego) zostałem wyśmiany, dlaczego?

tez powiedzialabym, ze nadjazn, bedaca na wyzszym poziomie od jazni wyzszej i jazni (czyli osobowosci) promienieje w dol i oswieca nizsze swoje poziomy, zwlaszcza, ze to ona poniekad zawiera w sobie lub jest czescia skladową Zrodla/Boga. byc moze jest tak jak piszesz, ze nadjazn nasza tez sie dopiero rozwija, tez jej daleko do doskonalosci. ale tego nei wiem na pewno, poniewaz moje widzenie tamtego poziomu nie siega, a informacje jakie stamtad dochodza sa tylko czesciowe.
jesli byloby tak, jak sugerowal monroe, ze nasz przewodnik jest nami samymi na wyzszym poziomie, czyli jest nasza nadjaznia, wg mojej nomenklatury, to faktycznie mimo iz swietnie prowadzi, moze sie jeszcze rozwijac. ale tego nie wiem, tego sie tylko domyslam. byc moze myle sie calkowicie

CYTAT
Ciężko jest nam przełknąć, ze dusza może mieć cechy podświadomości (pragnienia, wolę, chcenia i potrzeby) wyobrażamy sobie ją jako coś doskonałego i czystego? Ja również tak myślałem dając przykład i wkładając brud do Ducha, pozostawiając przy tym nieskazitelną biel w duszy. Ten pogląd teraz będzie w modzie i będzie rósł (już rośnie)...
Nie pozostaje nam nic innego jak poczuć a w niektórych przypadkach zobaczyć smile.gif

latwiej przelknac, jesli za tym wszystkim przyjdzie zrozumienie. dusza powoluje nas do zycia i jest od nas niewatpliwie wazniejsza w sensie rozwoju, ale praca nad osobowoscia i wolą bardzo te relacje zmienia. latwiej zaakceptowac fakt, ze dusza nie jest doskonala, jesli sie zrozumie, ze poza dusza wystepuje jeszcze wyzsza, "bardizej boska" czasteczka w nas. ze rozwoj jest wieczny i ma sens, zwlaszcza w ciagu inkarnacyjnym, kiedy to dusza przeciez zbiera doswiadczenia, nie my, bo my umieramy. a dusza zbiera nie tylko dobre, ale i zle. a z drugiej strony - dusza zbiera nie tylko zle doswiadczenia,a le i dobre, dlatego jej rozwoj jest mozliwy.

tak czy inaczej pomieszanie w nazewnictwie jest ogromne, mam nadzieje, ze ktos kiedys zrobi z tym porzadek smile.gif

2008-05-15 15:51
Aquu

CYTAT
tak nie do konca jestem pewna czy rozumiem, co mowisz, ale byc moze to co ty nazywasz nadswiadomoscia, ja nazywam nadjaznia?

mojrzesz - jaźń, wyższa jaźń, nadjaźń
ulotny - jaźń, nadjaźń, supernadjaźń (jeśli dobrze pamiętam)
verowa - osobowość, dusza, duch

dajcie mi jeszcze kilka miesięcy to wymyślę też swoje smiech.gif

2008-05-15 15:54
verowa

CYTAT(Aquu @ May 15 2008, 03:51 PM) <{POST_SNAPBACK}>
mojrzesz - jaźń, wyższa jaźń, nadjaźń
ulotny - jaźń, nadjaźń, supernadjaźń (jeśli dobrze pamiętam)
verowa - osobowość, dusza, duch

dajcie mi jeszcze kilka miesięcy to wymyślę też swoje smiech.gif

ale przyznaj, ze u mnie najprosciej oczko.gif
ale jak zwla tak zwal, wazne, zeby zrozumiec istote trojpodzialu oraz koniecznosc jej zjednoczenia

2008-05-15 21:23
Aquu

ja tam wole mojrzeszowe określenia, bo właśnie na nie natrafiłem w pierwszej kolejności smile.gif

2008-05-16 06:59
1

CYTAT(Aquu @ May 15 2008, 03:51 PM) <{POST_SNAPBACK}>
mojrzesz - jaźń, wyższa jaźń, nadjaźń
ulotny - jaźń, nadjaźń, supernadjaźń (jeśli dobrze pamiętam)
verowa - osobowość, dusza, duch

dajcie mi jeszcze kilka miesięcy to wymyślę też swoje smiech.gif


Ja nie mam takich smile.gif

Dusza - rdzeń początkowy -> Świadomość i Osobowość jako składnik Duszy -> Intuicja jako przekaźnik wibracji boskich
->Nadświadomość jaki twór bezosobowy wskazujący drogę, oświecający dusze.

1. Dusza doświadcza, koduje, rozkłada to potem na ciało fizyczne, jeśli coś jest do przepracowania
2. Nadświadomość jako wiedza wyższego poznania, nakierowuje, podpowiada.
3. Głos duszy i głos intuicji to dwie różne sprawy (na dzieś dzień dla mnie) smile.gif
4. Psss, gdzie jest Bóg? A do Boga kierujemy odrazu naszą Duszę (bo często niechce).

Losowe posty: